Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Prąd elektryczny - magia i chleb powszechny elektronika

nemo07 05 Kwi 2006 15:30 34306 217
  • #1 05 Kwi 2006 15:30
    nemo07
    Poziom 36  

    W szkole, obojętnie jakiego stopnia, uczą nas, że "prąd elektryczny to uporządkowany ruch ładunków elektrycznych..." i temu podobne.
    Czym są te "ładunki", tego nikt zdaje się nie wiedzieć. Ale mniejsza z tym.
    Problem w tym, że ten "ruch ładunków" w ogóle nie tłumaczy ani prądu elektrycznego jako takiego, ani fenomenów z nim związanych.

    Prosty przykład:
    Biorę sobie kawałek przewodu, długości 1m i zapinam go po jednej stronie do wyjścia generatora impulsów prostokątnych o impedancji wyjściowej 50Ω i szybkich zboczach (rzędu 1ns), a na drugim końcu do rezystora SMD 50Ω.
    Umieszczam go nad płytą z przewodnika w takiej odległości, aby przenosił impulsy napięcia wejściowego bez zniekształceń. To się nazywa "dopasowanie linii".
    Za pomocą szybkiego oscyloskopu dwukanałowego mogę stwierdzić, że impuls wejściowy pojawia się na wyjściu z opóźnieniem wynoszącym ca. 3.3ns. To potwierdza twierdzenia, że "prąd elektryczny płynie z prędkością światła" c ≈ 300 tyś. km/s.
    Nie trzeba super-szybkiego sprzętu do demonstracji zjawiska, jeśli wydłużymy linię do 10 lub 100m. Może nią być też kabel coax.
    Problem w tym, że fizycy podają, iż istotą prądu w przewodniku jest tzw. "unoszenie elektronów swobodnych" i podają nawet, że "prędkości unoszenia" są rzędu ułamków mm/s. Przykład: http://home.agh.edu.pl/~kakol/pdf/WYKLAD21.PDF
    Jest oczywiste, że to nie ten "uporządkowany ruch elektronów w polu elektrycznym" pozwala na transmisję impulsu w przedstawionym układzie, która zawsze i niezałeżnie od poziomu impulsu (czyt. natężenia pola elektrycznego w przewodniku) ma niezmienną prędkość c.
    Co tu jest "grane"?

    0 29
  • #2 05 Kwi 2006 16:13
    _jta_
    Specjalista elektronik

    To może opiszę jeszcze dziwniejsze zjawisko.

    Bierzemy kawałek nici, albo drutu - raczej dość długi, przyda się z kilkadziesiąt metrów
    - i sztywno mocujemy końce tak, by go w miarę mocno naciągnąć, i by do niczego nie
    dotykała. Następnie uderzamy palcem w nić niedaleko od miejsca zamocowania.
    Na nici powstaje fala, która przemieszcza się z szybkością zależną od naciągnięcia
    - im mocniej nić jest naciągnięta, tym szybciej przemieszcza się ta fala. Można
    zaobserwować, że odbija się od końców, i dzięki temu zmierzyć szybkość tej fali.

    A sama nić w ramach tego ruchu fali porusza się znacznie wolniej, niż ta fala, do tego
    w kierunku prostopadłym do ruchu, i szybkość jej ruchu jest proporcjonalna do siły,
    z jaką nić została uderzona, podczas gdy szybkość fali jest z grubsza stała.

    W przypadku kabla to przynajmniej elektrony poruszają się w tę stronę, w którą płynie
    prąd. A w nici - ruch cząsteczek, z której jest zbudowana jest nawet nie w tę stronę!

