logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Jak podłączyć lampki choinkowe LED po uszkodzeniu sterownika – 6 przewodów, 12 V?

Jaznbu 21 Gru 2025 00:35 459 18
REKLAMA
  • #1 21786150
    Jaznbu
    Poziom 8  
    Posty: 93
    Ocena: 6
    Witam. Mam lampki choinkowe ze sterownikiem do zmiany trybu pracy tj. szybkie mruganie, wolne przygasanie itp. (sterownik jak na foto).

    Uszkodzona płytka drukowana sterownika lampek choinkowych pokazana od spodu
    Sterownik lampek choinkowych z usuniętymi przewodami, widoczna płytka PCB

    Kwestia taka, że sterownik szlag trafił i wyrwałem z niego kable i pytanie następujące: Czy istnieje szansa podłączenia tych lampek jakoś na krótko tak, aby świeciły ciągle, po prostu bez tego sterownika? Może podłączenie tego do jakiegoś zasilacza 12 V? Tyle, że nie wiem jak się do tego zabrać, mam teraz jakby 6 kabelków, które odpiąłem od sterownika i nie wiem jak to podłączyć aby działało. Hmm...
  • REKLAMA
  • REKLAMA
  • #3 21786226
    Jaznbu
    Poziom 8  
    Posty: 93
    Ocena: 6
    >>21786170 Można prosto do lampek po prostu wtyczkę dać bez tej płytki? Myślałem, że ta płytka zmienia napięcie np. na 12 V. No OK, a jak teraz znaleźć co z czym podłączyć? Bo teraz mam od strony wtyczki 6 przewodów. Może jakoś miernikiem sprawdzić?
  • #5 21786551
    Jaznbu
    Poziom 8  
    Posty: 93
    Ocena: 6
    >>21786515 Lampki wyglądają jak na zdjęciu.

    Zbliżenie na dłoń trzymającą siedem zielonych przewodów z odsłoniętymi końcówkami
    Zbliżenie ręki trzymającej zielony kabel z diodą LED
    Zbliżenie na przewód choinkowy w ręku, jeden z kabli jest odizolowany

    I teraz się zastanawiam jak to podłączyć do wtyczki, bo jest 6 kabelków. I są jakby 3 kable z lampkami i 3 kable puste. Rozumiem, że te puste skręcić razem i te 3 z lampkami razem u potem je do wtyczki podłączyć?

    Dodano po 6 [minuty]:

    Kabelków jest 7. 4 z lampkami i 3 puste.
  • REKLAMA
  • #7 21786835
    Jaznbu
    Poziom 8  
    Posty: 93
    Ocena: 6
    >>21786608
    Jest wtyczka na końcu. No szukałem miernikiem na ustawieniu ciągłości obwodu to miernik coś świrował to piszczał i na zmianę jakieś tam wartości wyświetlał zamiast piszczeć sygnałem jednostajnym.
  • #9 21788918
    anoda045
    Poziom 6  
    Posty: 119
    Pomógł: 2
    Ocena: 15
    Witam.
    Zdecydowanie odradzam naprawę tych lampek. Niestety są one bardzo niebezpieczne, już fabrycznie. Nie spełniają żadnych norm, jest to badziew przywożony hurtowo z Chin. Proszę przyjrzeć się, jak bardzo cienkie są ich przewody. To pracuje przy sieciowym 230V (!), gdyż sterownik nie jest izolowany galwanicznie. Względem ziemi na każdej diodzie jest napięcie z gniazdka. Natomiast na początku każdego z 4 łańcuchów diod względem przewodu wspólnego który je wszystkie łączy jest około 200-210V prądu stałego (zależnie od napięcia w gniazdku). Z racji wyżej wspomnianej niewielkiej grubości przewodów bardzo łatwo o ich przetarcie i nieumyślne dotknięcie się do któregoś z wyżej wymienionych napięć i poważne porażenie prądem. A jeszcze gorzej gdy dotknie to jakieś dziecko. Dziwi mnie, że te lampki są sprzedawane i tak popularne. Decyzja należy do Kolegi ale ja odradzam ich naprawę. Bałbym się zawiesić to na choince. Najlepiej kupić nowe, ale co najważniejsze certyfikowane lampki.

