Dzień dobry.
Proszę o poradę czy warto zabierać się za naprawę, i jeśli tak, to jakich elementów. Zepsuła się zmywarka, którą otrzymaliśmy razem z domem już jako staruszka, ma więc 4 + od 5 do10 lat, reasumując może być 10 lub nawet 14 letnia.
Do tej pory działała zupełnie bezproblemowo, ładnie czyściła, większych wycieków innych niż frontem nie zauważyliśmy. Zawsze za to brzmiała jak głosy godowe wielorybów. Zmywarka przestała podawać wodę, pobiera, wypompowuje ale nie podaje na zraszacze. Zdiagnozowałem, że to najprawdopodobniej turbina.
To co zobaczyłem po jej rozebraniu troszkę mnie zmroziło:
Ślady wycieków na podłodze, tłusto klejące rury wody i potworny syf w wannie.
Wycieki/naroślą z pompy myjącej. Gęsty, bursztynowego koloru, bardzo lepki wyciek z grzałki. Oraz zarośnięty pojemnik ciśnieniowy (dobra nazwa) nacieki syfu na froncie, pomiędzy płytą a blachą i zawiasach
Na plus, nie zauważyłem śladów wycieku z głównego naczynia i głównej uszczelki. W pompie faktycznie rozpołowiony wirnik i ślady plastiku, oś kręci się łatwo, brak luzów.
Myślałem o zestawie do regeneracji pompy, ale patrząc na stan reszty wydaje mi się, że należałoby wymienić co najmniej kilka innych rzeczy. Czy wyczyszczenie wszystkiego co się da, regeneracja pompy i na wszelki wypadek wymiana kondensatora wystarczy? Jakie uszczelki przy okazji powinienem wymienić?
Co z grzałką? Rozebrać, wyczyścić i co potem? Nie znalazłem w sieci części do niej bo sprzedawany jest cały moduł za 600zł. Jak zdjąć resztę wirnika i część obudowy turbiny z pompy? Czy w ogóle się w to bawić, czy też wywalić i kupić nową? Przez ostatnie 4 lata działała bez zarzutu.
Proszę o poradę czy warto zabierać się za naprawę, i jeśli tak, to jakich elementów. Zepsuła się zmywarka, którą otrzymaliśmy razem z domem już jako staruszka, ma więc 4 + od 5 do10 lat, reasumując może być 10 lub nawet 14 letnia.
Do tej pory działała zupełnie bezproblemowo, ładnie czyściła, większych wycieków innych niż frontem nie zauważyliśmy. Zawsze za to brzmiała jak głosy godowe wielorybów. Zmywarka przestała podawać wodę, pobiera, wypompowuje ale nie podaje na zraszacze. Zdiagnozowałem, że to najprawdopodobniej turbina.
To co zobaczyłem po jej rozebraniu troszkę mnie zmroziło:
Ślady wycieków na podłodze, tłusto klejące rury wody i potworny syf w wannie.
Wycieki/naroślą z pompy myjącej. Gęsty, bursztynowego koloru, bardzo lepki wyciek z grzałki. Oraz zarośnięty pojemnik ciśnieniowy (dobra nazwa) nacieki syfu na froncie, pomiędzy płytą a blachą i zawiasach
Na plus, nie zauważyłem śladów wycieku z głównego naczynia i głównej uszczelki. W pompie faktycznie rozpołowiony wirnik i ślady plastiku, oś kręci się łatwo, brak luzów.
Myślałem o zestawie do regeneracji pompy, ale patrząc na stan reszty wydaje mi się, że należałoby wymienić co najmniej kilka innych rzeczy. Czy wyczyszczenie wszystkiego co się da, regeneracja pompy i na wszelki wypadek wymiana kondensatora wystarczy? Jakie uszczelki przy okazji powinienem wymienić?
Co z grzałką? Rozebrać, wyczyścić i co potem? Nie znalazłem w sieci części do niej bo sprzedawany jest cały moduł za 600zł. Jak zdjąć resztę wirnika i część obudowy turbiny z pompy? Czy w ogóle się w to bawić, czy też wywalić i kupić nową? Przez ostatnie 4 lata działała bez zarzutu.