    Można też uzyskać - ale to już jest trudniejsze - falę, przy której nić będzie drgać wzdłuż,
    a nie poprzecznie. Wtedy fala będzie poruszać się dużo szybciej - dla drutu stalowego jej
    szybkość może osiągnąć parę km/s, i pomiar tego będzie wymagał użycia przyrządów -
    ale sam drut będzie się przemieszczał bardzo nieznacznie (i stąd trudność obserwowania).
    Zapewne różnica szybkości poruszania się odcinka drutu, i szybkości przemieszczania się
    fali będzie znacznie mniejsza, niż w przypadku prądu - ale też będzie duża, np. tysiące razy!

    0
  • #3 05 Kwi 2006 16:14
    maciuś
    Poziom 16  

    witam
    a jeżeli przyjąć że elektrony nie muszą przebyć całej długości przewodu?
    przecież są "naladowane" elektrycznie ujemnie i się wzajemnie odpychają, dlatego gdy na początku przewodnika wzrasta gęstość elektronów, wzrasta też pole elektryczne, które odpycha elektrony w dalszej części przewodnika, a pole elektryczne "porusza" się z prędkością światła
    pozdrawiam

    0
  • #4 05 Kwi 2006 16:18
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Ciepło, ciepło... ale najważniejsze jest to, że prawie cała energia przepływa poza przewodnikiem.

    0
  • #5 05 Kwi 2006 16:30
    maciuś
    Poziom 16  

    czyżby jakaś "fala powierzchniowa"?
    :)
    pozdrawiam

    0
  • #6 05 Kwi 2006 17:16
    nemo07
    Poziom 36  

    _jta_ napisał:
    Ciepło, ciepło... ale najważniejsze jest to, że prawie cała energia przepływa poza przewodnikiem.
    Cipepło, ciepło... Pytanie jest tylko: Co oznacza enigmatyczne "prawie cała energia" w tym przypadku? 90%? 99%? 99.99%? Dlaczego nie 0.5%?
    Czy projektant może polegać w swoich kalkulacjach na wartości wyrażanej "prawie cała"?
    Wiem, że jedność podzielona przez "prawie całe dwa" wyniesie "około połowy". Ale z taką wiedzą można sobie podetrzeć... wiadomo co.
    Od projektanta odbiorca wymaga bardzo precyzyjnych parametrów wyrażonych konkretnymi liczbami, nie jakichś tam "prawie-parametrów" systemu. :D
    Tu jest bardzo konkretne pytanie do Ciebie, _jta_: Potrafisz przedstawić jakąś zależność, która pozwalałaby oszacować tę "większość" w liczbach?
    Inny prosty przykład:
    Rozrusznik w samochodzie pobiera prąd rzędu 180A. W przedziale jednej sekundy energia ta jest rzędu 12V•180A•1s = 2160Ws. Ile wynosi energia przenoszona "po drucie" i jaki procent całkowitej energii jest przenoszony "poza przewodnikiem" prowadzącym od akumulatora do rozrusznika?
    Powiedzmy, że jest mi to potrzebne, aby przekonać producenta samochodów, że do zasilania rozrusznika potrzebuje on znacznego przekroju miedzi, a nie 0.1 mm².

    0
  • #7 05 Kwi 2006 17:44
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Potrafię. Ale po co? Przecież to jest w podręczniku fizyki (takim dla studentów fizyki).
    Tych % jest dużo ponad 99.99 - praktycznie można przyjąć, że to jest 100%.

    0
  • #8 05 Kwi 2006 17:57
    nemo07
    Poziom 36  

    _jta_ napisał:
    Potrafię. Ale po co? Przecież to jest w podręczniku fizyki (takim dla studentów fizyki).
    Tych % jest dużo ponad 99.99 - praktycznie można przyjąć, że to jest 100%.
    Czyli przekrój miedzi 0.1mm² powinien wystarczać do odpalenia samochodu?
    To chcesz powiedzeić, _jta_?
    Musisz w takim razie powiedzeć tym "naiwnym", którzy kupują grube kable do odpalania zimą, że ulegli propagandzie lobby producentów miedzi. :D
    A wzoru, jak nie było, tak nie ma :!:
    Więc uznaję, że go po prostu nie znasz, kapłanie Ortodoksyjnego Kościoła Fizyki Teoretycznej.
    Ja jestem "niewierzący". Pech, kapłanie OKFT. :D
    Aby sparafrazować słowa znanego "OMC-Magistra", powiem:
    Panie i panowie! Jesteśmy zwodzeni! :D
    Przez OKFT.

