logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Rodzinny samochód na dłuższe trasy do ~60k zł, co wybrać?

pietia86 20 Maj 2025 20:49 3597 77
Najlepsze odpowiedzi

Jaki prosty, komfortowy i trwały samochód rodzinny do długich tras kupić za około 60 tys. zł?

Jeśli chcesz zostać przy VAG, Sharan jest z tej trójki najlepszym wyborem dla rodziny, bo ma wyraźnie więcej miejsca w środku niż Touran, a oba auta warto brać tylko w naprawdę zadbanej sztuce [#21555545] Przy 7-letnim Touranie z dieslem trzeba się liczyć z przebiegami około 200 tys. km i typowymi kosztami diesla, czyli sprzęgłem, dwumasą i turbosprężarką, więc stan egzemplarza jest ważniejszy niż sam model [#21555461] Octavię Scout raczej odpuść, bo to w praktyce podniesiona Octavia 4x4, która jest droższa głównie przez rzadkość, a nie przez realną przewagę rodzinno-trasową [#21555545] Jeśli nie upierasz się przy dieslu i VAG-u, padła też rada, żeby patrzeć w stronę Japonii albo prostszej benzyny/hybrydy, ale trzeba się wtedy liczyć z konserwacją podwozia i dodatkowym wygłuszeniem, bo te auta bywają głośne i słabiej zabezpieczone przed korozją [#21555461][#21555545] Jako konkretną alternatywę w tym budżecie ktoś wskazał też Škodę Octavię Combi 2.0 TDI z 2021 roku, z dużym bagażnikiem 640 l i opinią auta bardzo rodzinnego, jeśli DSG i serwis są zadbane [#21574890]
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA
  • #1 21555235
    pietia86
    Poziom 26  
    Posty: 1126
    Pomógł: 69
    Ocena: 91
    Witam

    Potrzebuję kupić samochód dla rodziny 2 osoby dorosłe + 2 dzieci.

    Do tej pory użytkowałem Seat Toledo 2 z 2002r z silnikiem 1.9TDI i powiem że w kwestii ekonomii użytkowania był super. Naprawy tanie i niezbyt częste, silnik oszczędny. Niestety muszę go wymienić na coś większego.

    Samochód użytkuję głównie na dojazdy do rodziny, trasa 200km+. Raz/dwa razy na tydzień jakiś wyjazd do sklepu na większe zakupy.

    Czego bym oczekiwał
    - prostego i nieprzekombinowanego auta które nie będzie wymagało częstych i kosztownych napraw :)
    - do tej pory jeździłem dieslem i jakoś się do tego przyzwyczaiłem, więc być może też chciałbym diesla
    - potrzebuję czegoś większego, jakiś minivan
    - powinien być cichy w trasie (stary seacik był tutaj problematyczny)
    - wygodne zawieszenie (w seaciku było dosyć twarde)
    - coś czego nie miałbym za chwilę wymieniać bo nie spełnia normy Euro lub się psuje
    - dobrze zabezpieczone przed korozją

    Co do tej pory oglądałem (narazie tylko internetowy research):
    - Volkswagen Touran ~2018-2019, fajne rodzinne auto, fajna oferta silnikowa 2.0TDI 150KM wydaje się ciekawy (pomijając zasilanie CR)
    - Volkswagen Sharan, podobne lata, podone silniki, podobna cena jak w przypadku Tourana
    - Skoda Octavia Skout - fajne auto, w zasadzie chyba te same silniki co w VW

    Jeśli chodzi o to co mi się nie podoba to: nie podobają mi się francuskie samochody, np. Peugeot 3008, itp. Moim zdaniem są przekombinowane z wyglądu i do tego wnętrze, głównie deska rozdzielcza jest zbyt skomplikowana. Grupa VAGa wydaje się optymalna pod tym względem.

    Poprzednie auto miałem 10+ lat i nie sprawiało wielu problemów. Teraz chcę kupić coś co posłuży kolejne 10 ...

    Cena do ~60kzł

    Prośba do Was, podrzućcie swoje propozycje, napiszcie coś na temat tych samochodów które podałem. Na co zwrócić uwagę w tych modelach, słabe strony, jesli ktoś ma to przybliżone koszty "grubych" napraw

    Z góry dziękuję!
    Piotr
  • REKLAMA
  • #2 21555461
    Kantylena
    Poziom 24  
    Posty: 783
    Pomógł: 18
    Ocena: 222
    Przyzwyczaiłeś się do diesla? Bo użytkowałeś "Golfa 4" i prostego klekoczącego TDI?
    Współczesny diesel z masą czujników, EGR-ów, DPF-ów to nie to samo, non stop komptuerek i błędy i wymiana a to czujnik taki a to inny itd.

    7 letni Touran w dieslu będzie miał pod 200 tys nalatane czyli na dzień dobry klasyka diesla, sprzęgła, dwumasy, turbo itd reszta cała.

