logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

[Rozwiązano] Czy obniżanie temperatury w nocy w biurze oszczędza energię?

paszczakojad 24 Lut 2025 14:12 1920 73
Najlepsze odpowiedzi

Czy obniżanie temperatury w biurze na noc i weekendy rzeczywiście zmniejsza zużycie energii przy ogrzewaniu miejskim?

Tak — obniżenie temperatury w nocy lub na weekend zmniejsza straty ciepła, bo im mniejsza różnica temperatur między wnętrzem a zewnętrzem, tym mniej energii ucieka przez przegrody [#21454001][#21459837] W tym ujęciu „dogrzewanie wychłodzonych murów” nie znosi oszczędności, tylko część zysków może zjadać bezwładność cieplna i czas ponownego nagrzania do komfortu [#21459837][#21457104] Przy ciepłe miejskim z licznikiem w GJ nie ma tu problemu sprawności kotła, ale trzeba uważać na punkt rosy i nie schładzać pomieszczeń zbyt mocno, jeśli są tam wrażliwe urządzenia [#21459812] W praktyce oszczędność zależy od budynku i długości przerwy: w opisywanym dużym, grubomurawym obiekcie nocny spadek temperatury był mały, a po przejściu na stałe 18°C rachunek był tylko o ok. 27 zł niższy niż przy weekendowych przerwach, więc zysk z setbacku okazał się tam niewielki [#21467928][#21478056] Z kolei po wdrożeniu ponad 70 termostatów i odcięć pionów autor obserwował zużycie niższe o ok. 25–35% względem podobnych miesięcy, więc automatyka ma sens, ale wynik trzeba potwierdzić pomiarem w konkretnym budynku [#21520254]
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA
  • #1 21453968
    paszczakojad
    Poziom 9  
    Posty: 36
    Ocena: 10
    Dzień dobry,

    Planuję zrobić na Home Assistant sterowanie termostatami w budynku biurowym. Teraz są tam zwykłe termostaty, ludzie pracują głównie 8-16 pn-pt, a budynek grzeje się na okrągło 24 h na dobę, 7 dni w tygodniu. Chciałbym, żeby o 16 temperatura się znacznie obniżała (odpowiednik “śnieżynki” na termostacie), a na kilka godzin przed rozpoczęciem pracy podnosiła, żeby o 8 był już komfort (być może godzinę włączenia uzależniłbym jakoś od temperatury na zewnątrz, żeby w szczególnie mroźne dni zacząć grzanie wcześniej).

    No i spotkałem się z opinią od kilku osób (opinią, którą słyszałem już wielokrotnie wcześniej przy różnych okazjach dotyczących ogrzewania domu), że na weekend czy święta to może jeszcze to ma sens, ale na noc nie ma co, bo ponowne nagrzewanie wychłodzonych murów zużyje więcej energii, niż się zaoszczędzi na całym schłodzeniu.

    Mi się to wydaje nielogiczne - strata energii to jest to ciepło, które budynek wypromieniowuje na zewnątrz. A tempo, z jakim ta energia ucieka, jest tym większe, im większa jest różnica temperatur między wnętrzem a zewnętrzem.

    Czy jest tu jakiś “ciepłownik”, który mógłby mi to wytłumaczyć? Czy faktycznie tak jest? A może to jest jakiś pogląd, który był aktualny z jakiegoś konkretnego powodu w czasach “przed automatyką”, a teraz tego powodu nie ma, więc to podejście się zdezaktualizowało?

    Dodam jeszcze, że budynek ogrzewany jest miejskim ciepłem, czyli płaci się wg licznika zużycia, nie ma tematów związanych z np. mniejszą sprawnością przy mocniejszym grzaniu, itd.

    P.
  • REKLAMA
  • Pomocny post
    #2 21454001
    balonika3
    Poziom 43  
    Posty: 10947
    Pomógł: 1303
    Ocena: 3661
    paszczakojad napisał:
    A tempo, z jakim ta energia ucieka jest tym większe, im większa jest różnica temperatur między wnętrzem a zewnętrzem.

