Witajcie,
Awaria pianina Yamaha CLP 411 - po odłączeniu od zasilania (wysunął się przewód) i ponownym podłączeniu pianino przestało grać, świecą kontrolki normalnie, ale nie grają wbudowane dwa głośniki. Na słuchawkach gra. Pierwsza myśl, że mechanizm od odłączania głośników się zawiesił (choć jak jeśli nikt gniazda słuchawkowego raczej nie wykorzystuje). Ale nic, rozkręcam, mierzę, gdzie idą przewody od wzmacniacza do głośników, rezystancja zero ohm, myślę jest, przełączam jedną sondę i spodziewam się, że pokaże w okolicach 8 ohm jak impedancja głośników, a tu niespodzianka - nieskończoność.
W drugim kanale to samo. Po zmianie głośników wszystko gra jak należy.
Jak możliwe, żeby oba głośniki zepsuły się jednocześnie? Dodam, że NIE SĄ SPALONE, wyglądają jak nowe, wyrwałem kopułkę i w środku cewka wygląda ładnie, nie śmierdzi.
Ponadto przecież producent dobrał moc wzmacniacza do głośników tak, by nie było możliwości ich spalenia. Poza tym w momencie wystąpienia awarii instrument był ustawiony na 20-25% głośności.
W życiu nie spodziewałbym się takiej awarii, dlatego pytam tutaj, jak to możliwe? Czy któryś z kolegów spotkał się z czymś takim? Żeby w jakimś urządzeniu głośniki powiedziały nie?
Sprawdziłem poza tym, czy wzmacniacz nie podaje napięcia stałego - nie podaje.
Awaria pianina Yamaha CLP 411 - po odłączeniu od zasilania (wysunął się przewód) i ponownym podłączeniu pianino przestało grać, świecą kontrolki normalnie, ale nie grają wbudowane dwa głośniki. Na słuchawkach gra. Pierwsza myśl, że mechanizm od odłączania głośników się zawiesił (choć jak jeśli nikt gniazda słuchawkowego raczej nie wykorzystuje). Ale nic, rozkręcam, mierzę, gdzie idą przewody od wzmacniacza do głośników, rezystancja zero ohm, myślę jest, przełączam jedną sondę i spodziewam się, że pokaże w okolicach 8 ohm jak impedancja głośników, a tu niespodzianka - nieskończoność.
W drugim kanale to samo. Po zmianie głośników wszystko gra jak należy.
Jak możliwe, żeby oba głośniki zepsuły się jednocześnie? Dodam, że NIE SĄ SPALONE, wyglądają jak nowe, wyrwałem kopułkę i w środku cewka wygląda ładnie, nie śmierdzi.
Ponadto przecież producent dobrał moc wzmacniacza do głośników tak, by nie było możliwości ich spalenia. Poza tym w momencie wystąpienia awarii instrument był ustawiony na 20-25% głośności.
W życiu nie spodziewałbym się takiej awarii, dlatego pytam tutaj, jak to możliwe? Czy któryś z kolegów spotkał się z czymś takim? Żeby w jakimś urządzeniu głośniki powiedziały nie?
Sprawdziłem poza tym, czy wzmacniacz nie podaje napięcia stałego - nie podaje.