    Popatrz sobie na Mazde 3, w której nie ma co się zepsuć, auto bezproblemowe z prostym silnikiem, idealne jeśli chcesz użytkować długi czas a nie prawie 10 letni nowoczesny diesel.
    Ogólnie zainteresuj się Japonią, jeśli chcesz coś na lata.
  • REKLAMA
  • #3 21555545
    danielzy
    Poziom 31  
    Posty: 1263
    Pomógł: 164
    Ocena: 314
    Przy zakupie japonczyka odrazu przygotuj się na konserwację podwozia bo jej nie posiadają ( Mazda niby lepiej trochę ) oraz na wygłuszenie bo w trasie są głośne . No i środek bo do nich trzeba się przyzwyczaić, Największa zaleta to naprawdę niska awaryjność . Japończyka to raczej tylko w benzynie lub hybrydzie.
    Ja Tourana lub Sharana bym nie skreślał , ale trzeba znaleźć zadbaną sztukę. Silniki mają dobre.
    Octavię Scout bym odpuścił bo tam masz dołożony napęd 4x4 i jest lekko podniesiona , nić więcej niż zwykła w kombi. A się cenią bo ich mało.
    Możesz też popatrzeć na Hyundai Tuscona lub Kia Sportage ale to wydaje się większe tylko zewnątrz , Touran czy Sharan będzie większy w środku , szczególnie Sharan w środku to bajka.
  • #4 21555619
    gklub
    Poziom 34  
    Posty: 1738
    Pomógł: 298
    Ocena: 743
    Zadajesz takie pytanie-rzeka na forum raczej ogólnotechnicznym (kiedyś elektronicznym ) i wiesz, że otrzymasz mnóstwo porad w najlepszej wierze choć z natury rzeczy nie zawsze trafnych.
    Piszę z pozycji kogoś, kto ma ważniejsze wydatki niż wypasiona fura i oczywiście z własnego doświadczenia.
    Z taką kasą kupiłbym najwyżej za 50k, 10 przeznaczyłbym na pakiet startowy.
    Jak dotąd mam 7 auto kupione oczywiście używane i jeszcze nie wtopiłem :D - może dlatego, że zawsze kupowałem z mechanikiem tym samym od 30 lat.
    Pierwsza prawda ogólna - mechanikę jakoś zrobisz, z rudą nie wygrasz.
    Przynajmniej pełny ocynk i bezwypadkowy - zobacz w szukajkach, jak mocno ogranicza to ilość ofert.
    Benzyna przynajmniej 1800ccm 4 lub więcej cylindrów ale rzędowy niewysilona - tańsza w naprawach i żywotniejsza.
    Im mniej elektroniki tym lepiej - w tym roku ma wejść w życie prawo ochrony własności intelektualnej w motoryzacji.
    To grozi ograniczeniem napraw tylko do serwisów autoryzowanych, a wtedy ceny - no sam wiesz...
    W 10-letnim C-max'ie nowy akumulator musiał być "zaprogramowany" co by to nie znaczyło.
    Jeżeli na 10 lat to przebieg lepiej do 150000.
    I jak znajdziesz coś to wrzuć do Al... "rozrząd kompletny" i zobacz liczbę ofert.
    To będzie koszt i łatwość napraw.
    I jeszcze drobna wskazówka - właśnie szukam znajomemu auta - zacna Octavia gościła na Ot... 5 godzin, zdążyłem ją zauważyć :D - ustaw sobie powiadomienia...
    Czasem zaglądam np. na https://www.autocentrum.pl/oceny/fiat/croma/ii/silnik-benzynowy-1.8-16v-140km-2005-2010/
  • #5 21556113
    user64
    Poziom 36  
    Posty: 3532
    Pomógł: 220
    Ocena: 695
    Fiat Croma to zacne auto, ale z jtd. Silniki benzynowe są od opla i mają typowe bolączki silników opla. A dodatkowo 1,8 to trochę mało na to auto. Z doświadczenia pisze, mam crome
  • #6 21556180
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • REKLAMA
  • #7 21556246
    gklub
    Poziom 34  
    Posty: 1738
    Pomógł: 298
    Ocena: 743
    Nie proponuję Cromy tylko opinie www.autocentrum...
    Chociaż https://www.motobenzyna.pl/silniki/3222-silni...i%20przy%20umiarkowanym%20poziomie%20spalania.
    Rzadko wszyscy ponownie by kupili, sam się przymierzałem, wygodny ale podpieranie się lusterkami na zakrętach trochę przeszkadza.
    Swoją drogą wszystkie 10-latki już mają ocromną ilość elektroniki.
    W moim przekonaniu np. BMW od 10 lat użytkują kierowców jako betatesterów i samochody wysyłają dane eksploatacyjne do producenta?
    Pomijam kwiatuszki typu wpłać miesięcznie 20€ i masz np. dupogrzałki :D
    Bez sensu proponować konkretne modele ale jak już, to 7 lat ujeżdżam 307sw 2,0, nakulałem 105kkm, mam już 360kkm, poza tym że żłopie jak idiota 10 po mieście to tylko eksploatacja.
    Drugi u dziecka, hdi 2,0 - 4 lata, 70kkm - jak dotąd tylko paskudne klapki nawiewu - 2 całe dni roboty :(
    Powodzenia w szukaniu zakupie :)
  • #8 21556318
    arekb81
    Poziom 30  
    Posty: 1630
    Pomógł: 132
    Ocena: 737
    Skoda Rapid / Octavia. 1.6 TDI albo 1.0 TSI.

    Silniki o pojemnościach 1.8 i do tego wolnossące to już prawie prehistoria.
  • #9 21556329
    trojan 12
    Poziom 40  
    Posty: 5006
    Pomógł: 517
    Ocena: 1111
    Multipla. Niezbyt auto ale jednak.
  • #10 21556413
    MagikElektronik_
    Poziom 12  
    Posty: 67
    Pomógł: 10
    Ocena: 19
    arekb81 napisał:
    1.6 TDI albo 1.0 TSI.

    Mleko w kartonie dłużej się nadaje do użycia niż wynosi żywotność silnika o tej samej pojemności. Jeśli auto ma być używane w długich trasach, to przede wszystkim silnik o większej pojemności. Jeśli auto ma być ciche, a taki jest wymóg, to bez sensu jest zakup czegoś z miniaturowym silnikiem, gdyż ten będzie cały czas działał w zakresie wysokich obrotów, aby wygenerować sensowny moment obrotowy. Takie pipidówki są dobre na miasto do rozwożenia pizzy, a nie w trasę. Nie da się połączyć wrzaskliwego silnika pracującego jak wiertarka z ciszą i komfortem.

    Wolnossący silnik widlasty potrzebuje 1200 obrotów, aby pchać auto z prędkością 100 km/h. Jest cicho, komfortowo i mega oszczędnie, gdyż najbardziej paliwożerne jest kręcenie silnika do wysokich obrotów. Samochód z silnikiem 1 litr hałasuje jak moja sąsiadka podczas rodzinnej awantury. Przy tym, wbrew pozorom, nie jest oszczędne.

    Druga sprawa – ON czy PB. Jasne, że PB. W nowszych dieslach jest napchane tyle ekologii, że ze znajomym mechanikiem będziesz prawie jak rodzina. Kolejna sprawa – cisza zamiast ustawicznego klekotu. Koszty serwisu mniejsze kilkukrotnie niż w dieslu. A ekonomia diesla to mit. Kiedyś były inne jednostki i twierdzenie to miało sens.

    VAG czy Japończyk, a może coś innego? To zależy. Temat rzeka. Japończyk to przede wszystkim problem z korozją, blachami i dość drogi serwis. Auta te popularne są toporne i niewygodne. Jeśli chcesz komfortu dla siebie i rodziny, to nieco starszego Lexusa albo Subaru Outback. Z EU Audi A6 C7, Q5, VW Sharan, Touran – ale w tym ostatnim silniki są w większości do bani.
  • #11 21556445
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #12 21556478
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • REKLAMA
  • #13 21556492
    MagikElektronik_
    Poziom 12  
    Posty: 67
    Pomógł: 10
    Ocena: 19
    niewidoczny13 napisał:
    C7 w tych pieniądzach to chyba z przebiegiem 500 tys.
    Aczkolwiek fajne auta pod warunkiem, że ma 4 cylindry w dieslu i manuala.


    Jak się szuka, to można upolować. 4 cylindry w dieslu to 177 lub 190 KM. To wysilone jednostki, przy tym dość awaryjne. Skrzynia ręczna występowała w starszej 177-konnej wersji. Wtykali tam też multitronika. Skrzynia manualna nie ma sensu w aucie tej klasy. Sceptykom odpowiem – to ma być samochód rodzinny, a nie do upalania na parkingu Biedronki. Rodzinny, więc bezpieczny, cichy, spokojny i oferujący wysoki komfort. A to nie pasuje do 4-cylindrowego diesla i skrzyni manualnej. W C7 idealny był 204-konny silnik 2,8 FSI, pozbawiony sprężarek. Był niewysilony, a więc bardzo trwały, oszczędny i posiadał dobrą kulturę pracy. Niestety, ekologia spowodowała, że od 2014 roku wszedł następca z kompresorem. Silnik oferuje więcej mocy, jest dość trwały, ale już nie tak jak poprzednik.


    rasputnik6502 napisał:
    Z podobnych względów odpuściłbym Audi czy jakieś fajniejsze VW, niestety. Wszyscy chcą, więc zostają same ochłapy. Nie wierzę w legendarną trwałość, lepiej mało wypasione, ale nowsze i z małym przebiegiem


    Tu się akurat nie zgodzę. Auta wraz z upływem czasu zbierają coraz więcej potrzebnych i niepotrzebnych komponentów, typu systemy ekologiczne, start-stop, układy dyscyplinowania kierowcy i podobne, stając się przy tym konstrukcyjnie bardziej delikatne i zbudowane z coraz badziewniejszych materiałów.

