Mam wrażenie, że przy normalnej pracy radiatory dość mocno się nagrzewają. Niewątpliwie można by to ciepło wykorzystać,
byleby układ, przy użyciu którego to się uzyska, nie powodował pogorszenia ich chłodzenia, bo to zwiększyłoby pobór prądu
przez urządzenie chłodnicze, i mogłoby być nieopłacalne, a i ryzyko uszkodzenia tego urządzenia byłoby większe.
Może wypadałoby zacząć od obejrzenia tego urządzenia - głównie połączenia agregatu z radiatorem. Jeśli jest tam kawałek rury,
który jest gorący, to najlepiej byłoby stamtąd odbierać ciepło. Z dwóch powodów: (1) nawet jeśli nie będzie akurat potrzebne, to
nieodbieranie ciepła, lub nawet podgrzanie tego odcinka rury przez system odzysku ciepła nagrzany od innych urządzeń nie będzie
znacząco wpływał na chłodzenie - i tak jest ono zapewnione przez radiator;
(2) w tym miejscu jest najcieplej, więc najwyższa jest temperatura wody, jaką będzie można uzyskać.
Metoda musiałaby chyba być taka, żeby wokół tego kawałka rury zamocować coś, przez co płynąłby np. olej, żeby przenosić ciepło
do zbiornika, w którym ogrzewa się wodę, lub wręcz sama woda, która ma być ogrzewana.
Można by się jeszcze zastanowić nad kierunkiem przepływu - przeciwbieżny zapewnia większą skuteczność, pozwalając uzyskać
temperaturę wody wyższą od temperatury, jaką będzie miał czynnik chłodzący w urządzeniu chłodniczym po tym, jak ją ogrzeje.