Witam.
Mam Peugeota 206 1.4 z roku 2000. Peugeot pali benzynę jak smok. Na krótkich odcinkach, kilka kilometrów, czasem około 20, spalanie wynosi ponad 10. Kiedy jest zimny, gaśnie po zapaleniu lub przy ruszaniu. Trzeba go trzymać na obrotach. Kiedy się rozgrzeje, gaśnie przy redukcji biegu przed skrzyżowaniem. Check nie świeci. Komputer wykrył błąd, nie pamiętam numeru, ale coś zaczynającego się od 13. Diagnosta stwierdził, że to wina cewki. Była ona wymieniona na nową, oryginalną, rok temu. Mówił też coś o zanieczyszczonych wtryskach lub świecach. To mogłoby tłumaczyć, dlaczego gaśnie, ale nie spalanie. Czy to może być wina termostatu lub czujnika temperatury? Podają one błędne informacje, że silnik jest zimny, a komputer dawkuje więcej paliwa cały czas na ssaniu.
Check nie świeci, komputer nie wykrył awarii sondy (chyba że nie zawsze pokazuje jej uszkodzenie). Na analizie spalin wyszło za dużo tlenu w spalinach i za dużo CO2. Temperatura jest prawidłowa. Nagrzewa się do 90°C i włącza się dmuchawa. Filtr powietrza jest czysty. Jeśli chodzi o cewkę, czy możliwe, że ją uszkodziła wilgoć? Samochód jest parkowany pod chmurką. Zleciłem zakup cewki mechanikowi, chciałem oryginalną. Albo mnie oszukał, albo miałem pecha i produkt był wadliwy, mimo że był oryginalny. Jeszcze sprawdzę świece, chociaż mają przejechane kilkanaście tysięcy kilometrów. A może to wina rozrządu? Był wymieniony 5 lat temu, ale przebieg wynosił tylko 60 000 kilometrów. Może jest przestawiony o jeden ząbek (ten, który go wymieniał, nie ustawił go dobrze). Tak mi sugerowali. Czy sam może się przestawić?
Nie chcę już wydawać kasy. Cewka, sonda lub wtryski to kilkaset złotych za każdą część. A może zaryzykować i kupić najtańsze zamienniki?
Przy okazji, czy nadal można tankować E95, czy uszkodzę silnik? Jeszcze w tym roku nie tankowałem.
Pozdrawiam, Tomasz.