    No i to jest klucz. Zawsze zaoszczędzisz, zmniejszając temperaturę w pomieszczeniu, bo mniej ciepła wyemitujesz na zewnątrz.
  • #3 21454104
    saskia
    Poziom 39  
    Posty: 5741
    Pomógł: 174
    Ocena: 1085
    Ciekawe jak na takie zmiany temperatury zareaguja urzadzenia biurowe.
    Czy nie okaze sie ze beda zle funkcjonowaly. Np. chlodne weqnatrz, bo nie zdazyly sie cale nagrzac rownomiernie do jednakowej temperatury. Zwlaszcza jesli w tych biurach sa jakies laboratoria uzywajace precyzyjnych instrumentow pomiarowych.
  • REKLAMA
  • #4 21454110
    Zbych034
    Poziom 39  
    Posty: 4650
    Pomógł: 545
    Ocena: 1406
    Bez przesady iz zmiana o parę stopni wpłynie na urządzenia. na pewno nie wystąpi na nich punkt rosy.
  • REKLAMA
  • #5 21454116
    paszczakojad
    Poziom 9  
    Posty: 36
    Ocena: 10
    saskia napisał:
    Ciekawe jak na takie zmiany temperatury zareaguja urzadzenia biurowe.
    Czy nie okaze sie ze beda zle funkcjonowaly. Np. chlodne weqnatrz, bo nie zdazyly sie cale nagrzac rownomiernie do jednakowej temperatury. Zwlaszcza jesli w tych biurach sa jakies laboratoria uzywajace precyzyjnych instrumentow pomiarowych.


    To jest zwykłe biuro, najwyżej kompy i ekspres do kawy schłodzą się do 10 stopni :) Są tam wprawdzie stanowiska do lutowania gorącym powietrzem wg zadanego profilu i tam najlepiej mieć stałą temperaturę w czasie pracy, no ale zakładam, że do tej ósmej wszystko się wyrówna.

    Jak już tak się doszukiwać, to jedyne, co w przy ochłodzeniu otoczenia zwiększy zużycie energii to boiler na wodę - póki co jest przy nim taki "tępy" timer ustawiony na określone godziny (7-15), a więc włącza się także w weekend. Ale przełączę go na HA i będzie sterowany tak samo, jak ogrzewanie biura :)
  • #6 21454146
    saskia
    Poziom 39  
    Posty: 5741
    Pomógł: 174
    Ocena: 1085
    Wiesz, ja tylko daje takie sygnaly ze cos moze pojsc nie tak jak zaplanujesz, lub spowodowac wieksze straty niz oszczednosc ciepla.
    W takich planach musisz sprawdzic przynajmniej wiekszosc roznych sytuacji, chocby nawet mozliwosc obejscia twoich ustawien przezpracownikow biura, gdyby ktorys musial zostac po godzinach lub pracowac w dzien wolny jak i wiele innych sytuacji.
    Wiesz, nawet jak pracownik bedzi mogl obejsc twoje ustawienia, to bedzi musial to zrobic kilka godzin wczesniej zanim przyjdzie do biura, a tym samym ty bedziesz musial te ustawienia zmienic.
  • #7 21454235
    PchlaW81
    Poziom 31  
    Posty: 2057
    Pomógł: 188
    Ocena: 474
    W biurze różne mieszanki, jednemu ciągle zimno, a drugi w tym czasie będzie cały dzień siedział przy otwartym oknie, gdyby to było w domu to przy podobnych temperaturach mógłbyś wybadać co Ci się bardziej opłaci, wg mnie ten weekend ma jeszcze sens przy czym jezeli masz ustawione np. 20 stopni pn-pt to poniżej 18 na weekend na pewno bym nie schodził. Niestety na pełen komfort mogą sobie pozwolić tylko budynki użyteczności publicznej, w listopadzie pracowałem w przedszkolu gdzie kocioł gazowy chodził na okrągło czasami równolegle z klimą, która chłodziła i wyotwieranymi oknami. a zarządca krzywo się patrzył, że montują mu sterwonik ponieważ wolał by aby kocioł ciągle chodził na 55'C, tak nas doją!
  • #8 21454288
    paszczakojad
    Poziom 9  
    Posty: 36
    Ocena: 10
    PchlaW81 napisał:
    W biurze różne mieszanki, jednemu ciągle zimno, a drugi w tym czasie będzie cały dzień siedział przy otwartym oknie, gdyby to było w domu to przy podobnych temperaturach mógłbyś wybadać co Ci się bardziej opłaci, wg mnie ten weekend ma jeszcze sens przy czym jezeli masz ustawione np. 20 stopni pn-pt to poniżej 18 na weekend na pewno bym nie schodził. Niestety na pełen komfort mogą sobie pozwolić tylko budynki użyteczności publicznej, w listopadzie pracowałem w przedszkolu gdzie kocioł gazowy chodził na okrągło czasami równolegle z klimą, która chłodziła i wyotwieranymi oknami. a zarządca krzywo się patrzył, że montują mu sterwonik ponieważ wolał by aby kocioł ciągle chodził na 55'C, tak nas doją!


    W trakcie pracy biura to wiele nie naprawię - niektórzy przychodzą zziębnięci, odkręcają termostaty na maksa, a jak już się zrobi za gorąco, to otwierają okna. No trudno. Ale automatyka pozwoli zejść z temperaturą do normy po 16, bo inaczej grzałoby na maksa do następnego poranka.

    Niemniej jednak nadal moja wiedza z fizyki podpowiada mi, że schłodzenie budynku na noc o 10 stopni jest lepsze, niż schłodzenie o 2 stopnie. To "wielkie grzanie rano" to jest tylko uzupełnienie energii straconej przez noc. Na początku strata będzie większa (20 stopni w środku, powiedzmy że 0 na zewnątrz), a potem mniejsza (gdy już będzie 10 stopni w pomieszczeniach). Podtrzymywanie temperatury przez całą noc na poziomie 18 stopni oznacza taką samą stratę na początku (gdy temperatura schodzi z 20 do 18), a potem będzie się utrzymywać na większym poziomie (różnica 18 do zera na zewnątrz). Jeśli strata będzie większa, no to wydatek na grzanie musi być większy. Nie widzę, gdzie ta energia miałaby jeszcze uciec - energia dostarczana musi być równa energii przekazanej w kosmos.

    Przy czym mówimy o ogrzewaniu miejskim (MPEC) i zakładam, że ich liczniki liczą faktycznie dostarczoną energię - że nie ma czegoś takiego, że przy większym poborze jest mniejsza sprawność czy coś takiego.

    P.
  • #9 21454387
    saskia
    Poziom 39  
    Posty: 5741
    Pomógł: 174
    Ocena: 1085
    Tu mozesz sie pomylic, bo jesli macie mierniki cieczowe ma grzejnikach, to podwyzszenie temperatury grzejnikow na okres kilku godzin moze spowodowac wyzsze odparowanie cieczy niz przy dlugotrwalej nizszej temperaturze.
    Ten sposob pomiaru nie jest az taki precyzyjny jakby sie wydawalo. Chyba ze macie osobne liczniki przeplywu z rejestracja temp. wody grzewczej.
    Jesli te biura sa czescia wiekszego budynku- biurowca i licznik jest wspolny to moze nie byc zadnej oszczednosci, bo ewentualna osczednosc rozdzieli sie na wszystkich.
  • #10 21454487
    paszczakojad
    Poziom 9  
    Posty: 36
    Ocena: 10
    saskia napisał:
    Tu możesz się pomylić, bo jeśli macie mierniki cieczowe na grzejnikach, to podwyższenie temperatury grzejników na okres kilku godzin może spowodować wyższe odparowanie cieczy niż przy długotrwałej niższej temperaturze.
    Ten sposób pomiaru nie jest aż taki precyzyjny, jakby się wydawało. Chyba że macie osobne liczniki przepływu z rejestracją temperatury wody grzewczej.
    Jeśli te biura są częścią większego budynku - biurowca i licznik jest wspólny, to może nie być żadnej oszczędności, bo ewentualna oszczędność rozdzieli się na wszystkich.


    Jest jeden licznik na wejściu w węźle cieplnym. Nie przyglądałem mu się dokładnie, ale rachunki z Kogeneracji przychodzą w GJ.

    Mam w planach "osmartowanie" całego budynku.

    P.
  • #11 21454690
    Zbych034
    Poziom 39  
    Posty: 4650
    Pomógł: 545
    Ocena: 1406
    Widać opór w oszczędzaniu, ale jest takie hasło:
    -oszczędzają bogaci, nam też się opłaci.
  • #12 21455577
    pikarel
    Poziom 39  
    Posty: 4981
    Pomógł: 409
    Ocena: 1826
    Z twojego opisu wynika, że nad temperaturą nikt nie panuje i są to małe pokoje z własnym grzejnikiem i dostępem do regulacji temperatury, jak się komu podoba, więc trudno mówić tu o jakimś oszczędzaniu.

    Znajomy zrobił remont swojego obiektu; usunął okna i je zaślepił, dodał tam cienkie ścianki i zmienił ogrzewanie na nawiewne z rekuperacją.
    Nie ma już rachunków za ciepło systemowe.
    Nakład finansowy na te zmiany to były "leżakujące" i jego własne pieniądze, wciągnięte w koszty działalności przedsiębiorstwa, a nie kredyt :) , więc teraz widzi już tylko mniejsze rachunki za ogrzewanie obiektu, a różnicę dodaje do "leżakowania", na podobne wydatki.
  • #13 21456772
    saskia
    Poziom 39  
    Posty: 5741
    Pomógł: 174
    Ocena: 1085
    Zbych034 napisał:
    Widać opór w oszczędzaniu, ale jest takie hasło:
    -oszczędzają bogaci, nam też się opłaci.

    Nie chodzi tu o opor w oszczedzaniu, tylko znalezienie dobrego i ekonomicznego rozwiazania na oszczedzanie, w kazdym pojedynczym przypadku. Kazdy przypadek jest inny i to co sprawdza sie w jednym i daje spore oszczednosci, moze byc katastrofa w innym przypadku.
    Wiesz, wystarczy poczytac forum w roznych tematach, by zauwazyc ze nie zawsze to co myslimy ze jest oszczedzanie jest rzeczywiscie oszczedzaniem.
    W wielu przypadkach uzyte rozwiazania nie tylko nie daja oszczednosci, ale tez i straty, ktorych przed wprowadzeniem oszczedzania nie bylo.
    Podobnie wyglada kwestia inwestycji w oszczedzanie, ktora wielokrotnie przekracza mozliwe przyszle oszczednosci, albo stwarza straty z innej strony.
    Np. zbytnie uszczelnienie domu- mieszkania, zmniejsza straty ciepla, ale z drugiej strony zwieksza wilgotnosc powietrza do poziomu wilgoci kondensacyjnej i wszystko w domu plesnieje, a sciany trzeba czesciej malowac.
    Pozniej dochodza spore koszty osuszania odgrzybiania i przeroznych uzadzen do zmniejszania wilgoci ktore pobieraja wiecej energii niz ta zaoszczedzona uszczelnieniem.
    Nawet oszczednosci trzeba robic z glowa.
  • #14 21456820
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6740
    Pomógł: 554
    Ocena: 1225
    W marcu jak wpadnie faktura z PGE to dam Ci znać, mam 2 miesięczny okres rozliczenia, w poprzednim okresie grzałem w trybie mieszanym (temperatura ~21.5 stopnia w trakcie pobytu w mieszkaniu, 15 gdy nikogo nie było) i wyszło raczej drogo, choć przeliczając na węgiel, wyszło taniej niż szacowałem.

    Zobaczymy teraz, zwłaszcza że ten okres był zimniejszy - teraz temperaturę miałem na stałych 18 stopniach - mi w tej temperaturze jest komfortowo, chyba najlepsza możliwa temperatura dla mnie.

    W pracy wychodzę z tego samego założenia - koleżanka, której wiecznie zimno, zawsze może się ubrać. Mi za przeproszeniem z gołą dupą nie wypada chodzić, a w firmie grzeją do 23 stopni, więc to i owo poci się od samego oddychania...
  • #15 21456908
    saskia
    Poziom 39  
    Posty: 5741
    Pomógł: 174
    Ocena: 1085
    Tak, 18 ° to i dla mnie komfortowa temperatura
    W mieszkaniu mam zwykle 17-18° caly czas.
    Zona tez taka temperature lubi.
    A przy tym grudniki jej kwitna obficie 2 razy w roku. :-)
  • #16 21457104
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30190
    Pomógł: 1183
    Ocena: 4293
    paszczakojad napisał:
    To jest zwykłe biuro, najwyżej kompy i ekspres do kawy schłodzą się do 10 stopni

    Jeżeli budynek ma dobrą izolację ciepną to przez kilkanaście godzin, wnętrze nie schłodzi się do 10°C
    Zrób próbę /jeżeli jeszcze nie zrobiłeś/ w piątek wyjdź z pracy ostatni, zakręć ogrzewanie, podjedź w sobotę rano i sprawdź temperaturę.

    Zgadzam się z opinią, że im bardziej obniżysz temperaturę tym więcej zaoszczędzisz ale różnica nie musi być aż tak znacząca jak oczekujesz.
  • REKLAMA
  • #17 21457237
    krodag
    Poziom 25  
    Posty: 552
    Pomógł: 89
    Ocena: 163
    Oszczędzanie energi w zaproponowany sposób (tzw. nocne/weekendowe obniżenie) jest niestety mało efektywne w dzisiejszych czasach - czyli w przypadku obiektów o dobrej izolacji termicznej i dużej bezwładności cieplnej (grube murowane ściany). Jak napisał to już mój przedmówca @vodiczka problem leży w niewielkim spadku temperatury po "wyłączeniu" ogrzewania.
    Spójrzmy na problem od strony fizyki - tej nieco uproszczonej. Utrzymywanie stałej temperatury w pomieszczeniu polega na dostarczeniu takiej ilości energii ile jest w danym momencie traconej. Od czego zależy tracona energia - głównie od przenikania cieplnego. A to z koleji od różnicy temperatur (oraz powierzchni i współczynnika - ale to w naszym przypadku jest stałe).
    Powiedzmy, że mamy idealne warunki przez całą dobę. 0 C na zewnątrz i 20 stopni wewnątrz. Czyli potrzeba nam 480 jakiś umownych jednostek energii na dobę. Teraz wyłączmy ogrzewanie o godzinie 16 i załóżmy że temperatura spada liniowo do 15 C o godzinie 4 rano kiedy to ponownie włączamy ogrzewanie i temperatura do godziny 8 rano rośnie do zadanych 20 C (dla szacunków również liniowo). Mogłoby się wydawać, że skoro 12 godzin ogrzewamy, a kolejne 12 nie grzejemy to potrzeba 240 ju. NIESTETY NIE. Trzeba tu się "pobawić" trochę prostym rachunkiem różniczkowym, dzięki któremy policzymy rzeczywistą oszczędność. Przy naszych założeniach (liniowości i stałości temperatury ) będzie to zaledwie 40 ju. Czyli jakieś 8 procent. Mówimy tu o oszczędności "żywej" energii - a w rachunkach jej zużycie stanowi często zaledwie część opłat. Więc rzeczywisty zysk z oszczędnoći będzie jeszcze mniejszy.
    Dla jednych to pewnie mało - dla innych bardzo dużo - w końcu w dzisiejszych czasach "bijemy się" nawet o pojedyncze procenty na sprawności urządzeń.
  • #18 21457338
    saskia
    Poziom 39  
    Posty: 5741
    Pomógł: 174
    Ocena: 1085
    I wlasnie w sprawnosc urzadzen chodzi, czyli jakiegos kotla, to gdy musimy szybko podniesc obnizona temperature, to kociol musi dac wyzsza niz normalnie temperature i bedzie wtedy pracowal poza zakresem kondensacji, czyli ekonomiczny kociol bedzie pracowal nieekonomicznie i zuzyje wiecej energii do podniesienia obnizonej temperatury.

    Z zasilaniem z cieplowni jest jeszce gorzej bo nie zamkniesz przeplywu na wymienniku, a wtedy podniesie sie temperatura w obiegu innych odbiorcow biurowca zanim cieplownia zmniejszy przeplyw, lub obnizy temp zasilania. Pozniej rano na odwrot, a cieplownia i tak przeliczy cala dostawe energii. lacznie ze stratami na wymienniku.
    A jak wynikna powazniejsze problemy to moze doliczyc koszty za awarie i tzw. rozprezenie sieci. Bo takie zabawy z drastyczna zmiana odbioru energii w duzych obiektach czesto sa przyczyna awarii sieci i rozprezenia, przy ktorym sytuacja w cieplowni staje bardzo niebezpieczna.
  • #19 21458050
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30190
    Pomógł: 1183
    Ocena: 4293
    saskia napisał:
    Z zasilaniem z cieplowni jest jeszce gorzej bo nie zamkniesz przeplywu na wymienniku, a wtedy podniesie sie temperatura w obiegu innych odbiorcow biurowca zanim cieplownia zmniejszy przeplyw, lub obnizy temp zasilania. Pozniej rano na odwrot, a cieplownia i tak przeliczy cala dostawe energii. lacznie ze stratami na wymienniku.
    Mentalnie żyjesz w czasach gdy węzły nie były zautomatyzowane, to nie ciepłownia zmniejsza/zwiększa przepływ a automatyka węzła.
    Jeżeli gdzieś taka staroć bez automatyki się uchowała to będzie jak mówisz.
    krodag napisał:
    Mogłoby się wydawać, że skoro 12 godzin ogrzewamy, a kolejne 12 nie grzejemy to potrzeba 240 ju.
    Chyba komuś nierozgarniętemu. Bez rachunku różniczkowego widać, że skoro od 4 do 8 rano grzejemy mocniej by wyrównać ubytek ciepła jaki powstał pomiędzy 16 a 4 rano to w godzinach 4-16 zużywamy dużo więcej niż 240 jednostek.
  • #20 21459337
    saskia
    Poziom 39  
    Posty: 5741
    Pomógł: 174
    Ocena: 1085
    Nie przecze, jednak to ma znaczacy wplyw na sama kotlownie, nawet automatyczna.
    Wiesz, jak w zimie beda chodzily np. 4 kotly wodne po 50Gj/h kazdy, to nie jest takie proste szybko obnizyc wydajnosc kotlow weglowych gdy jest znaczny spadek odbioru ciepla.
    Nie wiem czy wiesz co to jest rozszczelnienie-rozprezenie.
    To nie musi byc awaria- wyciek sieci.
    To spadek cisnienia na kotlach przy gwaltownych zmianach przeplywow miedzy siecia (80-90° i kilka atm) a kotlami (120-130° i 12-13 atm), bo sa duze roznice cisnien miedzy obiegiem kotlow a siecia zewnetrzna, choc sa polaczone bez wymiennika.
    Rozszczelnienie- rozprezenie to po prostu kociol wodny nagle staje sie parowy przy takich temperaturach, nawet przy spadku cisnienia na kotle o 1 atm.
    Tego automatyka nie zrobi sama.
    Wygaszanie- obnizanie wydajnosci kotlow trwa ok. godzine, a w tym czasie musi byc zwiekszony przeplyw na siec zewnetrzna, by pozbyc sie nadmiaru ciepla, podczas gdy zapotrzebowanie z sieci zostalo zmniejszone. Wiec nie jest to takie proste jakby sie wydawalo wylaczenie odbioru ciepla w nocy w duzym obiekcie bez powiadomienia zakladu cieplowniczego.
    W malych zautomatyzowanych lokalnych kotlowniach gazowych czy olejowych, nie stanowi to problemu, bo automatyka wylaczy kociol, jednak z weglowym tak sie nie da pstryknac i juz . :-)
  • #21 21459506
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6740
    Pomógł: 554
    Ocena: 1225
    Hmm, zawsze myślałem że elektrociepłownie specjalnie i z premedytacją upuszczają parę - w Zgierzu na Borucie to dość częsta praktyka na wiosnę, słychać jakby głośny wybuch (niesie się na drugą część miasta) i potem spora chmurka pary leci.
  • #22 21459562
    helmud7543
    Poziom 43  
    Posty: 12624
    Pomógł: 1216
    Ocena: 1563
    paszczakojad napisał:

    Teraz są tam zwykłe termostaty, ludzie pracują głównie 8-16 pn-pt, a budynek grzeje się na okrągło 24 h na dobę, 7 dni w tygodniu. Chciałbym, żeby o 16 temperatura się znacznie obniżała (odpowiednik “śnieżynki” na termostacie), a na kilka godzin przed rozpoczęciem pracy podnosiła, żeby o 8 był już komfort (być może godzinę włączenia uzależniłbym jakoś od temperatury na zewnątrz, żeby w szczególnie mroźne dni zacząć grzanie wcześniej).

    No i spotkałem się z opinią od kilku osób (opinią, którą słyszałem już wielokrotnie wcześniej przy różnych okazjach dotyczących ogrzewania domu), że na weekend czy święta to może jeszcze to ma sens, ale na noc nie ma co, bo ponowne nagrzewanie wychłodzonych murów zużyje więcej energii, niż się zaoszczędzi na całym schłodzeniu.

    Mi się to wydaje nielogiczne - strata energii to jest to ciepło, które budynek wypromieniowuje na zewnątrz. A tempo, z jakim ta energia ucieka, jest tym większe, im większa jest różnica temperatur między wnętrzem a zewnętrzem.

    P.


    Generalnie albo oszczędzanie albo komfort - tu trzeba przetestować żeby znaleźć złoty środek. Rekuperacja o której tu była mowa zwiększa i komfort i oszczędności, jednak ani ogrzewania, ani klimatyzacji, ani nawet osuszacza powietrza, nie jest w stanie zastąpić. Trzeba robić tak, żeby było znośnie i ludzie nie chorowali. Zarówno za gorąco i za zimno (oraz zmiany temperatury) dobrze nie wpływają ani na samopoczucie, ani na zdrowie, ani na wydajność pracy. Ale uniwersalnego przepisu działającego w każdym przypadku nie ma. Skrajne wychłodzenie pomieszczenia to jednak zupełny brak komfortu - tego nie da się nadrobić w kilka godzin - a robienia kołchozu z miejsca pracy, delikatnie rzecz ujmując, intensywnie nie popieram. Jest jeszcze kwestia pojemności cieplnej. Generalnie można uzyskać jako tako efekt. My wyłączamy ogrzewanie (lub klimę) w naszym pomieszczeniu aczkolwiek jest ono w budynku, który jest ogrzewany. Wyłączany przy wyjściu z pracy, włączamy gdy przychodzimy (najgorzej ma pierwsza osoba ale też tragedii nie - to dyżur z o chodem, zanim wrócisz powietrze się już "rozletnia"). Powietrze da się w miarę ogrzać, tym bardziej jak jest ruch, ludzie i komputery, ale ściany, podłoga, sprzęty, od tego na początku dosłownie wali zimnem. W zimie przy rozpoczęciu pracy temperatura potrafi zejść do ok 18 stopni C, komfortowa dla mnie i taka, przy której najmniej osób marudzi (a zawsze ktoś będzie i to nie jest złośliwość, różnimy się nieraz bardzo pod tym kątem) to ok 22 stopnie C.

    saskia napisał:
    Tak, 18 ° to i dla mnie komfortowa temperatura
    W mieszkaniu mam zwykle 17-18° caly czas.
    Zona tez taka temperature lubi.
    A przy tym grudniki jej kwitna obficie 2 razy w roku. :-)

    A zarówno ja i moja Żona "nie wyszlibyśmy z L4" to raz, dwa, po prostu nie jestem w stanie funkcjonować w takiej temperaturze, ręce zimne, najchętniej schowałbym je do kieszeni a nie robił cokolwiek dla pracodawcy (już nie mówiąc o tym że zamiast o pracy raczej myślałbym jak się ogrzać), natychmiast katar, więc w ewentualnym biurze z taką temperaturą to nie dość że z kaszlem, kichaniem i "gilem" to średni byłby pożytek z mojej pracy. Na moje nieszczęście z resztą miałem wątpliwą przyjemność tego doświadczyć. To nie jest przytyk tylko przykład jak bardzo się różnimy. A znam takie osoby które dobrze czują się w takiej temperaturze, że dla mnie to" sauna". Do wszystkiego trzeba tu podchodzić że zdrowym rozsądkiem.
  • #23 21459581
    Andrzej Maciejewski
    Poziom 21  
    Posty: 509
    Pomógł: 34
    Ocena: 63
    Ciepło to taka trochę bezpostaciowa wartość, więc przez analogię.

    Masz beczkę z otworem na dole i kranem u góry.
    Do beczki wlewasz tyle wody, żeby utrzymać zadany poziom wody.
    (Dostarczasz więcej litrów na minutę gdy utrzymujesz wysoki poziom, bo przy wysokim poziomie szybciej wody ubywa).
    Gdy przez noc dolewasz mniej wody, poziom wody początkowo opada ale po jakimś czasie zatrzyma się na niższym poziomie.
    Rano szybko uzupełniasz poziom wody do wymaganej wartości, po czym zmniejszasz dopływ.

    Ilość wody - ilość dostarczonego ciepła w kaloriach (kWh, Julach).
    Poziom wody w beczce - aktualna temperatura.
    Wielkość otworu na dole beczki - termoizolacyjność pomieszczenia (kaloria /m^2/stopień)
    Stopień otwarcia kranu (litry/min) - szybkość dostarczania ciepła (moc) w kaloriach/sek. lub watach (W, Jul/sek)
  • #24 21459596
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30190
    Pomógł: 1183
    Ocena: 4293
    saskia napisał:
    Wiec nie jest to takie proste jakby się wydawało wylączenie odbioru ciepła w nocy w dużym obiekcie bez powiadomienia zakładu ciepłowniczego.

    Autor pisze o biurze a nie o kilkunastopiętrowym biurowcu.
    Czy biuro to duży obiekt? Nie większy niż jeden blok mieszkalny o powierzchni użytkowej ok. 1000 m2 zasilany z jednego węzła o mocy poniżej 100 kW. Takich węzłów jest na osiedlu/w mieście, kilkaset lub kilka tysięcy. Ani kotły ani sieć nie odczują, że jeden został wyłączony

    Dodano po 5 [minuty]:

    helmud7543 napisał:
    A zarówno ja i moja Żona "nie wyszlibyśmy z L4" to raz, dwa, po prostu nie jestem w stanie funkcjonować w takiej temperaturze,
    podobnie jak ja, nawet siedzieć w fotelu okryty kocem nie jestem w stanie. Podobnie jak Ty lubię 22° C ale moja ciotka dobrze czuła się przy 18°C. Gdy nas odwiedzała, zawsze mówiła ''gorąco u was''. Jak napisałeś - ''różnimy się nieraz bardzo pod tym kątem''
  • #25 21459644
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6740
    Pomógł: 554
    Ocena: 1225
    helmud7543 napisał:
    A znam takie osoby które dobrze czują się w takiej temperaturze, że dla mnie to" sauna". Do wszystkiego trzeba tu podchodzić że zdrowym rozsądkiem.

    I w takich warunkach ja pracuję, 23.5 stopnia, pocę się od samego siedzenia i myślę jedynie jak się schłodzić, bo przecież do rosołu się rozebrać nie wypada. Jak nie wypiję w pracy 3 litrów wody, to boli mnie głowa i nie jestem w stanie myśleć.
    Ale zima to pikuś, najgorzej jest latem, bo klimatyzacje mają tylko szefowie u siebie, ja mam tylko wiatrak :)

    vodiczka napisał:
    Podobnie jak Ty lubię 22° C ale moja ciotka dobrze czuła się przy 18°C. Gdy nas odwiedzała, zawsze mówiła ''gorąco u was''.


    To teraz ciekawostka - 18 stopni u mnie to fajnie cieplutko, 18 stopni u mojego taty to już chłodno, a u mamy 18 to wręcz kostnica.
    Mieszkam w kamienicy z oknami na południowy zachód, z naciskiem na południe. Tata ma dom jednorodzinny, okna od strony południowej, a mama mieszka w kamienicy z oknami na południowy zachód z naciskiem na zachód.

    Ja mieszkam na 2gim piętrze, tata na parterze, a mama na 1szym piętrze.

    Obie kamienice są docieplane, dom taty ma grube mury, bez ocieplenia - i praktycznie żadnych mostków termicznych.

    Ja grzeję prądem, mama gazem, tata węglem.

    Wilgotność jest u wszystkich zbliżona, w rejonie 67-73%.

    I co tu wpływa na różnicę w odbiorze tej samej temperatury?
  • #26 21459674
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30190
    Pomógł: 1183
    Ocena: 4293
    OPservator napisał:
    I co tu wpływa na różnicę w odbiorze tej samej temperatury?

    Indywidualna konstrukcja człowieka, biologicznie to samo białko ale receptory ciepła i mózg działają nieco inaczej.
  • #27 21459692
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6740
    Pomógł: 554
    Ocena: 1225
    Ale ja mówię o moich odczuciach w poszczególnych miejscach. Może kwestia kalibracji czujnika temp?
  • #28 21459712
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30190
    Pomógł: 1183
    Ocena: 4293
    Nie mogę uwierzyć, że masz tak duża rozpiętość odczuwania jak piszesz.
    OPservator napisał:
    18 stopni u mnie to fajnie cieplutko, 18 stopni u mojego taty to już chłodno, a u mamy 18 to wręcz kostnica.
    choć ja w swoim mieszkaniu, czasem odczuwam 22°C jako ''nieco chłodno'' i dopiero 23°C mnie zadawala.
    Wpływ może mieć nasłonecznienie mieszkania, dzień pochmurny wydaje się chłodniejszy.
  • #29 21459735
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6740
    Pomógł: 554
    Ocena: 1225
    vodiczka napisał:
    Wpływ może mieć nasłonecznienie mieszkania, dzień pochmurny wydaje się chłodniejszy.

    No i tu może leżeć pies pogrzebany, bo porówniania nie miałem w zbliżonych warunkach zewnętrznych :)
  • #30 21459744
    karolark
    Poziom 42  
    Posty: 14326
    Pomógł: 701
    Ocena: 2482
    vodiczka napisał:
    OPservator napisał:
    I co tu wpływa na różnicę w odbiorze tej samej temperatury?

    Indywidualna konstrukcja człowieka, biologicznie to samo białko ale receptory ciepła i mózg działają nieco inaczej.

    Tylko że to odbiór jednej osoby😄
    Receptory zależnie od lokalizacji odczuwają 😭😭

Podsumowanie tematu

✨ Dyskusja dotyczy efektywności obniżania temperatury w nocy i poza godzinami pracy w budynku biurowym w celu oszczędności energii. Zgodnie z prawami fizyki, zmniejszenie temperatury w pomieszczeniu redukuje straty ciepła przez przegrody budowlane, co przekłada się na mniejsze zużycie energii. W praktyce jednak efektywność takiego rozwiązania zależy od rodzaju ogrzewania, izolacji budynku, bezwładności cieplnej oraz sposobu rozliczania energii (np. miejskie ciepło z węzła cieplnego). W przypadku kotłów kondensacyjnych szybkie dogrzewanie po nocnym obniżeniu temperatury może obniżyć ich sprawność, gdyż wymaga pracy przy wyższych temperaturach zasilania, co eliminuje kondensację spalin i zwiększa zużycie paliwa. Jednak w systemach zasilanych z miejskiej sieci cieplnej, gdzie rozliczenie odbywa się na podstawie energii dostarczonej, obniżanie temperatury na noc i weekendy przynosi realne oszczędności, potwierdzone pomiarami zużycia energii i analizą temperatur zewnętrznych. Automatyzacja sterowania termostatami (np. za pomocą Home Assistant i termostatów Homematic IP) pozwala na precyzyjne zarządzanie temperaturą, dostosowując czas włączania ogrzewania do warunków zewnętrznych i godzin pracy, co zwiększa efektywność energetyczną. W dyskusji poruszono także kwestie komfortu termicznego pracowników, wpływu zmian temperatury na urządzenia biurowe oraz znaczenia indywidualnych preferencji temperaturowych. Podkreślono, że optymalizacja ogrzewania wymaga uwzględnienia specyfiki budynku, instalacji oraz zachowań użytkowników, a także konieczności monitorowania i analizy zużycia energii w celu potwierdzenia oszczędności.
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA