Dzień dobry.
Mam dylemat w zrozumieniu pewnej kwestii w związku z wygaszaniem prądu wyindukowanego w cewce (np. stycznika) po nagłym odcięciu zasilania. O ile potrafię pojąć, jak to działa w przypadku zwykłej diody prostowniczej:
Cewka pracuje – A1 = 24 V, A2 = 0 V – przepływ prądu jest w kierunku zaporowym, dioda nie przewodzi, cały prąd idzie przez cewkę.
Odłączamy zasilanie – cewka wymusza obniżenie napięcia na A1, aż będzie ono niższe od A2 (do końca też tego mechanizmu nie rozumiem) – wtedy dioda zacznie przewodzić w kierunku normalnym (np. przy napięciu A1 = -0,7 V, A2 nadal 0 V), tworząc obwód z cewką i prąd tym obwodem wygasi się po iluś ms.
Teraz zamienimy diodę prostowniczą na diodę Zenera. Podłącza się ją w identyczny sposób – anoda na A2, katoda na A1. Póki cewka jest zasilona – nie ma różnicy.
Jednak dlaczego przy odłączeniu zasilania dioda Zenera nie zadziała identycznie jak dioda prostownicza, tylko kierunek prądu przy wygaszaniu taką diodą idzie w kierunku jej zaporowym? A to jest istota stosowania właśnie diod Zenera do gaszenia (z tego co słyszałem) - większy prąd gaszenia - szybsze wytracenie pola magnetycznego - nadal względnie bezpieczne.
Nie umiem pojąć, dlaczego nie zadziała to jak zwykła dioda, gdzie tu jest miejsce dla zjawiska Zenera?
Jeśli popełniłem jakieś błędy merytoryczne – proszę o sprostowanie. Dopiero się uczę, ale to chyba taki dział, nie? :)
Pozdrawiam serdecznie.
Mam dylemat w zrozumieniu pewnej kwestii w związku z wygaszaniem prądu wyindukowanego w cewce (np. stycznika) po nagłym odcięciu zasilania. O ile potrafię pojąć, jak to działa w przypadku zwykłej diody prostowniczej:
Cewka pracuje – A1 = 24 V, A2 = 0 V – przepływ prądu jest w kierunku zaporowym, dioda nie przewodzi, cały prąd idzie przez cewkę.
Odłączamy zasilanie – cewka wymusza obniżenie napięcia na A1, aż będzie ono niższe od A2 (do końca też tego mechanizmu nie rozumiem) – wtedy dioda zacznie przewodzić w kierunku normalnym (np. przy napięciu A1 = -0,7 V, A2 nadal 0 V), tworząc obwód z cewką i prąd tym obwodem wygasi się po iluś ms.
Teraz zamienimy diodę prostowniczą na diodę Zenera. Podłącza się ją w identyczny sposób – anoda na A2, katoda na A1. Póki cewka jest zasilona – nie ma różnicy.
Jednak dlaczego przy odłączeniu zasilania dioda Zenera nie zadziała identycznie jak dioda prostownicza, tylko kierunek prądu przy wygaszaniu taką diodą idzie w kierunku jej zaporowym? A to jest istota stosowania właśnie diod Zenera do gaszenia (z tego co słyszałem) - większy prąd gaszenia - szybsze wytracenie pola magnetycznego - nadal względnie bezpieczne.
Nie umiem pojąć, dlaczego nie zadziała to jak zwykła dioda, gdzie tu jest miejsce dla zjawiska Zenera?
Jeśli popełniłem jakieś błędy merytoryczne – proszę o sprostowanie. Dopiero się uczę, ale to chyba taki dział, nie? :)
Pozdrawiam serdecznie.