    0
  • #9 05 Kwi 2006 20:08
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Nie, nie twierdzę, że wystarczy 0.1mm2. ;)
    Wyjaśnienie, dlaczego tak jest, pozostawiam jako ćwiczenie dla czytelników.

    A poza tym nie widzę potrzeby udowadniania, że wiem. Co z tego będę miał?

    0
  • #10 05 Kwi 2006 20:46
    nemo07
    Poziom 36  

    _jta_ napisał:
    Nie, nie twierdzę, że wystarczy 0.1mm2. ;)
    Wyjaśnienie, dlaczego tak jest, pozostawiam jako ćwiczenie dla czytelników.
    A poza tym nie widzę potrzeby udowadniania, że wiem. Co z tego będę miał?
    Tylko i aż tyle, że będziesz wiarygodny w swoich twierdzeniach.
    Jak do tej pory nie jesteś. Często wypowiadasz twierdzenia, które nie tylko nie robią wiele sensu, lecz wprost przeczą doświadczeniu.
    Więc jak to jest, znasz jakiś wzór na podparcie swoich tutaj wysupłanych kwestii?
    Ja twierdzę, że prawisz o czymś, o czym nie masz zielonego pojęcia. Nic nowego...

    0
  • #11 05 Kwi 2006 20:50
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Wiarygodność jest sprawą względną. Dla wielu jestem wiarygodny. Może dla pozostałych nie muszę. ;)
    A jakbym miał się w czymś pomylić (może mi się to zdarzyć, nawet Einsteinowi wiele razy się to zdarzyło),
    to lepiej, żeby nie wszyscy byli przekonani, że jestem Wielkim Nieomylnym, i by ktoś odkrył mój błąd.

    0
  • #12 05 Kwi 2006 20:58
    nemo07
    Poziom 36  

    Jednym słowem, nie potrafisz rozsądzić, czy przekrój przewodu do zasilania rozrusznika w samochodzie rzędu 0.1mm² jest wystarczający, czy też nie, ani uzasadnić dlaczego jest tak, a nie inaczej. :|
    Dowody dałeś powyżej.
    W takim razie pozostań tam, gdzie jesteś "wiarygodny" i nie mieszaj już w tym temacie. Myślę, że to nie jest zbyt wygórowane wymaganie.

    0
  • #13 05 Kwi 2006 21:55
    maciuś
    Poziom 16  

    jeżeli prawda jest tylko jedna to po co wprowadzać niepotrzebne dyskusje??
    zamiast wymieniać sobie kto jest jaki, proponuję rozszerzyć ten temat
    a wpadł mi do głowy pewien pomysł - zmiana potencjału na końcu przewodnika powoduje powstanie fali "elektrycznej" - można by ją porównać do drgań akustycznych, zastępując powietrze elektronami, tłumaczy to też w pewnym sensie powstanie fali elektromagnetycznej - gdy powstanie fala, zmieniając polaryzację na końcu przewodu powstaje druga fala w przeciwnym kierunku i o przeciwnym ładunku - gdy się zderzą powstaje kwant energii :)
    niestety nie ma w mojej głowie miejsca na liczby ;)
    pozdrawiam