    Jeżeli Kolega chciałby się pobawić w przeróbkę na 12V, to da się to zrobić. Należałoby obliczyć na ile V jest każda pojedyncza dioda, a to zależy od długości całego kompletu. Wówczas ilość wszystkich diod podzielić należy przez 4, a następnie podzielić 210 przez uzyskany wynik. Przykładowo dla łańcucha 200 lampek, będzie to 200/4=50, następnie 210/50=4,2{V}. Zatem w przypadku takiego kompletu 200 lampek trzeba z niego zrobić 66 takich łańcuchów po 3 diody szeregowo i połączyć te szeregi równolegle pod 12V. Jak widać jest to absurdalne, ale można się w takie coś pobawić dla eksperymentu, tudzież zwiększenia doświadczenia. Ale proszę to przerabianie na 12V traktować z przymrużeniem oka lub jako ciekawostkę :)
    Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt!
  • #11 21789219
    anoda045
    Poziom 6  
    Posty: 119
    Pomógł: 2
    Ocena: 15
    78db78 napisał:
    anoda045 napisał:
    Zdecydowanie odradzam naprawę tych lampek. Niestety są one bardzo niebezpieczne, już fabrycznie.

    Miliony takich lampek jest w Polsce i jakoś nie słychać żeby kogoś zabiły


    Ich powszechność nie gwarantuje bezpieczeństwa. Raczej świadczy o tym jak wszystko można sprzedać społeczeństwu. Znam kilka przypadków porażenia takimi lampkami. Na szczęście "tylko" na porażeniu się skończyło. Widziałem także kilka kompletów pozornie sprawnych, gdzie izolacja była uszkodzona.

    Cytat:
    a w domu sam jakie masz ?


    Ja używam polskich lampek z okresu PRL (w załączniku zdjęcie). Pomimo upływu tylu lat izolacja jest jak nowa, nadal elastyczna, nigdzie nie jest uszkodzona. Proszę spojrzeć na załączone zdjęcie i porównać grubość ich przewodu do tych chińskich nitek. Ja pomimo popularności i wszędobylstwa tych chińskich kompletów od wielu już lat, nigdy się na nie nie skusiłem.

    Czerwona żarówka choinkowa w plastikowej oprawce z klipsem na tle ozdób
  • #12 21789322
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34078
    Pomógł: 3919
    Ocena: 9229
    anoda045 napisał:
    Ja używam polskich lampek z okresu PRL

    Czyli też na 220V (jeszcze wtedy nie było 230). Ergo - takie samo prawdopodobieństwo porażenia.
    anoda045 napisał:
    Proszę przyjrzeć się, jak bardzo cienkie są ich przewody.

    A grubość przewodów jak piszesz nie jest tak ważna jak grubość izolacji. Co zaś do ewentualnego porażenia to jeśli ktoś będzie używać lampek z pozbawionym izolacji przewodem to nie ważne czy były one z czasów PRL czy obecnie produkowane - tak samo popieści.
    Jeśli już więc się czegoś czepiasz to staraj się pisać tak by nie trzeba było się domyślać o co tak naprawdę Ci chodzi.

    Płytka z kompletu zawiera prosty układ prostownika potrzebnego do układu sterowanie lampkami - ich miganiem. Przerobienie lampek na 12 V jest w tym wypadku niemożliwe, a raczej mało możliwe dla kogoś takiego (wybacz Autorze szczerość) jak Autor tematu gdyż wymaga to wiedzy i umiejętności których (najprawdopodobniej - tak przynajmniej wnioskuję po dotychczasowych pytaniach Autora) nie posiada. Najprostszym wyjściem będzie zakup nowych lampek, lub (o ile Autor podoła wyzwaniu mając na względzie ewentualność pomyłki, a więc uszkodzenia lampek do końca ii ryzyko porażenia podczas użytkowania) naprawa tych co są. Jak to zrobić po części już zostało powiedziane. Jedno jest pewne - sam sterownik (płytka i wyprowadzenia z niej przewodów) muszą się znaleźć w dedykowanej do tego obudowie. Zamkniętej tak, by nie groziła możliwość dostania się paluchów do wnętrza. Osobiście Autorowi radziłbym jednak zakup nowych lampek...
    A tak w ogóle to Wesołych i Zdrowych Świąt!
  • #13 21789334
    anoda045
    Poziom 6  
    Posty: 119
    Pomógł: 2
    Ocena: 15
    398216 Usunięty napisał:
    A grubość przewodów jak piszesz nie jest tak ważna jak grubość izolacji. Co zaś do ewentualnego porażenia to jeśli ktoś będzie używać lampek z pozbawionym izolacji przewodem to nie ważne czy były one z czasów PRL czy obecnie produkowane - tak samo popieści.
    Jeśli już więc się czegoś czepiasz to staraj się pisać tak by nie trzeba było się domyślać o co tak naprawdę Ci chodzi.


