@Marcin125
U nas w liceum strzelnica kiedyś była w piwnicy ale bron była na miejscu. Wtedy PO tam stary komuch uczył. Kumpel co się tą strzelnica opiekował opowiadał że ich do ataku atomowego szkolili, wejść pod ławki itp no i kolo ten stary komuch (którego mi kiedyś tylko w kościele pokazali jak jeszcze uczęszczałem) ogłosił alarm atomowy no i jakieś laski wlazły pod ławki i zaczęły jechać różaniec podobno ten kolo bardzo się uniósł.
My już strzelaliśmy na na jak to mówi sierżant bagieta na zommozie w Katowicach.
Chyba ze 3 godziny nam gość z po tłumaczył jak się celuje i strzela malując celowniki na tablicy tłumacząc balistykę etc po czym dodał że my będziemy mieć tylko 10 strzałów z broni jaka dostaniemy i bez opcji na poprawki ale tłumaczy bo za to mu płacą a nam to się kiedyś może przydać oby nie i tak dalej.
No i wjazd na strzelnicę na zomozie szkolenie z obsługi i tak dalej no i ten kolo co tam prowadził mówi że to takie tam strzelanie i tak dalej i to nasz pierwszy raz i pewnie nikt 10 razy na 50 metrach w tarcze nie trafi. No i jak gość z PO tarcze oceniał to koleś po prostu wyszedł. Nawet laski w tarczy miały po 10 na 10.
Dobrze że poszedł bo z kumplami zapakowaliśmy pełne kieszenie i jak ktoś miał to plecaki rożnych łusek

choć raczej monotematycznie ale złomu trochę wtedy wynieśliśmy.
Po latach okazało się ze nasz koleś z PO był kapitanem i to z ciekawą służbą w elitarnych wtedy jednostkach.