Witam wszystkich.
Poradzono mi w innym temacie, a żeby poruszyć temat ogrzewania właśnie tutaj, a więc to robię.
Chciałem usłyszeć opinię na temat oszczędności, ekonomii, czy są to tylko mity, marketing, itd... Temat dotyczy ogrzewania domu, czy pomieszczenia np. piecem elektrycznym akumulacyjnym, czy też grzejnikiem elektrycznym akumulacyjnym.
Panuje teoria, że przy używaniu energii elektrycznej, jako powiedzmy nośnik ciepła tego typu urządzenia są zdecydowanie najlepsze i zużywają najmniej prądu.
Na wstępie chciałem ustalić jakieś kryteria. Zaraz ktoś napisze, że jak mamy 2 taryfy, naładujemy piec nocą, a w dzień użyjemy, to są oszczędności. Zakładam, że nie ma drugiej taryfy, nie ma fotowoltaiki, wiatraka, gdzie akurat zawiało i my szybko staramy się. naładować piec.
Nie chcę porównywać ogrzewania z mojego tematu do np. gazu, węgla, pompy ciepła, itd... Chodzi o prąd w normalnej taryfie, normalnym domu średnio ocieplonym.
Piece i grzejniki akumulacyjne są stosunkowo drogą inwestycją. Co do cen prądu, to dawniej panowała teoria, że jest to bardzo drogi interes i każdy unikał tematu, jak diabeł święconej.... A i domy były inne, zimne, nie ocieplone, stare drewniane okna, itd....
Dzisiaj domy są zupełnie inne, ceny gazu, węgla, peletu, itd. w porównaniu do ceny prądu ( na dzień dzisiejszy ) wcale daleko nie odbiegają. Są minimalne różnice, ale do ugryzienia. Zważywszy na wygodę, czystość i święty spokój.
Reasumując, postanowiłem wykonać próbnie jeden grzejnik elektryczny, czy też piecyk, które zawierałyby w sobie wkład w postaci np. cegieł szamotowych, grzałek, sterowanie i co tam jeszcze potrzeba, ale o tym później.
Na początek chciałbym usłyszeć opinię ludzi znających temat ( a nie "wydaje mi się...." ) czy faktycznie takie urządzenie jest oszczędniejsze od innych grzejników zasilanych prądem.
Niby na początku nagrzewamy wsad. Potem grzałki ustają grzać i odbieramy energię skumulowaną w np. szamocie i tak na przemian. Inne grzejniki również mierzą temp. w pomieszczeniu i okresowo załączają, dogrzewają i wyłączają się. Tylko z inną częstotliwością.
Wydaje mi się, że wkład, to nie jakieś perpetuum mobile. A żeby uzyskać jakaś ilość ciepła, trzeba najpierw ją dostarczyć. No chyba że jakiś wkład oddaje więcej, dłużej, niż zostało mu dostarczone...
Czy są osoby, które mają jakieś praktyczne doświadczenia, porównania, ect...
Jak to właściwie jest z ta ekonomią. Kiedyś były piece kaflowe bo nic innego nie było. Potem nastało "centralne" i cała reszta. Budowanie takiego mini piecyka również wymaga wkładu finansowego i przede wszystkim czasu. Pytanie, czy warto. Czy ma to jakikolwiek sens poza zdobytą wiedzą przy okazji.
Podaję link to grzejnika, który mnie zaciekawił. Zaznaczam, że nie jest to marketing, tylko przykład ciekawego rozwiązania.
https://www.youtube.com/watch?v=0-W2id5wq8g
https://www.youtube.com/results?search_query=grzejnik+akumulacyjny+lucht+test
Chętnie posłucham, poczytam Waszych opinii. Pozdrawiam.
Poradzono mi w innym temacie, a żeby poruszyć temat ogrzewania właśnie tutaj, a więc to robię.
Chciałem usłyszeć opinię na temat oszczędności, ekonomii, czy są to tylko mity, marketing, itd... Temat dotyczy ogrzewania domu, czy pomieszczenia np. piecem elektrycznym akumulacyjnym, czy też grzejnikiem elektrycznym akumulacyjnym.
Panuje teoria, że przy używaniu energii elektrycznej, jako powiedzmy nośnik ciepła tego typu urządzenia są zdecydowanie najlepsze i zużywają najmniej prądu.
Na wstępie chciałem ustalić jakieś kryteria. Zaraz ktoś napisze, że jak mamy 2 taryfy, naładujemy piec nocą, a w dzień użyjemy, to są oszczędności. Zakładam, że nie ma drugiej taryfy, nie ma fotowoltaiki, wiatraka, gdzie akurat zawiało i my szybko staramy się. naładować piec.
Nie chcę porównywać ogrzewania z mojego tematu do np. gazu, węgla, pompy ciepła, itd... Chodzi o prąd w normalnej taryfie, normalnym domu średnio ocieplonym.
Piece i grzejniki akumulacyjne są stosunkowo drogą inwestycją. Co do cen prądu, to dawniej panowała teoria, że jest to bardzo drogi interes i każdy unikał tematu, jak diabeł święconej.... A i domy były inne, zimne, nie ocieplone, stare drewniane okna, itd....
Dzisiaj domy są zupełnie inne, ceny gazu, węgla, peletu, itd. w porównaniu do ceny prądu ( na dzień dzisiejszy ) wcale daleko nie odbiegają. Są minimalne różnice, ale do ugryzienia. Zważywszy na wygodę, czystość i święty spokój.
Reasumując, postanowiłem wykonać próbnie jeden grzejnik elektryczny, czy też piecyk, które zawierałyby w sobie wkład w postaci np. cegieł szamotowych, grzałek, sterowanie i co tam jeszcze potrzeba, ale o tym później.
Na początek chciałbym usłyszeć opinię ludzi znających temat ( a nie "wydaje mi się...." ) czy faktycznie takie urządzenie jest oszczędniejsze od innych grzejników zasilanych prądem.
Niby na początku nagrzewamy wsad. Potem grzałki ustają grzać i odbieramy energię skumulowaną w np. szamocie i tak na przemian. Inne grzejniki również mierzą temp. w pomieszczeniu i okresowo załączają, dogrzewają i wyłączają się. Tylko z inną częstotliwością.
Wydaje mi się, że wkład, to nie jakieś perpetuum mobile. A żeby uzyskać jakaś ilość ciepła, trzeba najpierw ją dostarczyć. No chyba że jakiś wkład oddaje więcej, dłużej, niż zostało mu dostarczone...
Czy są osoby, które mają jakieś praktyczne doświadczenia, porównania, ect...
Jak to właściwie jest z ta ekonomią. Kiedyś były piece kaflowe bo nic innego nie było. Potem nastało "centralne" i cała reszta. Budowanie takiego mini piecyka również wymaga wkładu finansowego i przede wszystkim czasu. Pytanie, czy warto. Czy ma to jakikolwiek sens poza zdobytą wiedzą przy okazji.
Podaję link to grzejnika, który mnie zaciekawił. Zaznaczam, że nie jest to marketing, tylko przykład ciekawego rozwiązania.
https://www.youtube.com/watch?v=0-W2id5wq8g
https://www.youtube.com/results?search_query=grzejnik+akumulacyjny+lucht+test
Chętnie posłucham, poczytam Waszych opinii. Pozdrawiam.