    Poruszam się od dłuższego czasu autem klasy premium, lecz z 2008 roku, a miałem kaprys wziąć w leasing zupełnie nowe auto tej samej marki. Różnica w jakości była na tyle drastyczna, że odstąpiłem od umowy i zostałem przy starym aucie.

    W tym starym, jak coś wygląda jak skóra, to nią jest, jak wygląda jak aluminium, to jest to aluminium, jak drewno, to drewno. W nowym zrobione było wszystko z plastiku uformowanego i pomalowanego tak, aby imitował solidne i drogie materiały. Silnik na oleju 0W-20 pracował jak zepsuta betoniarka. W tym starym dziadku jest cisza, silnik przyjemnie mruczy, a jedyne, czego mi czasem brak, to paru asystentów, jakie były dostępne w nowym aucie. Wolnossące 4,2 l ma trwałość czołgu i eksploatowane z utrzymaniem wysokiego poziomu kultury serwisowej, służyć będzie następnych kilkanaście lat. Na trasie spalanie w okolicy 8 l.

    Przyjemność z jazdy, komfort, ergonomia są na tyle wspaniałe, że jadąc z Rzeszowa do Gdańska, zachciało mi się jeszcze w Gdańsku zwiedzać lokalne atrakcje. Ten nowy miał zaletę, że był nowy. I tu się w zasadzie kończyły zalety. Palił wbrew oczekiwaniom bardzo dużo, był wyciszony poniżej oczekiwań, a ergonomia była pod znakiem zapytania z powodu głupiego pomysłu zastąpienia niektórych regulatorów i przycisków panelem dotykowym. Sprawę trwałości trzeba by przemilczeć, tam się wszystko wyginało pod palcami. Jakby ugrzązł i trzeba by wypchnąć z błota, to nie było za co oprzeć ręki, aby nie uszkodzić.

    Reasumując. Jeśli ponownie będę szukał auta, kupię starsze, lecz lepiej wykonane, wyższej klasy, zamiast nowszego, lecz tandetnego.
  • #14 21556849
    arekb81
    Poziom 30  
    Posty: 1630
    Pomógł: 132
    Ocena: 737
    MagikElektronik_ zejdź proszę na ziemię, bo widać że żyjesz wyłącznie stereotypami.

    Silniki o dużych pojemnościach już dawno się skończyły. Doładowane silniki 1.0-1.5 wcale nie potrzebują wysokich obrotów. 1.0 w mojej Skodzie Rapid ma 3 tys. obrotów przy 140 km/h i przy tej prędkości silnik to najmniej słychać. Chociaż ogólna głośność nie jest dużo wyższa niż w Mercedesie W203, którego również posiadam.
    Samym silnikiem się nie jeździ. Co z tego, że silnik "pancerny" jak reszta po prostu sypie się ze starości i ze zużycia.
    Poza tym silnik widlasty po mieście będzie pożerał od groma paliwa, a do tego koszty serwisu takiego silnika też do tanich nie należą.

    A te kartony po mleku są czasami dobre jak wspomniany 1.0 TSI i spokojnie potrafią 500 tys. km zrobić.
    Przykład
  • #15 21556912
    MagikElektronik_
    Poziom 12  
    Posty: 67
    Pomógł: 10
    Ocena: 19
    arekb81 napisał:
    A te kartony po mleku są czasami dobre jak wspomniany 1.0 TSI i spokojnie potrafią 500 tys. km zrobić.
    Przykład


    Wyobrażasz sobie takim czymś jeździć po kilkaset kilometrów albo autostradą? 60 KM? Przecież obciążenie wywołane włączeniem kierunkowskazu sprawia, że ten samochód zwalnia.

    Silniki o małych pojemnościach, obłożone turbo i wysilone do granic możliwości były wprowadzane z uwagi na działania ekoszaleńców. Na szczęście ten trend zaczyna mijać i firmy motoryzacyjne kolejno zaczynają się z tego wycofywać.
    Nie żyję stereotypami, lecz polegam na danych i wieloletnim doświadczeniu.
  • #16 21556939
    arekb81
    Poziom 30  
    Posty: 1630
    Pomógł: 132
    Ocena: 737
    1.0 TSI ma 110-115 KM i jeździ się tym dość przyjemnie.
    Ja też polegam na doświadczeniu. Poprzednio jeździłem 6 lat samochodem z tym strasznym silnikiem 1.2 TSI. Po 200 tys. km dalej nie chciał wybuchnąć, ani brać więcej oleju niż pół miarki na 10 tys. km.

