Pewnie temat rzeka, ale może ktoś chciałby prosto wytłumaczyć laikowi jak działają handlarze aut. Proszę nie wyśmiewać nie znam się, jak ktoś ma ochotę mi wytłumaczyć to bardzo proszę.
Mógłby mi ktoś wytłumaczyć jak działają Ci co "sprowadzają" auta i je sprzedają potem? Bo oglądałem z 5 z ciekawości w zeszłym tygodniu no i to wszystko tak elegancko wygląda, nie uświadczysz tam nawet okruszka tak te auta wylizane, lakier wypolerowany, pod maską czyściutko jak w aucie z salonu, niby sprawdzam miernikiem wszędzie jest ok wartości typu 90-130, przebieg ci też pokazują z pieczątkami serwisu ASO, to na czym oni zarabiają?
Te auta z Niemiec kuszą wyposażeniem, tam zazwyczaj jest full opcja. Niby silnik chodzi bez zarzutu, jak to wgl działa?
PS. Oglądałem auta z 3-5 letnie z przebiegami do 100 tysięcy. Nie rozumiem jak to działa i dlaczego te ceny są takie niskie? Tam sprzedają za pół darmo? Wytłumaczcie laikowi.
Na pewno musi być jakiś haczyk bo w 90% ogłoszeń aut sprowadzanych zamiast VINu jest coś w stylu: "XXXXXXXXX". Pytasz gościa czy coś w aucie było robione, lakierowane, a on "my nic nie robiliśmy". I niby też nie widać żeby coś robili. No najwyżej w niektóych wspomną że "zderzak był coś pomalowany, lekko obtarty".
A co ciekawe pytasz czy to wszystko prawda to pokazują ci VIN żeby sprawdzić historie sobie, tak jakby nie mieli nic do ukrycia. A czasem nawet jest wydruk z ASO (faktura za przegląd) z datą pieczątką i tam jest przebieg. Faktura za przegląd np. 3 miesiące temu gdzie jest zbliżony przebieg +/- 2-3 tysiące. Jeszcze patrzysz na opony i też są w aucie 5 letnim czasem roczne opony. I jeszcze ci chłop mówi że olej wymienił, i filtry itp, opłaci ci akcyzę i wszystko.
Dodano po 21 [minuty]:
Przykład, pojechałem do jakiegoś komisu przy drodze niedaleko od domu, z ciekawości żeby usiąść wgl. w tym aucie bo nigdy w tym modelu nie siedziałem. Chłop ma na placu auto za 38 tysięcy. Ja akurat że lubie gadać i chciałem się przejechać to wciskałem kit że mi się podoba i chętnie kupie (mam uprzedzenia do komisów więc raczej nie miałem ochoty kupować), powiedziałem że w sumie mogę dać 35 bo tyle planowałem. On po kilku minutach negocjacji że okej niech będzie. Czyli już mamy 35, w aucie niby nic nie było robione blacharsko i miernikiem niby tak zgadza się, przebieg mam wydruki z ASO, wymienił po ściągnięciu do polski sprzęgło, wahacze, wszystkie filtry i olej, jest na to faktura ze znanego w pobliżu serwisu na 2 tysiące, to już mamy 33 tysiące, gościo opłacił akcyze itp. to pewnie z 2 tysiące to już jest 31, transport auta do polski? 30? To za ile on to kupił że jeszcze na tym zarobi? Bo chyba z auta tysiąc złotych nie zarabia. A te auta chodzą jak patrzę w polsce tak z tym przebiegiem po 40, w niemczech no tak 36 na złotówki przeliczając. Więc co to mogłobyć za auto że on jeszcze na tym zarabia?
Mógłby mi ktoś wytłumaczyć jak działają Ci co "sprowadzają" auta i je sprzedają potem? Bo oglądałem z 5 z ciekawości w zeszłym tygodniu no i to wszystko tak elegancko wygląda, nie uświadczysz tam nawet okruszka tak te auta wylizane, lakier wypolerowany, pod maską czyściutko jak w aucie z salonu, niby sprawdzam miernikiem wszędzie jest ok wartości typu 90-130, przebieg ci też pokazują z pieczątkami serwisu ASO, to na czym oni zarabiają?
Te auta z Niemiec kuszą wyposażeniem, tam zazwyczaj jest full opcja. Niby silnik chodzi bez zarzutu, jak to wgl działa?
PS. Oglądałem auta z 3-5 letnie z przebiegami do 100 tysięcy. Nie rozumiem jak to działa i dlaczego te ceny są takie niskie? Tam sprzedają za pół darmo? Wytłumaczcie laikowi.
Na pewno musi być jakiś haczyk bo w 90% ogłoszeń aut sprowadzanych zamiast VINu jest coś w stylu: "XXXXXXXXX". Pytasz gościa czy coś w aucie było robione, lakierowane, a on "my nic nie robiliśmy". I niby też nie widać żeby coś robili. No najwyżej w niektóych wspomną że "zderzak był coś pomalowany, lekko obtarty".
A co ciekawe pytasz czy to wszystko prawda to pokazują ci VIN żeby sprawdzić historie sobie, tak jakby nie mieli nic do ukrycia. A czasem nawet jest wydruk z ASO (faktura za przegląd) z datą pieczątką i tam jest przebieg. Faktura za przegląd np. 3 miesiące temu gdzie jest zbliżony przebieg +/- 2-3 tysiące. Jeszcze patrzysz na opony i też są w aucie 5 letnim czasem roczne opony. I jeszcze ci chłop mówi że olej wymienił, i filtry itp, opłaci ci akcyzę i wszystko.
Dodano po 21 [minuty]:
Przykład, pojechałem do jakiegoś komisu przy drodze niedaleko od domu, z ciekawości żeby usiąść wgl. w tym aucie bo nigdy w tym modelu nie siedziałem. Chłop ma na placu auto za 38 tysięcy. Ja akurat że lubie gadać i chciałem się przejechać to wciskałem kit że mi się podoba i chętnie kupie (mam uprzedzenia do komisów więc raczej nie miałem ochoty kupować), powiedziałem że w sumie mogę dać 35 bo tyle planowałem. On po kilku minutach negocjacji że okej niech będzie. Czyli już mamy 35, w aucie niby nic nie było robione blacharsko i miernikiem niby tak zgadza się, przebieg mam wydruki z ASO, wymienił po ściągnięciu do polski sprzęgło, wahacze, wszystkie filtry i olej, jest na to faktura ze znanego w pobliżu serwisu na 2 tysiące, to już mamy 33 tysiące, gościo opłacił akcyze itp. to pewnie z 2 tysiące to już jest 31, transport auta do polski? 30? To za ile on to kupił że jeszcze na tym zarobi? Bo chyba z auta tysiąc złotych nie zarabia. A te auta chodzą jak patrzę w polsce tak z tym przebiegiem po 40, w niemczech no tak 36 na złotówki przeliczając. Więc co to mogłobyć za auto że on jeszcze na tym zarabia?