    Sprostuję zatem - oczywiście chodziło o grubość zarówno przewodu, jak i izolacji. W przypadku lampek z PRL izolacja przewodu jak i sam przewód są o wiele grubsze i wytrzymalsze, a izolacja jest bardziej elastyczna niż w chińskich lampkach. O wiele trudniej zatem o przetarcie/zerwanie tego przewodu i spowodowanie zagrażającego człowiekowi uszkodzenia izolacji w przeciwieństwie do tych chińskich lampek. Taki przewód jak w lampkach PRL nadaje się pod 230V. Od tych chińskich co najwyżej do przesyłu sygnału telefonicznego
  • #14 21789445
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34078
    Pomógł: 3919
    Ocena: 9229
    Generalizujesz Kolego. Mam na karku 70 lat i pamiętam jeszcze czasy gdy na choinkach królowały świeczki w przypinanych klipsem lichtarzykach. Owszem - zdarzały się pożary, jak w czasie wigilii za dużo popitki do śledzika było i nie zwracano uwagi na to co się z nimi dzieje ( ;) ). Lampki elektryczne były na początku taką sama nowością jak te świeczki i co prawda były reklamowane jako bezpieczniejsze ale to chyba ze względu na mniejszą możliwość powstania pożaru - były bowiem delikatne i często się zdarzało że podczas zwijania (rozwijania również) przy nawet lekkim szarpnięciu przewód urywał siwe z oprawki (z tego co pamiętam nie były lutowane do oprawek a wciskane w nacięcie w oprawce metalowej więc dużo zależało od tego jak osoba wciskającą te druciki się przykładała) i taki goły wiecheć groził w razie dotknięcia takimi samymi konsekwencjami o jakich piszesz odnośnie lampek LED. Pamiętam z własnego doświadczenia że właśnie podczas zawieszania takich PeEreLowskich lampek kilkukrotnie musiałem odkładać ubieranie choinki by naprawić wyrwany przewód. Trafiły Ci się solidniejsze, a może obchodzisz się z nimi jak z jakiem - masz szczęście. Jednak nie zakładaj z góry, ze lampki PRL były bezpieczniejsze od lampek LED bo to właśnie generalizowanie i wprowadzanie w błąd. Wszystko zależy bowiem od jakości wykonania. Jak kupisz byle co to możesz się bać. Jak wydasz więcej nie koniecznie. Podobnie zresztą z przewodami w chińskich lampkach. Spotkałem się z takimi w których były DWIE izolacje (w tym ta wewnętrzna biała dla lepszego uwidocznienia w razie uszkodzenia pierwszej - zielonej), a nie jedna jak w czasach PRL'u. Mówienie o tym w taki sposób jak Ty to po prostu brak rozeznania lub też melancholiczne wspomnienia do czasów młodości. Trzeba spojrzeć na całość obiektywnie i dopiero potem pisać.
    Tyle.
  • #15 21789480
    anoda045
    Poziom 6  
    Posty: 119
    Pomógł: 2
    Ocena: 15
    398216 Usunięty napisał:
    Jednak nie zakładaj z góry, ze lampki PRL były bezpieczniejsze od lampek LED bo to właśnie generalizowanie i wprowadzanie w błąd.


    Proszę nie traktować moich wypowiedzi jako glorygikowanie wszystkich lampek z PRLu. Kolega @78db78 zapytał jakich lampek używam, więc odpowiedziałem i dlatego porównałem swoje do chińskich Autora. Nigdzie z mojej strony nie padło "wszystkie lampki z PRL są wybitnej jakości i nie istnieją lepsze". Moje wypowiedzi tyczyły się mojego egzemplarza lampek, a nie wszystkich z PRL. Nie wspomniałem także, aby każde LED były niebezpieczne. Po prostu porównuję te konkretne LED Autora do tych konkretnych moich lampek z PRL, skoro już zostalem zapytany o to jakie mam lampki. Moim celem absolutnie nie było jakiekolwiek wprowadzanie kogokolwiek w błąd. Przecież oficjalnie Autorowi polecam zakup nowych i certyfikowanych lampek z zaufanego źródła, o czym w pierwszym poście wspomniałem:

    anoda045 napisał:
    Najlepiej kupić nowe, ale co najważniejsze certyfikowane lampki.
  • REKLAMA
  • #16 21789652
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34078
    Pomógł: 3919
    Ocena: 9229
    Nie gloryfikujesz lampek z PRL i nie wspominasz że lampki LED są niebezpieczne?
    Najwidoczniej źle czytam...
    anoda045 napisał:
    Niestety są one (lampki LED z chin - wynika z kontekstu) bardzo niebezpieczne, już fabrycznie. Nie spełniają żadnych norm, jest to badziew przywożony hurtowo z Chin. Proszę przyjrzeć się, jak bardzo cienkie są ich przewody. To pracuje przy sieciowym 230V (!)

    anoda045 napisał:
    Ja używam polskich lampek z okresu PRL (w załączniku zdjęcie). Pomimo upływu tylu lat izolacja jest jak nowa, nadal elastyczna, nigdzie nie jest uszkodzona. Proszę spojrzeć na załączone zdjęcie i porównać grubość ich przewodu do tych chińskich nitek.