    Wracając do tematu. Za 60 tys. można kupić samochód w przedziale 4-7 lat.
    Co więc proponujesz autorowi tematu?
    Nie każdy chce jeździć starociem.
  • #17 21556959
    elektryku5
    Poziom 39  
    Posty: 6299
    Pomógł: 460
    Ocena: 1053
    arekb81 napisał:
    A te kartony po mleku są czasami dobre jak wspomniany 1.0 TSI i spokojnie potrafią 500 tys. km zrobić.
    Przykład


    Ten przykład to akurat 1.0 MPI, do Fabii kombi 60KM to musiały być niezłe doznania, ale i tak szok że to na LPG tyle zrobiło. Moim zdaniem ten silnik nadaje się maksymalnie do czegoś wielkości Citigo o ile komuś dźwięk 3 cylindrów odpowiada.

    arekb81 napisał:
    1.0 TSI ma 110-115 KM i jeździ się tym dość przyjemnie.


    Do Octavii czy tam jej odpowiedników bliżej optimum jest 1.5 TSI 150KM, Rapidem jeździłem 1.2 TSI oraz 1.4 TDI, cicho to tam nie było.
  • #18 21557020
    MagikElektronik_
    Poziom 12  
    Posty: 67
    Pomógł: 10
    Ocena: 19
    arekb81 napisał:
    Nie każdy chce jeździć starociem.


    Zaprawdę powiadam Ci, że wolałbyś jeździć takim starociem:

    Luksusowe tylnie siedzenia samochodu z jasną, skórzaną tapicerką oraz zaawansowaną konsolą środkową.
    Wnętrze luksusowego samochodu Lexus z beżową skórzaną tapicerką i drewnianymi wstawkami, widok z góry.

    Zamiast takim nowoczesnym pojazdem z 2022 roku:

    Wnętrze samochodu marki Škoda, widok na kierownicę, deskę rozdzielczą i dźwignię zmiany biegów.
    Tylny rząd siedzeń nowoczesnego samochodu osobowego, tapicerka materiałowa w ciemnym kolorze.

    Cena tych pojazdów jest porównywalna i wynosi około 60 000

    Technologicznie, jakościowo, pod względem komfortu, ekonomii, bezawaryjności - przepaść, oczywiście na korzyść Lexusa.

    Pamiętam kiedyś, wiele lat temu, gdy pracowałem w DE i miałem możliwość ściągać samochody. Moja siostra w tym czasie planowała zakup samochodu. Poleciłem się. - Sprowadzę ci jakiegoś Passata, albo Audi - mówię. - Nie, nie będę jeździć jakimś starym szrotem - odpowiedziała. Potem kupiła nowego Matiza, który w czasie gwarancji zepsuł jej się 16 razy, pomimo tego, że zrobiła nim niecałe 15 000 km. Przez ten czas zrobiłem 45 000 km sprowadzonym Audi A6, które nie miało usterki nawet raz a jego wartość spadła w tym czasie może o 5 - 10%. Siostry Matiz był wart na koniec 1/5 ceny fabrycznej.
  • #19 21557045
    arekb81
    Poziom 30  
    Posty: 1630
    Pomógł: 132
    Ocena: 737
    Z Twoich propozycji wybieram Skodę z 2022.
    Tego Lexusa w pierwszej kolejności dla mnie dyskwalifikują wymiary. 5 m to za dużo. Chce mieć trochę więcej miejsca w garażu, a i manewrowanie tym na ciasnych parkingach to porażka.
    Druga sprawa, jeżdżę po mieście głównie odcinki do 5 km, a poza miastem zwykle 50 - 80 km w jedną stronę. Czasem autostrada 200-400 km.
    Taki Lexus za 60 tys. ma 18 lat. Kto w razie problemów mi to naprawi i za ile?
    Mam jeździć po całej Polsce i szukać fachowca? Mechanicy często popularnego Mercedesa nie potrafią ogarnąć.
    Ile kosztuje wymiana rozrządu w takim samochodzie u fachowca, który przy okazji wymiany nic nie spsuje? Sam rozrząd to 6 tys. zł wymiana pewnie co najmniej drugie tyle. Do tego pewnie cos przy zawieszaniu trzeba będzie już zrobić itd.
    Skodę za 60 tys. mam prawie nową, nawet z przebiegiem poniżej 20 tys. km da się znaleźć i jeżdżę kilka lat bezproblemowo.
    U mnie górę bierze zdrowy rozsądek i ekonomia.
  • #20 21557080
    MagikElektronik_
    Poziom 12  
    Posty: 67
    Pomógł: 10
    Ocena: 19
    To Twój punkt widzenia. Autor tematu potrzebuje samochodu rodzinnego, więc większego i bezpiecznego, na dojazdy po kilkaset kilometrów. Jedzie z żoną i dziećmi, więc kimś najcenniejszym. Wolę przewozić kogoś takiego w komfortowych warunkach, zamiast w ulepionej z plastiku puszce, skaczącej jak pchła na wybojach.