    0
  • #14 05 Kwi 2006 22:18
    nemo07
    Poziom 36  

    maciuś napisał:
    jeżeli prawda jest tylko jedna to po co wprowadzać niepotrzebne dyskusje??
    ... zmiana potencjału na końcu przewodnika powoduje powstanie fali "elektrycznej" - można by ją porównać do drgań akustycznych, zastępując powietrze elektronami, tłumaczy to też w pewnym sensie powstanie fali elektromagnetycznej - gdy powstanie fala, zmieniając polaryzację na końcu przewodu powstaje druga fala w przeciwnym kierunku i o przeciwnym ładunku - gdy się zderzą powstaje kwant energii :)
    Prawda może być tylko jedna.
    Niestety, w podręcznikach, o których pisze _jta_, jej nie znajdziesz.
    Pytanie postawione na wstępie jest nadal bez odpowiedzi.
    Wprowadzanie "kwantów" do tematu niczego nie wyjaśni, lecz przeciwnie.
    Przewodnika nie można tak po prostu wyrzucić i zastąpić powietrzem, bo to oznaczałoby, że kable w samochodzie itp. urządzeniach w ogóle są zbędne. A nie są.
    Jak na razie dowiedzieliśmy się od _jta_ "prawie całej" prawdy, czyli "praktycznie można przyjąć, że to jest 100%" wiedzy z podręczników OKFT.
    Czyli nadal nie wiemy nic. :D

    0
  • #15 05 Kwi 2006 22:32
    maciuś
    Poziom 16  

    heh
    prawda na pewno jest jedna ale nie sądzę że ją znamy - nasza wiedza o materi jest stanowczo ograniczona i polega na podstawianiu teorii do aktualnego poziomu akceptowalności ;)
    moja teoria uwzględnia udział przewodnika - to dzięki niemu powstaje "fala", a po niej przepływ elektronów ;)
    prąd/energia fali zależy pewnie od napięcia, czasu narastania... ;)
    pozdrawiam

    0
  • #17 05 Kwi 2006 23:29
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Cytat:
    polega na podstawianiu teorii do aktualnego poziomu akceptowalności
    - to jest akuratnie dla mnie "normalne". Dokładając do tego "brzytwę jakąś tam" (najprościej znaczy najlepiej) otrzymaliśmy fizykę jaką obecnie znamy. I ja osobiście tego się trzymam.
    Ale wracając do pierwszego przykładu: 1m przewodu i 1ns. Faktycznie w takim układzie o uporządkowanym ruchu nie ma mowy. Ale wystarczy podzielić ten metr na milion odcinków i w każdym z nich to uporządkowanie da się znaleźć.
    Cytat:
    Ciepło, ciepło... ale najważniejsze jest to, że prawie cała energia przepływa poza przewodnikiem.
    - z tego co nie pamiętam nazywa się to chiba "gaz elektronowy". Więc można podpiąć pod to "ciśnienie" i nasz prąd porównać do dźwięku w powietrzu (fal podłużna) - tak jak pisał Maciuś. Tylko do jasnej ch.... skoro "większość" płynie poza to co grzeje nasze przewody (chyba że wystarczy ta reszta płynąca w środku). I jak w takim układzie zdefiniować rezystywność? Proszę o małą wskazówkę.

    Przepraszam że się wcinam do waszej dyskusji (a może kłótni - bo takie można odnieść wrażenie). Czekam na druzgocącą krytykę mojego "filozowania" (jak zwykle zresztą).

    Cytat:
    miał hipotezę, że pola elektryczne i magnetyczne nie istnieją,
    - hmm, równie dobrze można np stwierdzić że atomy nie istnieją. Ale twierdząc że pewne "rzeczy" nie istnieją trzeba by znaleźć jakiś "zaminnik" tłumaczący zjawiska powszechnie występujące (i przeważnie mierzalne). Tylko po co? Jak przekłumaczyć "Poynting"?