    A tak przy okazji:
    anoda045 napisał:
    Należałoby obliczyć na ile V jest każda pojedyncza dioda, a to zależy od długości całego kompletu. Wówczas ilość wszystkich diod podzielić należy przez 4, a następnie podzielić 210 przez uzyskany wynik. Przykładowo dla łańcucha 200 lampek, będzie to 200/4=50, następnie 210/50=4,2{V}.

    Od kiedy to dla LED obliczamy w ten sposób napięcie pracy? Każdy rodzaj (kolor) lampek LED ma coś takiego jak napięcie złącza - coś podobnego do napięcia odkładającego się na diodzie prostowniczej podczas przewodzenia. Dla LED ważniejsze jest nie napięcie doń przyłożone, ale PRĄD jaki przezeń przepływa - a i ten również jest jasno określony i w wypadku LED miniaturowych nie przekracza mniej więcej 20- 30mA. Jeśli więc skorzystamy z Twoich wyliczeń napięcie obliczone (przypomnę - w Twoim wyliczeniu to 4,2V) wymusi przepływ większego prądu a to z kolei wpłynie na żywotność struktury LED. Nawet niewielkie przekroczenie nominalnego prądu, dla złącza LED oznacza drastyczne (!!!) skrócenie czasu świecenia. Struktura krzemowa LED znacznie się nagrzeje a jak wiadomo dla każdego półprzewodnika jest to proszenie się o kłopoty. Jakie? OD krótkiego błysku i zaniku świecenia wszystkich lampek (połączenie szeregowe przecież) albo do zwarcia, które jeszcze bardziej zwiększy dla pozostałych LED prąd i jeszcze szybciej przepali kolejną LED. I tu wrócę do cienkiego drucika do którego miałeś zastrzeżenia: Najczęściej jest on swego rodzaju rezystorem szeregowym, na którym wytraci się "nadwyżka" napięcia i w ten sposób ograniczy prąd LED do bezpiecznej wartości. Twoje Kolego zastrzeżenia są wiec (przynajmniej tak wynika z przedstawionych dowodów) nie dość że bezpodstawne, to na dodatek wprowadzają w błąd ewentualnych czytających te rewelacje a to z kolei może wpłynąć na złe pojmowanie podstawowych zasad dotyczących zasady pracy LED w ogóle.
    anoda045 napisał:
    Najlepiej kupić nowe, ale co najważniejsze certyfikowane lampki.
    Żaden certyfikat nie uchroni od porażenia w wypadku uszkodzenia lampek - nie ważne czy LED czy tych z okresu PRL. Śmiem twierdzić że te drugie były znacznie niebezpieczniejsze gdyż oprawki umożliwiały (dorosłym może mniej ale dziecku na pewno) wsadzenie doń palucha po wykręceniu żaróweczki (a jak wiadomo często tam właśnie tkwiła przyczyna nie świecenia (jakiś niekontakt, odgięta blaszka stykowa itp). Tak więc obawiam się, ze Kolega z jakiegoś niezrozumiałego... powodu upiera się przy czymś co akurat ma i używa... chociaż nie.
    anoda045 napisał:
    Ja pomimo popularności i wszędobylstwa tych chińskich kompletów od wielu już lat, nigdy się na nie nie skusiłem.


    Mylę się. Wszak "Każda sroczka swój ogonek chwali" jak mówi przysłowie - więc raczej chodzi o to, że Kolega po prostu nie wnika w szczegóły a za wszelką cenę usiłuje wykazać swoje racje - wbrew oczywistym faktom.

    Nie chcę tu powiedzieć, że lampki LED są w pełni bezpieczne - NIE! Są one tak samo NIEBEZPIECZNE jak lamki z okresu PRL.
    Natomiast ich zaletą podstawową jest to, ze świecą znacznie mocniej przy jednoczesnym mniejszym apetycie na energię. A tego w dzisiejszych czasach nikt raczej (w każdym razie nikt zdrowo myślący) nie powinien lekceważyć.
  • #17 21789720
    anoda045
    Poziom 6  
    Posty: 119
    Pomógł: 2
    Ocena: 15
    398216 Usunięty napisał:
    Najwidoczniej źle czytam...


