Witam.
W końcu mogłem zadziałać z agregatem. Dwa bezpieczniki spalone, pomineliśmy je całkiem. Odpalamy ciągnik i napięcie międzyfazowe około 520 V, a fazowe około 270 V. Regulacja dławikiem nie dała nic, napięcie było albo takie samo, albo spadło całkiem. Kilka prób i podobnie było, dodam, że napięcie wzbudzenia około 30 V. Do momentu, jak podłączyliśmy szlifierkę kątową. Wtedy obrotami ciągnika idealnie szło ustawić 400 V międzyfazowe i 230 na jednej fazie. Podłączyliśmy sprężarkę dużej mocy na trzy fazy, delikatnie spadło napięcie do 385 V i wszystko działało dobrze. Jak sądzicie, czemu napięcie było wyższe na początku? Czy może być uszkodzony agregat? Dodam, że napięcia międzyfazowe są identyczne i między fazą a zerem też
W końcu mogłem zadziałać z agregatem. Dwa bezpieczniki spalone, pomineliśmy je całkiem. Odpalamy ciągnik i napięcie międzyfazowe około 520 V, a fazowe około 270 V. Regulacja dławikiem nie dała nic, napięcie było albo takie samo, albo spadło całkiem. Kilka prób i podobnie było, dodam, że napięcie wzbudzenia około 30 V. Do momentu, jak podłączyliśmy szlifierkę kątową. Wtedy obrotami ciągnika idealnie szło ustawić 400 V międzyfazowe i 230 na jednej fazie. Podłączyliśmy sprężarkę dużej mocy na trzy fazy, delikatnie spadło napięcie do 385 V i wszystko działało dobrze. Jak sądzicie, czemu napięcie było wyższe na początku? Czy może być uszkodzony agregat? Dodam, że napięcia międzyfazowe są identyczne i między fazą a zerem też