    0
  • #18 05 Kwi 2006 23:55
    nemo07
    Poziom 36  

    maciuś napisał:
    ... nasza wiedza o materi jest stanowczo ograniczona i polega na podstawianiu teorii do aktualnego poziomu akceptowalności ;)
    To jest właśnie "wiedza" kapłanów OKFT.
    Na więcej nie można liczyć. Może ona służyć OKFT, ale dla mnie jest nieprzydatna.
    Weźmy argumenty "forestx" o "gazie elektronowym".
    Problem, który przedstawiłem jest skalowalny, tzn. mogę sobie pomyśleć linię o długości 1000km i nadal będę stawiał te same pytania. Podzielenie tej linii "na milion odcinków" sprowadza nas do punktu wyjściowego, wobec którego akademickie elementarze OKFT są bezradne.
    Więcej, szerzą one bezgraniczne idiotyzmy.
    Przykład:
    Maxwell w swoich twierdzeniach o rzekomym "prądzie przesunięcia" w kondensatorze wychodził ewidentnie z założenia, że prędkość nośników prądu jest nieskończenie wielka. W innych miejscach wyrażał pogląd, że może ona być równa c.
    Jak by nie patrzał, w obydwu przypadkach maxwellowski koncept "prądu przesunięcia" jest błędny, gdyż przeczy podstawowym prawom elektrostatyki i indukcji magnetycznej.
    I na takiej bujdzie stworzył tenże Maxwel twierdzenia o fali elektromagnetycznej, w które OKFT do dziś święcie wierzy.
    Maxwell sam niczego nie odkrył, ani niczego nie dowiódł. On tylko "dopasował do poziomu akceptowalności" wzory O. Heaviside'a - tego, którego idee angielski OKFT zwalczał przez kilka dekad.

    0
  • #19 06 Kwi 2006 00:47
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Drogi Nemo - teraz naprawdę zaciekawiło mnie to co piszesz. A właściwie postawiłbym pytanie: O co Ci chodzi?
    Wydaje mnie się że próbujesz wyrzucić fizykę do kosza. Niestety wg mnie spowoduje to powrót do pi razy oko XV wieku i inkwizycji - stop, to też była odmiana OKFT. Powrót do kamienia niełupanego, gdzie człowiek rzucał w zająca i nie interesował go tor, grawitacja, energia kinetyczna - ważne było żeby trafić i się najeść. Ale człowiek taki juz jest że pewne rzeczy lubi sobie wytłumaczyć i prędzej czy później powstanie teoria króliko-kamienna tłumacząca czy będzie obiad czy nie. Czyli kolejne OKFT. Chyba że zamierzasz rozpocząć święta wojnę przeciw nauce jako takiej (rzucamy kamieniem i nie wolno nam myśleć dlaczego nie trafiliśmy). Pytanie tylko jak na dłuższą metę to się sprawdzi.
    Mnie osobiście OKFT nie przeszkadza, ale też nie przyjmuje wszystkiego "na wiarę" - pewne zjawiska muszę sobie wytłumaczyć po swojemu.
    Pozdrawiam.

    0
  • #20 06 Kwi 2006 12:51
    maciuś
    Poziom 16  

    nie zauważyłem by nemo07 był przeciwny nauce, ja też nie jestem, ale hermetyczność środowiska naukowego jest bardzo nie na miejscu, i denerwuje mnie to, że obmyślając nowe teorie, dopasowuje się wszystko do nich, nawet matematykę, by wszystko było zgrane i wyglądało na prawdziwe - panowie, w ten sposób można sobie stworzyć każdą teorię, każdą matematykę - można z 2+2 zrobić -123, a z atomów itp małe ludziki
    jeżeli któś ze świętym przekonaniem mówi mi, że nie mam racji lecz on ma w kwestii np ruchu elektronów, to jak mogę wierzyć takiej osobie - nawet widząc pewne zjawiska nie mamy absolutnej pewności, bowiem wszystko jest względne, nawet jeśli doświadczenia dowiodą pewnej teorii, to i tak nie wiemy wszystkiego - nie wiemy tak na prawdę czy elektrony mają masę, czy są materią, czy protony składają się z kwarków- wg mnie to wszystko to jest forma energii, zaburzenia przestrzeni, ale nie mam pewności bo każda teoria może byc fałszywa na tym świecie i każda może być prawdziwa
    pozdrawiam

    0
  • #21 06 Kwi 2006 12:56
    _jta_
    Specjalista elektronik

    forestx, Feynman (razem z Johnem A. Wheelerem, Reviews of Modern Physics 21,425)
    opublikował teorię, w której nie ma pól elektromagnetycznych, tylko są cząstki naładowane,
    między którymi jest oddziaływanie na odległość; w swojej publikacji pokazał, że można efekt
    tego oddziaływania opisać wprowadzając pewien sztuczny twór opisany takimi równaniami,
    jakimi opisuje się pole elektromagnetyczne, ale wprowadzając go nie jako zjawisko fizyczne,
    tylko jako matematyczny trik pomagający w rozwiązywaniu równań ruchu.

    W jego teorii oddziaływanie elektrycznie naładowanych cząstek pojawia się wyłącznie
    na stożku świetlnym, za to pojawia się zarówno w przyszłości, jak i w przeszłości - czyli
    to, że za jakiś czas pojawi się cząstka naładowana, wpływa już obecnie na inne cząstki.

    Teoria opisana przez Feynmana i Wheelera (nie oni zrobili pierwszy krok w kierunku jej
    wymyślenia) jest w zasadzie zgodna z opisem odziaływań elektromagnetycznych poprzez
    pole elektromagnetyczne, poza pewnymi sytuacjami. Po pierwsze sprawa oddziaływania
    wstecz w czasie (przyszłości na przeszłość) - nie słyszałem, żeby na tej podstawie wykazano,
    że ta teoria jest błędna. Po drugie - nie ma w niej fali elektromagnetycznej, i strata energii na
    promieniowanie anteny nadawczej wymaga, by gdzieś była antena odbiorcza.
    To drugie próbowali sprawdzać - wysyłając wiązkę fal elektromagnetycznych w różnych
    kierunkach, i próbując, czy znajdą taki, dla którego moc pobierana z nadajnika będzie mniejsza.
    Nie udało się, co nie dowodzi, że teoria jest błędna - być może Wszechświat jest zamknięty,
    i każda wysłana fala elektromagnetyczna musi kiedyś dotrzeć do jakiejś cząstki naładowanej.

    0
  • #22 06 Kwi 2006 13:16
    zoltar
    Poziom 24  

    nemo07 napisał:
    To potwierdza twierdzenia, że "prąd elektryczny płynie z prędkością światła" c ≈ 300 tyś. km/s.


    Tym mnie zaciekawiłeś, możesz coś więcej o tych teoriach. Bo z tego co wiem, to prąd nie ma prawa płynąć z prędkością światła. Przynajmniej w metalach na to nie ma szans. Ba z tego co wiem, to on płynie wręcz bardzo powoli, ale mogę się mylić. Dlatego, może więcej o tych teoriach Byś coś powiedział.
    Oczywiście nie można mylić pojawienia się prądu na końcu kabla, z prędkością z jaką on faktycznie płynie. Jak odkręcamy kran, to woda też leci odrazu, a na oko widać, ze nie płynie z predkością zbliżoną do predkości swiatła. Dlatego jak właczamy wyłacznik, to nie czekamy na to, aż prąd dopłynie do żarówki, bo swobodne elektrony są na całej długości metalowego przewodnika, a włączając "pstryczka", powodujemy że płyną w jedynym wskazanym i słusznym kierunku.

