Może być przytkany pion kanalizacyjny. Przytkany, a nie zatkany, bo woda jednak spływa.
2 miesiące temu był u mnie podobny problem. Mieszkanie 2 piętro w 4-piętrowej starej kamienicy po kapitalce 30 lat temu. Zaczęło się bulgotanie w syfonie zlewu rok wcześniej. Ale woda spływa normalnie, więc nie grzebiemy. Gdzieś po pół roku założyłem taki zaworek zwrotny i trochę pomogło.
Bulgotało mniej i ciszej. 2 miesiące temu woda na podłodze kuchni. Okazało się, że leci z nieszczelnego połączenia wpustu do pionu - letnia i mydlana. Sąsiad z góry ma podłączoną do tego pionu pralkę. Prośba do sąsiadów wyżej - nie używajcie wody w kuchni, zamknąłem w piwnicy pion dla pewności. Rozebrałem całe podłączenie do wpustu do pionu. Moja spirala wchodzi metr i dalej w żaden sposób. Wezwani fachowcy ze spiralą elektryczną już po 3 godzinach męki i bluzgów udrożnili pion. Pomogło - na jak długo?
Skąd podejrzenie przytkanego pionu:
Pompa pralki sąsiada z góry wylewa do pionu np. 15 l wody w szybkim tempie. Załóżmy niedrożność poniżej mojego ujścia ze zlewu. W pionie gromadzi się woda. Jej poziom w pewnym momencie zalewa moje ujście do pionu i podnosi się nadal. Teoretycznie wysokość słupa wody to 3,5 m, czyli wysokość kondygnacji - spore ciśnienie. Teraz rosnący słup wody spręża powietrze zamknięte w moim przyłączu do pionu i wypycha przez bulgocący syfon. Gdyby nie wcześniej założony zaworek - miałbym całość wody z pionu od razu na podłodze kuchni i mieszkania po wylaniu przez zlew. Tak, to nadążyłem zbierać i wylewać do innego pionu w łazience. I jeszcze jedno - sąsiadowi z dołu zaczęło bulgotać...