Cześć,
mam z dyskiem w komputerze. Polega on na tym, że w momencie instalacji / korzystania z jakiegoś programu lub grania w gierkę zainstalowaną na tym dysku, komputer potrafi nagle stwierdzić, że on tego dysku jednak nie widzi, po czym po kilku sekundach znowu go zauważa. Jak korzystam z zainstalowanego już programu / gry, robi się to jeden raz i po takim czymś freezuje się cały komputer i trzeba restartować albo wylogowywać, bo nawet menedżerem zadań nie da się takiego programu zamknąć. Warto też dodać, że najczęściej problem pojawia się na etapie uruchamiania aplikacji. Zwyczajnie nie da się czegoś uruchomić, bo kiedy odpalana jest aplikacja, dysk sobie znika zanim w ogóle zdąży się cokolwiek odpalić i komputer nagle nie widzi tej aplikacji, którą miał uruchamiać. Jak już aplikacja odpali się, to najczęściej działa normalnie, bez nawet jednego zacięcia (do tej pory tylko jeden raz dostałem freeza już po uruchomieniu i było to w gierce, około 10-15min po jej uruchomieniu). Natomiast przy instalowaniu programów / aktualizacjach, dzieje się to co chwila, a każdemu "zniknięciu" i "pojawieniu się" dysku towarzyszy otwieranie i zamykanie się okna eksploratora z zawartością tego dysku (tyle że nie "łypie" cały czas, bo czasem jest tak, że "łypie" co chwila jak kierunkowskaz w aucie, a czasami zniknie na chwilę, po kilku sekundach się pojawi i tak zostanie na kolejne kilka sekund / minut, po czym znowu sobie zniknie i po kilku sekundach wróci).
Nigdy wcześniej nie spotkałem się z czymś takim. Na początku myślałem, że winowajcą jest sam dysk, czyli kupiona 5 lat temu "KIOXIA 480GB 2,5" SATA SSD EXCERIA". Kilka dni temu kupiłem więc drugi dysk, znowu tej samej firmy, tyle że 960GB (KIOXIA EXCERIA SATA 6Gbit/s 2.5 960GB). Na nowym dysku dzieje się niestety to samo.
Drugą moją myślą był kabel sata, lub zasilający, ale wymieniłem sate na inną, nigdy wcześniej nie używaną, a kabel zasilania podpiąłem z innego, dobrze działającego dysku, co oczywiście nadal nie pomogło. Do tego, nie wiem czy ma to znacznie, ale myślę, że warto dodać, że łącznie mam zamontowane 3 dyski: jeden SSD (z nim jest problem), jeden HDD (z niego pożyczałem zasilanie na czas szukania błędu) i jeden M2 NVME).
Dzisiaj próbowałem szukać innego rozwiązania po różnych forach, ale nic konkretnego nie znalazłem (a jeśli znalazłem, to nawet o tym nie wiem, bo jestem mocno średnio obiegany w diagnostykę dysków). Widziałem jedynie, że tutaj, w postach na elektrodzie, często wspomninanym programem była "Victoria", więc pobrałem ją, odpaliłem i zescreenowałem zakładkę S.M.A.R.T, po czym użyłem opcji "Quick surface scan with graph":
Do tego zerknąłem też do menedżera zadań i zakładki wydajność, tam sprawdziłem zużycie dysku bez żadnej aplikacji w tle, a potem to samo, ale z czymś odpalonym w tle (w tym przypadku, gierka ze steama której aktualizacji nie dało się zrobić bo co chwila był błąd plików i miganie okna z plikami na dysku).
Bez aplikacji w tle:
Z aplikacją w tle:
Sprawdzałem też czy gniazdo sata na płycie głównej nie jest uszkodzone i na moje oko nie różni się niczym od pozostałych. Z ważnych rzeczy, myślę że trzeba dodać też, że od około 1-2 lat mam mocno "wyrobione" jedno gniazdo na śrubę w backplate'cie do którego przymocowane jest chłodzenie od procesora. Jest do kitu na tyle, że można cały dzień wkręcać śrubę z chłodzenia, a i tak śruba się nie wkręci, więc chłodzenie przy procku trzymane jest na 3 śrubach i ta ostatnia niby trzyma, ale tylko na słowo honoru. Ale tak jak wspomniałem, mam to już od dłuższego czasu i do tej pory takich problemów nie było, więc nie wydaje mi się żeby problem leżał tutaj.
Jak już mówiłem, na diagnostyce znam się tyle co na mongolskim balecie, więc mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie coś podpowiedzieć i jeśli tak się stanie, to z góry dzięki za wszelką pomoc.
mam z dyskiem w komputerze. Polega on na tym, że w momencie instalacji / korzystania z jakiegoś programu lub grania w gierkę zainstalowaną na tym dysku, komputer potrafi nagle stwierdzić, że on tego dysku jednak nie widzi, po czym po kilku sekundach znowu go zauważa. Jak korzystam z zainstalowanego już programu / gry, robi się to jeden raz i po takim czymś freezuje się cały komputer i trzeba restartować albo wylogowywać, bo nawet menedżerem zadań nie da się takiego programu zamknąć. Warto też dodać, że najczęściej problem pojawia się na etapie uruchamiania aplikacji. Zwyczajnie nie da się czegoś uruchomić, bo kiedy odpalana jest aplikacja, dysk sobie znika zanim w ogóle zdąży się cokolwiek odpalić i komputer nagle nie widzi tej aplikacji, którą miał uruchamiać. Jak już aplikacja odpali się, to najczęściej działa normalnie, bez nawet jednego zacięcia (do tej pory tylko jeden raz dostałem freeza już po uruchomieniu i było to w gierce, około 10-15min po jej uruchomieniu). Natomiast przy instalowaniu programów / aktualizacjach, dzieje się to co chwila, a każdemu "zniknięciu" i "pojawieniu się" dysku towarzyszy otwieranie i zamykanie się okna eksploratora z zawartością tego dysku (tyle że nie "łypie" cały czas, bo czasem jest tak, że "łypie" co chwila jak kierunkowskaz w aucie, a czasami zniknie na chwilę, po kilku sekundach się pojawi i tak zostanie na kolejne kilka sekund / minut, po czym znowu sobie zniknie i po kilku sekundach wróci).
Nigdy wcześniej nie spotkałem się z czymś takim. Na początku myślałem, że winowajcą jest sam dysk, czyli kupiona 5 lat temu "KIOXIA 480GB 2,5" SATA SSD EXCERIA". Kilka dni temu kupiłem więc drugi dysk, znowu tej samej firmy, tyle że 960GB (KIOXIA EXCERIA SATA 6Gbit/s 2.5 960GB). Na nowym dysku dzieje się niestety to samo.
Drugą moją myślą był kabel sata, lub zasilający, ale wymieniłem sate na inną, nigdy wcześniej nie używaną, a kabel zasilania podpiąłem z innego, dobrze działającego dysku, co oczywiście nadal nie pomogło. Do tego, nie wiem czy ma to znacznie, ale myślę, że warto dodać, że łącznie mam zamontowane 3 dyski: jeden SSD (z nim jest problem), jeden HDD (z niego pożyczałem zasilanie na czas szukania błędu) i jeden M2 NVME).
Dzisiaj próbowałem szukać innego rozwiązania po różnych forach, ale nic konkretnego nie znalazłem (a jeśli znalazłem, to nawet o tym nie wiem, bo jestem mocno średnio obiegany w diagnostykę dysków). Widziałem jedynie, że tutaj, w postach na elektrodzie, często wspomninanym programem była "Victoria", więc pobrałem ją, odpaliłem i zescreenowałem zakładkę S.M.A.R.T, po czym użyłem opcji "Quick surface scan with graph":
Do tego zerknąłem też do menedżera zadań i zakładki wydajność, tam sprawdziłem zużycie dysku bez żadnej aplikacji w tle, a potem to samo, ale z czymś odpalonym w tle (w tym przypadku, gierka ze steama której aktualizacji nie dało się zrobić bo co chwila był błąd plików i miganie okna z plikami na dysku).
Bez aplikacji w tle:
Z aplikacją w tle:
Sprawdzałem też czy gniazdo sata na płycie głównej nie jest uszkodzone i na moje oko nie różni się niczym od pozostałych. Z ważnych rzeczy, myślę że trzeba dodać też, że od około 1-2 lat mam mocno "wyrobione" jedno gniazdo na śrubę w backplate'cie do którego przymocowane jest chłodzenie od procesora. Jest do kitu na tyle, że można cały dzień wkręcać śrubę z chłodzenia, a i tak śruba się nie wkręci, więc chłodzenie przy procku trzymane jest na 3 śrubach i ta ostatnia niby trzyma, ale tylko na słowo honoru. Ale tak jak wspomniałem, mam to już od dłuższego czasu i do tej pory takich problemów nie było, więc nie wydaje mi się żeby problem leżał tutaj.
Jak już mówiłem, na diagnostyce znam się tyle co na mongolskim balecie, więc mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie coś podpowiedzieć i jeśli tak się stanie, to z góry dzięki za wszelką pomoc.