    Najwidoczniej. Bo po raz drugi wspomnę - mówię o tych konkretnych lampkach LED autora i o tych konkretnych moich lampkach z PRL. Nie mówię o WSZYSTKICH lampkach LED i WSZYSTKICH lampkach z PRL. Kolega stosuje tu tzw. sofizmat rozszerzenia.

    398216 Usunięty napisał:
    Od kiedy to dla LED obliczamy w ten sposób napięcie pracy?


    Tu faktycznie przyznaję się do błędu, nie pomyślałem o tym.

    398216 Usunięty napisał:
    Żaden certyfikat nie uchroni od porażenia w wypadku uszkodzenia lampek - nie ważne czy LED czy tych z okresu PRL.


    Kolega zwyczajnie nie rozumie o co mi chodzi. Po prostu chodziło mi o to, że łatwiej jest uszkodzić cienkie izolacje w przewodach chińskich lampek i spowodować tym samym porażenie, w przeciwieństwie do lampek z grubymi przewodami (w tym zarówno LEDowe jak i tradycyjne). W nich o to trudniej. Ale nigdzie nie wspomniałem że nie jest to możliwe!!

    Widzę, że wątek zamienia się w niepotrzebne próby udowodnienia kto ma rację, a kto nie.

    Na koniec proponuję Autorowi kupno certyfikowanych lampek z pewnego źródła, najlepiej takich z zasilaczem obniżającym napięcie i izolującym galwanicznie od sieci.
  • #19 21789786
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Posty: 34078
    Pomógł: 3919
    Ocena: 9229
    anoda045 napisał:
    mówię o tych konkretnych lampkach LED autora i o tych konkretnych moich lampkach z PRL. Nie mówię o WSZYSTKICH lampkach LED i WSZYSTKICH lampkach z PRL.

    Wybaczy Kolega, ale z Twoich wypowiedzi tak właśnie wynikało jak pisałem i stąd też moje zastrzeżenia.
    anoda045 napisał:
    Kolega zwyczajnie nie rozumie o co mi chodzi.

    Doprawdy?
    anoda045 napisał:
    chodziło mi o to, że łatwiej jest uszkodzić cienkie izolacje w przewodach chińskich lampek i spowodować tym samym porażenie, w przeciwieństwie do lampek z grubymi przewodami
    O przewodach i ich izolacjach już wspominałem. Ty nadal generalizujesz nie zauważając tego. Podobnie zresztą jak z ostatnim przykładem jaki podałem , a który jest (jak mi się wydaje?) znacznie bardziej prawdopodobny.
    anoda045 napisał:
    Widzę, że wątek zamienia się w niepotrzebne próby udowodnienia kto ma rację, a kto nie.


    Ciekawe z czyjej winy?
    Pewnie zaraz Kolega napisze że mojej, bo... i tu kolejny raz powtórzone zostaną "argumenty nie do obalenia" poprawione o to co wynikło dopiero po moich postach.

    No dobrze. Skoro Koledze tak bardzo na tym zależy, to się poddaję. Niech przy Świętach chociaż ma Kolega radość że Jego argumenty były ważniejsze.
    Pozdrawiam.

Podsumowanie tematu

✨ Dyskusja dotyczy podłączenia lampek choinkowych LED z uszkodzonym sterownikiem, które posiadają 6-7 przewodów i pracują na napięciu 12 V. Użytkownik pyta o możliwość podłączenia lampek bez sterownika, aby świeciły ciągle, np. do zasilacza 12 V. W odpowiedziach sugerowano podłączenie bezpośrednio do sieci 230 V lub przez mostek prostowniczy (np. mostek Greitza) w celu uzyskania napięcia stałego i eliminacji migotania. Zalecano użycie miernika do identyfikacji przewodów, zwłaszcza że lampki mają kilka przewodów z diodami i kilka pustych, które należy odpowiednio połączyć. Wskazano, że lampki mają cztery łańcuchy diod połączone wspólnym przewodem, a napięcie na nich może sięgać około 200-210 V DC względem przewodu wspólnego. Podkreślono jednak wysokie ryzyko porażenia prądem ze względu na brak izolacji galwanicznej sterownika i cienkie przewody, co czyni naprawę niebezpieczną. Zdecydowanie odradzano naprawę i sugerowano zakup nowych, certyfikowanych lampek choinkowych.
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA