Witam Szanownych Forumowiczów.
Chcę się podzielić ku przestrodze swoim wczorajszym przypadkiem, który przytrafił mi się podczas zmiany kół w samochodzie. Samochód osobowy o masie ok. 1400 kg.
Wymiana tylnego koła odbyła się bez problemów, natomiast podczas zmiany przedniego koła, podczas opuszczania, na szczęście już z przykręconym wstępnie kołem, kiedy koło niemal już dotykało podłoża, podnośnik chrupnął i samochód osiadł. Jak się okazało, zerwał się gwint na sworzniu przegubu podnośnika trapezowego i podnośnik się złożył.
Po bliższym przyjrzeniu się doszedłem do wniosku, że nawet nie mogę mieć pretensji do producenta tego chińskiego podnośnika, a jedynie do siebie, bo naklejka na którą nie zwróciłem uwagi miała wyraźny zapis "max 600 kg". Podnośnik od kilku lat jeździł w bagażniku i nie przyszło mi na myśl, że wożę tym wypadku praktycznie zabawkę.
Dlatego warto przystępując do takich prac we własnym zakresie przyjrzeć się zawsze parametrom narzędzi których się używa, a na czas podniesienia samochodu warto stosować dodatkowe zabezpieczenia, które uchronią przed zrobieniem sobie krzywdy w wypadku awarii. Ja akurat zastosowałem jedno z kół uczestniczących w wymianie, na płasko wsunięte pod próg z położoną na nim deską i starym kocem złożonym kilkukrotnie, aby w razie awarii próg osiadł na miękkiej powierzchni. Dlatego opisuję swój przypadek ku przestrodze dla wszystkich, którzy samodzielnie lubią "grzebać" przy samochodzie, a nie posiadają profesjonalnego wyposażenia warsztatowego.
Chcę się podzielić ku przestrodze swoim wczorajszym przypadkiem, który przytrafił mi się podczas zmiany kół w samochodzie. Samochód osobowy o masie ok. 1400 kg.
Wymiana tylnego koła odbyła się bez problemów, natomiast podczas zmiany przedniego koła, podczas opuszczania, na szczęście już z przykręconym wstępnie kołem, kiedy koło niemal już dotykało podłoża, podnośnik chrupnął i samochód osiadł. Jak się okazało, zerwał się gwint na sworzniu przegubu podnośnika trapezowego i podnośnik się złożył.
Po bliższym przyjrzeniu się doszedłem do wniosku, że nawet nie mogę mieć pretensji do producenta tego chińskiego podnośnika, a jedynie do siebie, bo naklejka na którą nie zwróciłem uwagi miała wyraźny zapis "max 600 kg". Podnośnik od kilku lat jeździł w bagażniku i nie przyszło mi na myśl, że wożę tym wypadku praktycznie zabawkę.
Dlatego warto przystępując do takich prac we własnym zakresie przyjrzeć się zawsze parametrom narzędzi których się używa, a na czas podniesienia samochodu warto stosować dodatkowe zabezpieczenia, które uchronią przed zrobieniem sobie krzywdy w wypadku awarii. Ja akurat zastosowałem jedno z kół uczestniczących w wymianie, na płasko wsunięte pod próg z położoną na nim deską i starym kocem złożonym kilkukrotnie, aby w razie awarii próg osiadł na miękkiej powierzchni. Dlatego opisuję swój przypadek ku przestrodze dla wszystkich, którzy samodzielnie lubią "grzebać" przy samochodzie, a nie posiadają profesjonalnego wyposażenia warsztatowego.