    Problem z naprawami jest nieistotny, gdyż auta te są niemal bezawaryjne. Na co dzień użytkuję Audi A8 Long. Pojazd ma 250 000 km przebiegu, pomimo tego zachowuje się i funkcjonuje jak nowy. Rozrząd nie jest moim zmartwieniem, ponieważ w tym silniku wymienia się go zazwyczaj po przebiegu 0,5 miliona kilometrów. Zawieszenie jest na bardzo trwałej pneumatyce, która wytrzymuje bez kłopotu ponad 300 000 km. Użytkuję te auta, trzecie już z kolei, łącznie przez około 8 lat. Nie miałem z nimi żadnych problemów technicznych, eksploatacja nie jest droższa niż w równolegle posiadanym Audi A4 B7 mojej żony. Faktem jest natomiast, że trzeba było sobie poszukać około roku, aby znaleźć dobry, bezwypadkowy egzemplarz, który użytkowany był wcześniej z poszanowaniem rzeczy. Największą bowiem wadą tego typu pojazdów był były posiadacz.

    Tak jak wcześniej zaznaczałem, nabyłem do firmy fabrycznie nowe Audi i po niespełna pół roku pozbyłem się go, z uwagi na bylejakość w zrównaniu z wiekowym, jakby nie patrzeć, pojazdem, który posiadam. Poza tym było nieekonomiczne, wbrew zapewnieniom katalogu i producenta. Samochód był wyposażony w silnik TFSI 2.0. O ile w trasie, okupionej zdecydowanie gorszymi osiągami niż starego samochodu, silnik palił nieco mniej - w okolicy 6,5–7 l/100 km, w porównaniu do około 8–8,3 l w 4,2 FSI. Tak w mieście okazało się, że palił porównywalnie co użytkowany 4,2 FSI w Audi A8. Wszystkie start-stopy, ekochłamy, GPF-y nie spowodowały, że był bardziej ekonomiczny niż stare, wolnossące 4,2 l. Spalanie średnie z krótkich odcinków i miasta mam w A8 na poziomie 12,5–13,5 l. 2.0 w TFSI generowało około 12–12,5 l. Różnica w mocy i komforcie zdecydowanie przeważyła na korzyść starego auta, w wyniku tego nowe zostało wydalone. I ot całe stereotypy. Poniżej fotka z liczników, z danymi z podróży, która trwała około doby, po różnych drogach.

    Zbliżenie na zegary samochodu Audi A8, pokazujące prędkość, obroty, przebieg oraz temperaturę zewnętrzną.
    Zbliżenie na zegary samochodu Audi, pokazujące prędkość 67 km/h, przebieg 250436 km i średnie spalanie 8,1 l/100 km.
    Zbliżenie na zegary samochodu Audi, na których widoczne są wskaźniki prędkości, obrotomierz, przebieg 250436 km, temperatura 11°C oraz aktualna prędkość 67 km/h.

    Nie namawiam oczywiście nikogo, aby kupował taki samochód. To wybór, jaki każdy powinien popełnić sam, na podstawie oczekiwań. Ja jedynie stwierdzam fakty i ze zdecydowaniem twierdzę, że wartość użytkowa np. prezentowanego wcześniej starego Lexusa LS460, pod niemal każdym względem, zarówno ekonomii, bezawaryjności, komfortu, bezpieczeństwa, a nawet cen na rynku wtórnym, jest na korzyść wspomnianego, w porównaniu z proponowaną przez Ciebie niemal nową Skodą.
    Używam kilkuletniego Note 20 Ultra, kupionego jako używany i nie zmieniam go na nowe Galaxy A15, gdyż jest nowe. Tak, ale jest pod każdym względem gorsze jakościowo. Mógłbym sobie kupić nowy smartfon, tylko po co. Za kwotę, jaką dałem za używany N20, mogłem kupić 3 lub 4 nowe smartfony. Lecz byle jakie i nie oferujące tego, czego oczekuję od smartfona.