    Pozdrawiam

    0
  • #23 06 Kwi 2006 13:46
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Jta - wcale nie miałem na mysli tego czy pole elektromagnetyczne istnieje czy nie (jak zwykle moje problemy z tłumaczeniem pomysła). Miałem na mysli to że np istnieje zjawisko które tłumaczymy polem el-mag. Jeżeli założymy ze pole nie istnieje (wolno nam) to musimy wymyśleć coś, co występowanie tego zjawiska wytłumaczy. Dobrze byłoby gdyby to "coś" było prostsze :D.
    Maciuś - juz dawno udowodniłem ze 2+2=5 (dla dużych wartości 2). Ale czy to coś zmienia? Masz sporo racji z "naciąganiem" starych teorii na potrzeby nowych. Myślę że czasami OKFT nie chce się pisać nowych podręczników od nowa. Albo robią się nieaktualne zanim farba w drukarni wyschnie. A co do tłumaczenia pewnych problemów to wystarcza stara anegdota: tam gdzie spotka się dwóch naukowców pojawiają sie trzy teorie. Niezłym przykładem bedzie dowolny wątek na elce....
    A ja dalej nie wiem dlaczego grzeje mnie sie kabel od wiatraka (30A). Czy mam wymienić 4*6mm² na 2*0.1 mm²?

    „Nauka to wiara w ignorancję ekspertów” - Richard Feynman

    0
  • #24 06 Kwi 2006 14:07
    maciuś
    Poziom 16  

    Cytat:
    Oczywiście nie można mylić pojawienia się prądu na końcu kabla, z prędkością z jaką on faktycznie płynie. Jak odkręcamy kran, to woda też leci odrazu, a na oko widać, ze nie płynie z predkością zbliżoną do predkości swiatła. Dlatego jak właczamy wyłacznik, to nie czekamy na to, aż prąd dopłynie do żarówki, bo swobodne elektrony są na całej długości metalowego przewodnika, a włączając "pstryczka", powodujemy że płyną w jedynym wskazanym i słusznym kierunku.


    jeśli to by tłumaczyło pojawienie się napięcia na końcu przewodu, to musiało by ono narastać w sposób wykładniczy i im dłuższy przewód tym wolniej by narastało, dlatego przy długim przewodzie żarówka rozświetlała by się całkiem długo ;)
    pozdrawiam

    0
  • #25 06 Kwi 2006 14:17
    KaW
    Poziom 34  

    tam gdzie jest choc jeden swobodny elektron i wykonuje on ruch po drodze -reprezentuje on prad elektryczny..to jest spec definicja...

    I ONA JEST TEZ PRAWDZIWA

    idac dalej -
    -do robot elektronicznych zaliczam :

    -- rozrabianie betonu, jego transport i wylewanie.../bo napewno w calej masie jest kilka elektronow / i jesli jakis zlosliwiec FIZYK-spryciula -w czasie jazdy taczka by mnie zaatakowal polem magnetycznym to te moje elektrony mogly by mnie skierowac ta taczka na inne tory...
    --MYCIE SZYB PRZED SWIETAMI-czyli przeganianie elektronow z kata w kat...

    --i wiele wiele innych prac

    A jak na scianie siedzi elektron -wolny - to on robi potencjal-
    jak ja go szczotka rusze i dodam mu mojej pracy -to on ma tylko wiekszy potencjal--

    pozdrawiam

    0
  • #26 06 Kwi 2006 14:19
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda

    A ja się juz bałem że zaniżam poziom ....

    0
  • #27 06 Kwi 2006 15:02
    KaW
    Poziom 34  

    fala -pole elektrom. - w osrodku realnym - nie moze poruszac sie z predkoscia swiatla. Dawno temu liczylismy -z jaka oredkoscia biegnie fala po lini dwuprzew. telekom -napowietrznej - wiem ze wyszlo malo -moze 70 tys km/sek -swego czasu bylo slychac to po echu . w sluchawce tel.

    Dodano po 9 [minuty]:

    w tym home.agh jest to przefajnowane i nadete.

    Mysle ,ze mimo starosci piekny jest wyklad FRISCH i TIMORIEWA-

    ..W TYM AGH prowadzacy pisze cos - i potem natychmiast widzi ,ze lzej mu cos
    opisywac jesli odniesie sie do gazu /chmury elektronow/.

