Osobiście nie jestem fanem muzyki skompresowanej, ale nie znaczy to, że nie słucham czasem takiej muzyki. Kolega, który sporo czasu spędza w podróżach zakupił sobie takie maleństwo i udało mi się go namówić, by udostępnił je do prezentacji na Elektrodzie (za co duże dzięki!).
Mało tego - powstrzymał się nawet od chęci rozprawiczenia opakowania...
Sam byłem ciekaw, jak to coś wygląda, bo nawet wcześniej nie sprawdzałem w sieci, co to za urządzenie.
Pudełeczko zostało otwarte, a wewnątrz znajduje się szufladka z właściwą zawartością. Sposób opakowania wygląda porządnie i sprawia wrażenie, że i zawartość taka będzie — czy tak? Zaraz się dowiemy.
W komplecie z samym odtwarzaczem dostajemy słuchawki douszne (tzw. "korki") wraz z zapasowymi gumkami i króciutki kabelek USB - USB-C do ładowania i przesyłania plików np. z komputera.
Ponieważ wewnątrz odtwarzacza zawarty jest akumulatorek Li-Ion sprawdziłem od razu, w jakiej jest kondycji. Tego rodzaju akumulatory "nie lubią" być całkowicie rozładowane, więc i ten w sprzęcie przed zapakowaniem w fabryce do opakowania musi być chociaż częściowo naładowany. Taki akumulator potrafi (o ile sprawny) utrzymywać stan naładowania baaardzo długo - nawet kilka lat, więc nie ma obawy, że zakupiony sprzęt nie będzie działać - zanim się to stanie, na pewno znajdzie właściciela...
Niemniej jednak, jeśli zdarzy się nam taka sytuacja, że nie uda się uruchomić świeżo zakupionego sprzętu - może to świadczyć albo o złej kondycji samego akumulatora, albo że sprzęt leżakował co najmniej kilka lat zanim trafił do sprzedaży. W tym wypadku nic takiego nie wystąpiło, wiec można kontynuować sprawdzanie odtwarzacza - ale lepiej najpierw go naładować do pełna.
Po niedługim czasie ikonka na wyświetlaczu poinformowała, że akumulatorek skończył "jeść" i jest już w pełni gotów do pracy.
Można się było tego spodziewać... Menu jest w krzaczkach, więc pierwszym krokiem będzie odnalezienie w menu opcji zmiany języka na jakiś "normalniejszy" i - o dziwo!!! - jest język polski! Dalej już z górki...
Pomyślałem jednak, że warto chociaż sprawdzić, co zawiera instrukcja obsługi (zawarta rzecz jasna w opakowaniu z odtwarzaczem), co niniejszym umożliwiam i Wam drodzy czytający ten artykuł:
Dużo tego nie ma - ostatecznie nie jest to zderzacz hadronów, a zwykły odtwarzacz cyfrowy...
Spróbujmy więc się trochę nim pobawić. Na początek sprawdziłem pliki jakie już były w odtwarzaczu - taki zwyczaj, by użytkownik przed zabawą ze swoimi plikami mógł się zapoznać z funkcjami odtwarzacza - miłe to, ale sens jest inny - celowo takie pliki są dobrane w taki sposób, by maksymalnie uwydatnić zalety sprzętu.
Odtwarzaczem (menu i ustawienia) sterujemy poprzez ekran dotykowy, ale to chyba norma w takim sprzęcie.
Co ciekawe - istnieje możliwość zapisu wraz z muzyką i słów piosenki - oczywiście, o ile źródło ma tak zapisany plik. Poza tym kilka zdjęć i przykładowy krótki filmik. Typowy, można powiedzieć, "zestaw startowy"...
Świadomy tego zwyczaju, zbytnio nie przejąłem się nimi, i czym prędzej wpisałem do pamięci sprzętu swój "zestaw obowiązkowy" - kilkanaście utworów , które znam zarówno co do "treści", jak i brzmienia i od "zawsze" używam ich przy takiej okazji do odsłuchu testowego.
Skupiłem się na samej muzyce, gdyż na tak maleńkim ekraniku oglądanie filmów traktować można raczej jako rodzaj udziwnienia - dodatku do np. pliku muzycznego. Takich dodatków w tym odtwarzaczu jest jeszcze kilka - np. funkcja dyktafonu (ma wbudowany mikrofon - jednak jakość nagrania, powiedzmy, dostateczna). W każdym razie przystająca do funkcji "DYKTAFON". Inna opcja to możliwość zapisu (i rzecz jasna odczytu) e-booków - ale i tu ograniczona wielkość ekranu raczej nie sprzyja wykorzystywania odtwarzacza jak "normalnowymiarowej" e-książki.
Muzyka… Wgrane kawałki odtworzyłem i odsłuchałem na swoich słuchawkach nagłownych — jakiś czas temu opisywałem je w jednym z artykułów i muszę przyznać, że coraz bardziej mi się podobają. Mimo pewnych wad uważam je za całkiem przyzwoite, jeśli chodzi o brzmienie, a wada to (niestety) muszle słuchawek, które dociskają uszy, co przy długotrwałym użytkowaniu może być problematyczne (nie mój sprzęt, więc nie chciałem używać słuchawek z kompletu).
