Hej,
dziś rano okazało się, że samochód ani rusz (garażowany, weekend nie odpalany). W sensie rozrusznik nawet nie zakręci, nic elektronicznego nie działa. Zmierzyłem napięcie na aku i jedyni 2 V !
Mam jakiś leciwy prostownik (12v, 4a). Podpiąłem go i po 30m jak sprawdzam napięcie to 4V.
Czy dobrze myślę że akumulator trzeba wymienić i nie ma co go dalej ładować ?
Dziwne o tyle, że ma 3 lata, nie sprawił żadnego problemu do tej pory, a tu nagle taki rozładowany do zera.
dziś rano okazało się, że samochód ani rusz (garażowany, weekend nie odpalany). W sensie rozrusznik nawet nie zakręci, nic elektronicznego nie działa. Zmierzyłem napięcie na aku i jedyni 2 V !
Mam jakiś leciwy prostownik (12v, 4a). Podpiąłem go i po 30m jak sprawdzam napięcie to 4V.
Czy dobrze myślę że akumulator trzeba wymienić i nie ma co go dalej ładować ?
Dziwne o tyle, że ma 3 lata, nie sprawił żadnego problemu do tej pory, a tu nagle taki rozładowany do zera.