    Myślę, że ten pęd za "nowym" to pewnego rodzaju ideologia konsumpcjonizmu napędzana przez koncerny. Pewne grupy, osiągające z tego dochód, próbują wmówić nam, że czegoś tam niezbędnie potrzebujemy i to "nowe" jest lepsze. Wystarczy trzeźwo się temu przyjrzeć i odrzucić te bzdury.
  • #21 21557114
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #22 21557134
    MagikElektronik_
    Poziom 12  
    Posty: 67
    Pomógł: 10
    Ocena: 19
    Użytkuję "krążowniki" od kilkunastu lat. Stałem też w konieczności wykonania napraw w niektórych z nich. Nie posiadam warsztatu mechanicznego, a pomimo tego nie narzekałem. Jak rozsypała (skorodowała) mi się posiadana kiedyś Mazda, zapłaciłem za naprawę jej równowartość. Podobnie było z Toyotą, w której pękł wałek rozrządu. Było drogo jak diabli, pomimo tego, że to auta popularne, dla Kowalskiego. Wymieniałem kompletne zawieszenie w Passacie, Audi B6, Audi B7, B8, a też w jednej z posiadanych kolejno Audi A8. Koszt był identyczny, ponieważ jest tam zastosowane niemal identyczne zawieszenie. Miechy pneumatyczne zastosowane zamiast amortyzatorów kosztują dwu- - trzykrotność ceny ostatnich, lecz wytrzymują 2-3 razy większy przebieg. W moim są jeszcze oryginalne i nic nie wskazuje na to, aby miały przestać funkcjonować, są w doskonałym stanie. Kompresor pneumatyki kosztuje 1000 zł i psuje się bardzo rzadko. Skrzynia - zwykłe HP626 kosztuje średnio około 1000 zł sprawna, więc naprawa jest bez sensu. Wymianę ogarnie niemal każdy warsztat w kilka godzin. Inne rzeczy funkcjonują tak, jak powinny. Więc te rzekome koszty można włożyć między bajki. Zgodzę się, jest problem, jeśli kupi się samochód złożony z kilku, po wypadku, powodzi lub od rolniczego tunera. Ważne też, aby nie kupować samochodu, którego właściciel jest nader częstym użytkownikiem niektórych forów pasjonackich, gdyż taki egzemplarz będzie w całości przeorany i każda śrubka odkręcona po 50 razy. To nie wróży nic dobrego. Trzeba szukać świadomie i się nie napalać. Ja obecnego szukałem ponad rok. Cierpliwie i bez podniecenia analizowałem treści ogłoszeń, aż w końcu zauważyłem egzemplarz, który, choć nie wyróżniał się niczym szczególnym powierzchownie, to jego historia, dokumenty, przebieg, poprzedni użytkownik wskazywały, że kupię dobre auto. Tak też się stało. Zrobiłem 40 000, gdzie za wyjątkiem eksploatacyjnych rzeczy nie musiałem wykonywać żadnych napraw. Jeśli dziś zechcę pojechać nim do Paryża, to wsiądę i pojadę. Nie muszę biegać po mechanikach, aby sprawdzić, czy dojedzie, gdyż nie zawiódł mnie jeszcze nigdy, pomimo tras na drugi koniec Polski.
  • #23 21557154
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #24 21557161
    user64
    Poziom 36  
    Posty: 3532
    Pomógł: 220
    Ocena: 695
    A całość jak zwykle sprowadza się do tego, że każda sroka swój ogon chwali. Znam człeka dla którego każde auto, które ma jest najlepsze i absolutnie nic się nie psuje. Prawdę mówi dopiero wtedy, gdy go sprzeda. Oczywiście nie mówię, że tak jest w wypadku kolegów, tylko niestety każde auto się psuje. Samo rozgraniczanie na eksploatację i inne jest śmieszne, bo pod eksploatację można przecież dać wszystko. Fotel się zarwał, eksploatacja, zdechła skrzynia, też eksploatacja, poduszki świeca w galy, cóż również. Itd.
  • #25 21557364
    andrzej20001
    Poziom 43  
    Posty: 17763
    Pomógł: 1574
    Ocena: 6647
    Ja śmigam Kia 4 rok i zmieniłem oprócz oleju, filtrów co 12 tys. dwie żarówki hb3. Rok 2018. Przez 90 tys. km
  • #26 21557652
    danielzy
    Poziom 31  
    Posty: 1263
    Pomógł: 164
    Ocena: 314
    MagikElektronik pochwalam i lubię takie auta typu A8 4,2 V8 ale z tym spalaniem to przesadzasz, Pokazujesz wartości jakie chyba skrajnie można osiągnąć w trybie ekonomicznej ( czyt, dziadkowej ) jazdy tym autem. Nie chce mi się wierzyć że po mieście A8 4,2 V8 w automacie i Quatro pali 12,5 litra przy normalnej jeździe, prędzej koło 16-17L. Na trasie chyba nie jeździsz z prędkością 70-80 km/h ??? Na S-ce takim autem to przynajmniej 140km/h pokaż jakie wtedy jest spalanie , myślę że 13-14 co najmniej.
    Ale odbiegamy od tematu bo autor napewno nie takiego auta szuka.
  • #27 21557913
    MagikElektronik_
    Poziom 12  
    Posty: 67
    Pomógł: 10
    Ocena: 19
    danielzy napisał:
    Nie chce mi się wierzyć, że po mieście A8 4,2 V8 w automacie i Quattro pali 12,5 litra przy normalnej jeździe, prędzej koło 16-17 l. Na trasie chyba nie jeździsz z prędkością 70-80 km/h??? Na S-ce takim autem to przynajmniej 140 km/h, pokaż jakie wtedy jest spalanie, myślę że 13-14 co najmniej.