Brzmienie odtwarzacza mogę opisać jako co najmniej dobre, po raz kolejny odwołując się do szkolnej skali ocen. Jak będzie brzmiał na słuchawkach z zestawu — nie wiem, jednak tego rodzaju słuchawki nigdy nie obiecywały jakiejś super jakości. Zresztą, jak znam życie, każdy z Was ma swoje ulubione słuchawki, których będzie używać. A te z zestawu — może i nie najgorsze — mogą służyć jako „awaryjne”.
"Na pokładzie" odtwarzacza jest też i radio UKF - i jak w tego rodzaju odtwarzaczach, do odbioru potrzebuje wpiętych słuchawek. Jakość bardzo przyzwoita, należy jednak się liczyć z tym, że uzależniona jest ona od lokalnych warunków propagacji. Akurat w moim wypadku odbiera wszystko, co może - nawet lokalne stacje, jednak te ostatnie z dość sporym szumem i chwilowymi "dropami" w transmisji. W sumie nic ponadto, co oferuje radyjko w telefonie, jednak (na moje ucho) w nieco lepszej jakości.
Co jeszcze można powiedzieć o tym sprzęcie? Moim zdaniem jak za niecałą stówkę sprzęcik mieści się w swojej klasie. 32 GB wewnętrznej pamięci (jeżeli komuś mało, to jest też i port na kartę pamięci), ekranik 2,4 cala - maleństwo do kieszonki, które może nam umilić czas podróży. Aha - odtwarzacz też ma i wbudowany głośniczek, ale korzystanie z niego można zaliczyć do absolutnej sytuacji awaryjnej - nie oferuje (bo to fizycznie niemożliwe, więc nie ma się co dziwić) żadnej jakości.
Tak czy inaczej, jest to bardzo sympatyczna zabaweczka godna polecenia - jeśli oczywiście ktoś poszukuje czegoś takiego.
No i na koniec zrzut ekranu ze strony sprzedawcy:
(jak ktoś dobrze poszuka to znajdzie taniej).
Pozdrawiam serdecznie.
P.S.
Zastanawiałem się, czy jest sens dodać do artykułu plik z odtwarzaną przez playerka muzyką, ale doszedłem do wniosku, że nie będzie to adekwatne do rzeczywistych zastosowań. To z założenia sprzęt "mobilny" do odsłuchu na słuchawkach i brzmienie najlepiej się sprawdzi właśnie na nich. A dla poprawienia brzmienia niezbyt dobrych słuchawek można użyć albo jednej z zamieszczonych korekcji, albo skorzystać z programowego EQ - prosty, ale daje radę.
Mało tego - powstrzymał się nawet od chęci rozprawiczenia opakowania...
Sam byłem ciekaw, jak to coś wygląda, bo nawet wcześniej nie sprawdzałem w sieci, co to za urządzenie.
Pudełeczko zostało otwarte, a wewnątrz znajduje się szufladka z właściwą zawartością. Sposób opakowania wygląda porządnie i sprawia wrażenie, że i zawartość taka będzie — czy tak? Zaraz się dowiemy.
W komplecie z samym odtwarzaczem dostajemy słuchawki douszne (tzw. "korki") wraz z zapasowymi gumkami i króciutki kabelek USB - USB-C do ładowania i przesyłania plików np. z komputera.
Ponieważ wewnątrz odtwarzacza zawarty jest akumulatorek Li-Ion sprawdziłem od razu, w jakiej jest kondycji. Tego rodzaju akumulatory "nie lubią" być całkowicie rozładowane, więc i ten w sprzęcie przed zapakowaniem w fabryce do opakowania musi być chociaż częściowo naładowany. Taki akumulator potrafi (o ile sprawny) utrzymywać stan naładowania baaardzo długo - nawet kilka lat, więc nie ma obawy, że zakupiony sprzęt nie będzie działać - zanim się to stanie, na pewno znajdzie właściciela...
Po niedługim czasie ikonka na wyświetlaczu poinformowała, że akumulatorek skończył "jeść" i jest już w pełni gotów do pracy.
Można się było tego spodziewać... Menu jest w krzaczkach, więc pierwszym krokiem będzie odnalezienie w menu opcji zmiany języka na jakiś "normalniejszy" i - o dziwo!!! - jest język polski! Dalej już z górki...
Pomyślałem jednak, że warto chociaż sprawdzić, co zawiera instrukcja obsługi (zawarta rzecz jasna w opakowaniu z odtwarzaczem), co niniejszym umożliwiam i Wam drodzy czytający ten artykuł:
Dużo tego nie ma - ostatecznie nie jest to zderzacz hadronów, a zwykły odtwarzacz cyfrowy...
