Dzień dobry,
Piszę z ciekawości o opinie bardziej doświadczonych elektrykó. Co myślicie o zastosowaniu transformatora separującego jako zabezpieczenia przeciwporażeniowego w porównaniu z bezpiecznikiem różnicowo-prądowym o dowolnie niskim progu (np. 10ma)?
Zakładając, że mówimy o instalacji o szczególnym zagrożeniu porażeniem (np. użytkownicy mogą być przemoczeni wodą a nie ma możliwości zastosowania SELV) - czy jedno z tych zabezpieczeń może być bezdyskusyjnie lepsze od drugiego?
Osobiście na myśl przychodzi mi czas zadziałania RCD - w przypadku spadku impendancji człoweka do niskiej wartości, może dojść do śmiertelnego porażenia jeszcze przed rozwarciem obwodu przez zabezpieczenie. Czy oznacza to, że transformator separacyjny jest bezpośrednio lepszym rozwiązaniem? Czy może są sytuacje w których RCD ma zalety względem separacji?
Piszę z ciekawości o opinie bardziej doświadczonych elektrykó. Co myślicie o zastosowaniu transformatora separującego jako zabezpieczenia przeciwporażeniowego w porównaniu z bezpiecznikiem różnicowo-prądowym o dowolnie niskim progu (np. 10ma)?
Zakładając, że mówimy o instalacji o szczególnym zagrożeniu porażeniem (np. użytkownicy mogą być przemoczeni wodą a nie ma możliwości zastosowania SELV) - czy jedno z tych zabezpieczeń może być bezdyskusyjnie lepsze od drugiego?
Osobiście na myśl przychodzi mi czas zadziałania RCD - w przypadku spadku impendancji człoweka do niskiej wartości, może dojść do śmiertelnego porażenia jeszcze przed rozwarciem obwodu przez zabezpieczenie. Czy oznacza to, że transformator separacyjny jest bezpośrednio lepszym rozwiązaniem? Czy może są sytuacje w których RCD ma zalety względem separacji?