Wymieniłem sondę za katalizatorem na nową DENSO i problem z błędami P0037 i P0138 ustał.
Natomiast auto jedzie jakby trochę lepiej, ale brakuje jednak trochę mocy. Silnik po rozgrzaniu pracuje wyraźnie twardo. Wcześniej nie było go słychać na wolnych obrotach. Z katalizatorem sprawa wygląda następująco: już kiedyś wywalało błąd od katalizatora, więc założyłem tzw. emulator, żeby spaliny nie waliły bezpośrednio w sondę, i przez jakiś rok był z tym spokój, dopóki nie wyrzuciło błędów, o których pisałem wyżej. Na biegu jałowym silnik wkręca się na obroty bardzo dobrze, dopiero podczas jazdy ma tak zwanego ,,muła” w różnych zakresach obrotów, tak jakby go coś zaduszało. Mało tego, czasami podczas dojazdu do skrzyżowań silnik potrafi zacząć falować na obrotach, jakby zaraz miał zgasnąć. Przy zmianie biegów, po puszczeniu pedału gazu, auto jakby jeszcze przez chwilę podtrzymuje sobie obroty i dopiero zaczynają spadać. A błędów w sterowniku brak. Sprawdzałem pompę paliwową, ciśnienie, które generuje, to 3 bary. Sprawdzałem ją również pod kątem zanieczyszczeń i była wymieniana na nową Boscha, bo znalazłem nawet fakturę w dokumentach od gabloty. Wtryskiwacze również były wymieniane. Podobnie jak czujnik położenia wału (przeze mnie), bo też kiedyś auto mi zgasło i wywaliło błąd czujnika, więc na Allegro znalazłem nowy oryginalny Nissana. Po wymianie czujnika z autem wszystko było ok. Dodam tylko, że może to być śmieszne, ale dwa razy auto spieprzyło się w Sylwestra i teraz trochę wcześniej, więc nie wiem, czy nie ma to związku z temperaturą otoczenia. (Tylko nie wiem, jaki mógłby to być związek) Powoli popadam w paranoję, panowie, liczę na siłę tego forum i jeszcze raz proszę o pomoc, ewentualnie o jakieś wskazówki, może ktoś z was miał ten sam problem.
Dodano po 25 [minuty]:
Jeżeli chodzi o sam katalizator, to sprawa wygląda następująco: kiedyś awarii uległa instalacja elektryczna do 1. i 3. cylindra (chyba, ale na pewno do dwóch garów). Auto chodziło przez chwilę na dwóch cylindrach, a sterownik silnika przedłużył czas otwarcia wtryskiwaczy, żeby podtrzymać pracę silnika. Temperatura w układzie wydechowym wyraźnie wzrosła i najprawdopodobniej ta sytuacja zabiła katalizator. Zanim zrozumiałem, co się wydarzyło, było już po fakcie, bo sterownik zalał katalizator paliwem i cały wydech zaczął się kopcić. Silnik zgasiłem od razu, gdy to zobaczyłem, ale było już po fakcie, bo po naprawie instalacji elektrycznej, po tygodniu bezawaryjnej jazdy, wyrzuciło błąd niska sprawność katalizatora. I tutaj wracamy do magicznego emulatora sondy lambda, który został zamontowany przeze mnie i sprawa z katalizatorem została rozwiązana. Auto miało swoją moc i jeździło bezawaryjnie przez kolejny rok, aż do teraz. Nie wiem, czy montaż tego emulatora nie wpływa na żywotność grzałki sondy lambda, bo poprzednia sonda wytrzymała tylko rok czasu, a nie był to tani zamiennik, tylko oryginalny Bosch.