Spróbujmy więc się trochę nim pobawić. Na początek sprawdziłem pliki jakie już były w odtwarzaczu - taki zwyczaj, by użytkownik przed zabawą ze swoimi plikami mógł się zapoznać z funkcjami odtwarzacza - miłe to, ale sens jest inny - celowo takie pliki są dobrane w taki sposób, by maksymalnie uwydatnić zalety sprzętu.
Odtwarzaczem (menu i ustawienia) sterujemy poprzez ekran dotykowy, ale to chyba norma w takim sprzęcie.
Co ciekawe - istnieje możliwość zapisu wraz z muzyką i słów piosenki - oczywiście, o ile źródło ma tak zapisany plik. Poza tym kilka zdjęć i przykładowy krótki filmik. Typowy, można powiedzieć, "zestaw startowy"...
Świadomy tego zwyczaju, zbytnio nie przejąłem się nimi, i czym prędzej wpisałem do pamięci sprzętu swój "zestaw obowiązkowy" - kilkanaście utworów , które znam zarówno co do "treści", jak i brzmienia i od "zawsze" używam ich przy takiej okazji do odsłuchu testowego.
Skupiłem się na samej muzyce, gdyż na tak maleńkim ekraniku oglądanie filmów traktować można raczej jako rodzaj udziwnienia - dodatku do np. pliku muzycznego. Takich dodatków w tym odtwarzaczu jest jeszcze kilka - np. funkcja dyktafonu (ma wbudowany mikrofon - jednak jakość nagrania, powiedzmy, dostateczna). W każdym razie przystająca do funkcji "DYKTAFON". Inna opcja to możliwość zapisu (i rzecz jasna odczytu) e-booków - ale i tu ograniczona wielkość ekranu raczej nie sprzyja wykorzystywania odtwarzacza jak "normalnowymiarowej" e-książki.
Muzyka… Wgrane kawałki odtworzyłem i odsłuchałem na swoich słuchawkach nagłownych — jakiś czas temu opisywałem je w jednym z artykułów i muszę przyznać, że coraz bardziej mi się podobają. Mimo pewnych wad uważam je za całkiem przyzwoite, jeśli chodzi o brzmienie, a wada to (niestety) muszle słuchawek, które dociskają uszy, co przy długotrwałym użytkowaniu może być problematyczne (nie mój sprzęt, więc nie chciałem używać słuchawek z kompletu).
Brzmienie odtwarzacza mogę opisać jako co najmniej dobre, po raz kolejny odwołując się do szkolnej skali ocen. Jak będzie brzmiał na słuchawkach z zestawu — nie wiem, jednak tego rodzaju słuchawki nigdy nie obiecywały jakiejś super jakości. Zresztą, jak znam życie, każdy z Was ma swoje ulubione słuchawki, których będzie używać. A te z zestawu — może i nie najgorsze — mogą służyć jako „awaryjne”.
"Na pokładzie" odtwarzacza jest też i radio UKF - i jak w tego rodzaju odtwarzaczach, do odbioru potrzebuje wpiętych słuchawek. Jakość bardzo przyzwoita, należy jednak się liczyć z tym, że uzależniona jest ona od lokalnych warunków propagacji. Akurat w moim wypadku odbiera wszystko, co może - nawet lokalne stacje, jednak te ostatnie z dość sporym szumem i chwilowymi "dropami" w transmisji. W sumie nic ponadto, co oferuje radyjko w telefonie, jednak (na moje ucho) w nieco lepszej jakości.
Co jeszcze można powiedzieć o tym sprzęcie? Moim zdaniem jak za niecałą stówkę sprzęcik mieści się w swojej klasie. 32 GB wewnętrznej pamięci (jeżeli komuś mało, to jest też i port na kartę pamięci), ekranik 2,4 cala - maleństwo do kieszonki, które może nam umilić czas podróży. Aha - odtwarzacz też ma i wbudowany głośniczek, ale korzystanie z niego można zaliczyć do absolutnej sytuacji awaryjnej - nie oferuje (bo to fizycznie niemożliwe, więc nie ma się co dziwić) żadnej jakości.
Tak czy inaczej, jest to bardzo sympatyczna zabaweczka godna polecenia - jeśli oczywiście ktoś poszukuje czegoś takiego.
No i na koniec zrzut ekranu ze strony sprzedawcy:
(jak ktoś dobrze poszuka to znajdzie taniej).
Pozdrawiam serdecznie.
P.S.
Zastanawiałem się, czy jest sens dodać do artykułu plik z odtwarzaną przez playerka muzyką, ale doszedłem do wniosku, że nie będzie to adekwatne do rzeczywistych zastosowań. To z założenia sprzęt "mobilny" do odsłuchu na słuchawkach i brzmienie najlepiej się sprawdzi właśnie na nich. A dla poprawienia brzmienia niezbyt dobrych słuchawek można użyć albo jednej z zamieszczonych korekcji, albo skorzystać z programowego EQ - prosty, ale daje radę.
Fajne? Ranking DIY