    Jeszcze lepiej by bylo -gdyby w przestrzeni umiescil jeden maly ladunek jednostkowy -i od tego zaczal- a tak uplatal sie we wzorki..
    i taki wynik

    TRZEBA SIE ZASTANOWIC CO SIE CHCE przekazac -przeciez dawno temu ludzie mieli zamiast szybkich oscyloskopow -szybkie
    Galwanometry lusterkowe -ogladalo sie to na scianie - i ONI cala fizyke opisali -prady itp ciekawe rozne rzeczy -nie krasnoludki.

    Dodano po 6 [minuty]:

    poczytalem dalej ten wyklad -dotarlem do "kolowej ramki z pradem"
    b. ciekawe...straszne -wszystko w jednym...

    Dodano po 24 [minuty]:

    S. FRISZ i A. TIMORIEWA -KURS FIZYKI tom II

    Wwa PWN 1955- czyta sie jak BAJKE.

    Oczywiscie pominac rozne wtrety polityczne ...

    0
  • #28 06 Kwi 2006 17:07
    pawem1
    Poziom 25  

    forestx napisał:

    A ja dalej nie wiem dlaczego grzeje mnie sie kabel od wiatraka (30A). Czy mam wymienić 4*6mm² na 2*0.1 mm²?

    to chyba pytanie retoryczne ale,
    Amper czyli ilość elektronów przepływająca przez atom, rozgrzewa przewodnik, im więcej elektronów przepływa przez atom tym więcej ciepła się wydziela, a więc wieksza powierzchnia przekroju tym mniej elektronów na atom i mniej ciepła, tak mi się wydaje.

    0
  • #29 06 Kwi 2006 23:37
    Nemo
    Poziom 31  

    Być może się mylę, a widzę to tak:

    Gdy podłączasz źródło potencjału (napięcia) do przewodnika, powodujesz "odepchnięcie" elektronów swobodnych w nim. Jeśli podzielimy przewodnik na x nieskończenie cienkich części (pasuje mi w tym momencie użycie stwierdzenia o długości 'dl') to będzie to wyglądało, jakby każda z nich przekazywała to odepchnięcie dalej, jednocześnie nie tracąc swoich elektronów. Gdy obwód jest zamknięty, to pchnięcie będzie biegło w koło, aż wygaśnie (straty przepływu na ciepło i zderzenia elektronów ze sobą).

    Dobrze to ilustruje taka zabawka z wiszącymi 5 kulkami na nitkach. Wystarczy wziąć jedną i odciągnąć, aby uderzyła w następne. Wtedy odskoczy skrajna kulka, zaś trzy w środku pozostaną w spoczynku.

    Prąd to zaburzenie - przynajmniej tak mi się ono widzi - zaś elektrony, jony i cała reszta to tylko ośrodki, które są zdolne go przenosić. Im tych nośników jest więcej, tym większą energię zaburzenie może przenosić.

    Hmm... Tłumaczyłoby to zjawisko nadprzewodnictwa w temperaturach bliskich 0 K. Nie ma ruchów drgających, zatem zaburzenie nie gaśnie (pewnie gaśnie, ale znacznie wolniej) i może być przekazywane bezstratnie dalej.

    Ale mogę się mylić. :)

    Pozdrawiam.

    PS. Zastanawiam się, do czego zmierza autor pierwszego postu...

    0
  • #30 07 Kwi 2006 10:44
    maciuś
    Poziom 16  

    nadal jednak napięcie na końcu przewodnika będzie wzrastało powoli w zależności od długości przewodnika (pewnie też od materiału i temp) - napięcie - różnica potencjałów - "nadmiar i niedobór elektronów"
    wg pierwszego postu napięcie pojawia się na końcu w przybliżeniu z prędkością światła :)
    pozdrawiam

    0