    Zapis z postu, jaki był wcześniej, jest ze średniej z ostatnich 24 h, gdzie zrobione było różnymi drogami i z różną prędkością około 1300 km. Były odcinki, gdzie jazda odbywała się z prędkością 50-60 km/h, ale i takie, gdzie jechałem ponad 130 km/h. Dlatego na jednym z obrazków jest odnotowana średnia prędkość, która wynosi 90 km/h. Przy prędkości około 120 km/h zużycie waha się w okolicy 8,4. Tak duże spalanie, jak mówisz, jest w silnikach starszego typu MPI, które były montowane do 2007 roku. Są zresztą chętniej kupowane niż ten, ze względu na możliwość montażu gazu. Błędne oczywiście założenie, gdyż silnik sam w sobie jest niezwykle paliwożerny. Na filmie stary film z 2023 roku. Trasa Rzeszów - Lublin. Tempomat 120 km/h. Widać na spalaniu chwilowym zmiany ukształtowania terenu.





    Jeśli silnik jest dobrze utrzymany, pracuje na dobrym oleju, masz dobre opony i odpowiednio ustawioną zbieżność, skrzynia, torsen i dyferencjał są zadbane i też serwisowane olejowo, osiągnięcie tym autem takich wyników nie jest niemożliwe i wcale nie trzeba jechać jak dziadek. Mity biorą się z tego, że często samochody są w fatalnej kondycji i pracują na byle jakich olejach, co powoduje znaczne opory wewnętrzne silnika oraz przekładni. Bardzo ważna sprawa to opony. Przesadzenie z rozmiarem, złe ciśnienie, źle ustawiona zbieżność. No i oczywiście kultura jazdy. Te wszystkie czynniki potrafią dać kilka litrów różnicy, jeśli wystąpią wspólnie.
  • #28 21564285
    andrzej lukaszewicz
    Poziom 42  
    Posty: 7017
    Pomógł: 623
    Ocena: 2109
    Chrysler pacyfica 3,6 , idealny, wygodny dzieciowóz, jak trzeba to jest w co jechć ( 290kM). Spalanie średnie 11-12l benzyny, 13-14 LPG.
  • #29 21564302
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #30 21564313
    andrzej20001
    Poziom 43  
    Posty: 17763
    Pomógł: 1574
    Ocena: 6647
    Miałem 740i 12 l lpg przy normalnym użytkowaniu. Przy 100 kmlh masz 1200 obr/ min. Duże silniki nie duszone są naprawdę oszczędne. Bajki piszą ci co jie mieli nigdy.

Podsumowanie tematu

✨ Dyskusja dotyczy wyboru rodzinnego samochodu do około 60 tys. zł, preferowanego do dłuższych tras (200 km+), dla rodziny 2+2, z naciskiem na prostotę, niezawodność, ekonomię użytkowania oraz komfort jazdy. Użytkownicy podkreślają, że nowoczesne diesle są skomplikowane i mogą generować wysokie koszty serwisowe z powodu licznych podzespołów (EGR, DPF, czujniki, pompy CR). Proponowane są alternatywy w postaci prostszych benzynowych lub hybrydowych japońskich aut, które cechują się niską awaryjnością, choć wymagają konserwacji podwozia i wygłuszenia. Wskazuje się na ryzyko zakupu używanych aut z dużym przebiegiem, często z cofanymi licznikami i ukrytymi uszkodzeniami, zwłaszcza sprowadzanych z zagranicy. Polecane są auta z pełnym ocynkiem i jasną historią serwisową, najlepiej z polskiej dystrybucji lub z aukcji poleasingowych, gdzie można znaleźć pojazdy z udokumentowanym przebiegiem i jednym właścicielem. Wśród rekomendacji pojawiają się modele z grupy VAG (Skoda Octavia, Rapid, Superb, VW Touran, Passat), a także koreańskie (Kia Optima, Hyundai Tucson, Kia Sportage) oraz amerykańskie minivany (Chrysler Pacifica, Dodge Journey). Dyskusja porusza także kwestie silników: krytykowane są małe, mocno doładowane jednostki (1.0-1.5 TSI) pod kątem trwałości i komfortu na trasie, natomiast większe silniki benzynowe i wolnossące diesle są chwalone za kulturę pracy i trwałość, choć generują wyższe spalanie. Wskazuje się na konieczność kompromisu między ekonomiką, komfortem, niezawodnością i kosztami eksploatacji. Poruszono także temat automatycznych skrzyń biegów, które w niektórych modelach bywają awaryjne. Podsumowując, najlepszym wyborem do 60 tys. zł na rodzinne długie trasy są dobrze utrzymane, nieprzekombinowane auta z jasną historią, preferencyjnie z silnikami benzynowymi lub prostymi dieslami, z naciskiem na przestrzeń, komfort i trwałość.
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA