Witam szanowną lożę. Forum śledzę od lat natomiast pierwszy raz mam okazję aktywnie coś napisać. Szukałem podobnych postów, jest dużo, ale żaden nie ukazuje w pełni zagadnienia, więc liczę na wyrozumiałość i pomoc.
Wybudowałem rok temu dom na małej wsi, nie są to malownicze Bieszczady a raczej teren w pełni zurbanizowany, nie przekonuje to jednak Taurona do modernizacji sieci SN, więc przekleństwem są przerwy w dostawie prądu. Trwają one od kilku sekund do kilku godzin, zdarzają się kilka razy w mies.
Instalacja elektryczna domu zawiera możliwość zasilania awaryjnego z agregatu (kable podciągnięte do garażu w budynku obok i przełącznik sieć-agregat). Natomiast z racji charakterystyki zaników napięcia (częste a krótkie), kupno agregatu mija się z celem. I tak cała elektronika nowoczesnego domu (CO, alarmy itd) się resetuje. Do tego potrzebowałbym agregat z AVR (warunek konieczny?), a ceny takich nie napawają optymizmem. Najbardziej pasowałby mi tu UPS (pomijając czajnik to max moc urządzeń wynosi ok 500W, z czego połowa to lodówka). Aby nie pchać się w aku rzędu 100Ah gdzieś znalazłem pomysł, że UPS w przypadku dłuższych awarii (u mnie <20%) ładowany byłby tanim agregatem, a ktoś rzucił pomysł ze właśnie alternatorem z auta. Kabel z kotłowni (gdzie jest rozdzielnia) do garażu już mam
Moje wątpliwości:
1. Jak alternator zareaguje na ładowanie UPSa? Czy nie spali się w starym aucie a nie uszkodzi elektroniki w nowym?
2. W nawiązaniu do pkt 1. - lepszy UPS z małą mocą czy większy? Czy nie ma to znaczenia dla relacji alternator-UPS? Ja chciałem kupić taki max 800W.
3. Czytałem gdzieś że aku żelowe w UPSach źle znosza ładowanie dużym amperażem takim jaki dostarcza m.in. alternator (puchną itp). Jak to ugryźć?
4. Czy UPS za 500-700zł da radę? Myślałem o takim polskim VOLT SINUSPRO-800E
Dzięki z góry za rady i sugestie
Wybudowałem rok temu dom na małej wsi, nie są to malownicze Bieszczady a raczej teren w pełni zurbanizowany, nie przekonuje to jednak Taurona do modernizacji sieci SN, więc przekleństwem są przerwy w dostawie prądu. Trwają one od kilku sekund do kilku godzin, zdarzają się kilka razy w mies.
Instalacja elektryczna domu zawiera możliwość zasilania awaryjnego z agregatu (kable podciągnięte do garażu w budynku obok i przełącznik sieć-agregat). Natomiast z racji charakterystyki zaników napięcia (częste a krótkie), kupno agregatu mija się z celem. I tak cała elektronika nowoczesnego domu (CO, alarmy itd) się resetuje. Do tego potrzebowałbym agregat z AVR (warunek konieczny?), a ceny takich nie napawają optymizmem. Najbardziej pasowałby mi tu UPS (pomijając czajnik to max moc urządzeń wynosi ok 500W, z czego połowa to lodówka). Aby nie pchać się w aku rzędu 100Ah gdzieś znalazłem pomysł, że UPS w przypadku dłuższych awarii (u mnie <20%) ładowany byłby tanim agregatem, a ktoś rzucił pomysł ze właśnie alternatorem z auta. Kabel z kotłowni (gdzie jest rozdzielnia) do garażu już mam
1. Jak alternator zareaguje na ładowanie UPSa? Czy nie spali się w starym aucie a nie uszkodzi elektroniki w nowym?
2. W nawiązaniu do pkt 1. - lepszy UPS z małą mocą czy większy? Czy nie ma to znaczenia dla relacji alternator-UPS? Ja chciałem kupić taki max 800W.
3. Czytałem gdzieś że aku żelowe w UPSach źle znosza ładowanie dużym amperażem takim jaki dostarcza m.in. alternator (puchną itp). Jak to ugryźć?
4. Czy UPS za 500-700zł da radę? Myślałem o takim polskim VOLT SINUSPRO-800E
Dzięki z góry za rady i sugestie