Nawet gdyby ktoś miał tyle szczęścia i geniuszu, żeby wykorzystać jakiś sterownik istniejący na płytce i nie ciąć przy tym wielu ścieżek i nie robiąc wielu połączeń kynarem (co zawsze jest konieczne przy podobnych próbach ponownego użycia), to film i tak jest bezużyteczny dla naśladowców, bo płytki od dysków są różne. Choć silnik napędu głowicy jest analogowo sterowany (a raczej PWM) zapewne układy scalone są bardzo wyspecjalizowane i mocno zintegrowane tak że nie znajdziesz analogowego wejścia do tego wzmacniacza bo nie jest ono konstruktorom dysków potrzebne, w dysku z przed 30 lat były by większe szanse.
Odnośnie filmu "instruktażowego" nawet gdyby to była prawda i tak nikt nie wiedział by co zrobił i jak to zrobił, a wyświetlenia lecą.
Magia kina - ludzie oglądają to czego by chcieli, nawet jeśli to nie możliwe, ja tam wolę fantastykę, filmy w których ludzie latają w powietrzu bez samolotów i wykonują magiczne sztuczki. Autor tematu ogląda filmy w których urządzenia elektroniczne powstają bez pracy, bez nauki, bez projektowania płytek, kupowania elementów, wydawania pieniędzy. Może ktoś stworzy podobny film bez lutowania to zamiast 3M wyświetleń będzie miał 10M.
Dla mnie takie filmy nie mają nic interesującego, bo już jako nastolatek, zamiast marzyc o elektronice która powstaje "sama" wziąłem się do roboty i nauczyłem się, co zrobić, żeby budować dowolne urządzenia elektroniczne, tak jak chcę - fakt że nauka trwała długo, ale mam satysfakcję.
Żeby zbudować swój pierwszy wzmacniacz, nie potrzeba dużo wysiłku, ale na pewno więcej niż oglądanie kiku minut filmu i jedną płytkę ze złomu elektronicznego