Uruchamiam u siebie UPSa APC SMT 3000VA z 4 bateriami AGM 200Ah. Razem napięcie DC będzie 48V. UPS ma zasilać lodówkę, część oświetlenia, jakiś serwerek, gniazdko awaryjne dla laptopa na wypadek awarii połączonej z HomeOffice itd.. Planuję podłączyć się do baterii tego UPSa bezpośrednio (za odpowiednimi bezpiecznikami topikowymi) i traktować te baterie jako źródło napięcia DC do zasilania różnych elementów automatyki opartych głównie na ESP - taka mała siłownia 48V. "Gołe 48V" wpuszczę na switcha PoE. Mam dylemat jakie napięcie przyjąć do zasilania resztę. Czy puszczać kabelkami w różne miejsca domu, gdzie mam (będę miał) moduły ESP "gołe 48V i lokalnie stosować StepDown z 48V na 3.3/5V (ale mało takich jest u mayfrientów), czy zrobić centralne przejście na 12V lub 24V DC (jakimś większym SteoDown'em) i dystrybułować niższe napięcie niż 48V? A może olać podłączenie bezpośrednie do baterii a raczej zastosować zasilacz 230V->12/24/48DC?
Główne zastosowania DC to zasilanie:
- router/switche do internetu (6 urządzeń rozsianych po domu)
- różne sensory, ruchu/obecności/temperatury/wilgotności lutowane na ESP (Dallasy, SHT35, pomiar poziomu deszczówki itp..)
- włączniki monostabilne do oświetlenia głównego , aby sterowały ESP+Przekaźniki (plus jakiś dzielnik napięcia przy samych ESPekach)
- kilka LEDów na GU10 lub podobne (oświetlenie nocne/"quasi-awaryjne = ma działać gdy będzie jakaś awaria w sieci.
Pytanie: Jakie napięcie przyjąć do dystrybucji i jakie ma wady i zalety przyjęcie tego konkretnego rozwiązania?
P.S.
Mam mały mierniczek, który mierzy napięcie na każdym z akumulatorów i zapisuje do ESPHoma, więc będę miał podgląd jak się zachowuje napięcie na akumulatorach i jeśli ich pojemność nie udźwignie dłuższego zaniku, to dołożę jakiś aparat, który odłączy się od baterii aby ich nie rozładowywać poniżej 10.5V/Akumulator.
Główne zastosowania DC to zasilanie:
- router/switche do internetu (6 urządzeń rozsianych po domu)
- różne sensory, ruchu/obecności/temperatury/wilgotności lutowane na ESP (Dallasy, SHT35, pomiar poziomu deszczówki itp..)
- włączniki monostabilne do oświetlenia głównego , aby sterowały ESP+Przekaźniki (plus jakiś dzielnik napięcia przy samych ESPekach)
- kilka LEDów na GU10 lub podobne (oświetlenie nocne/"quasi-awaryjne = ma działać gdy będzie jakaś awaria w sieci.
Pytanie: Jakie napięcie przyjąć do dystrybucji i jakie ma wady i zalety przyjęcie tego konkretnego rozwiązania?
P.S.
Mam mały mierniczek, który mierzy napięcie na każdym z akumulatorów i zapisuje do ESPHoma, więc będę miał podgląd jak się zachowuje napięcie na akumulatorach i jeśli ich pojemność nie udźwignie dłuższego zaniku, to dołożę jakiś aparat, który odłączy się od baterii aby ich nie rozładowywać poniżej 10.5V/Akumulator.