Witam. Mam problem jak w temacie. Po odpaleniu silnika mam na aku. 16-17v i jest to przeskok naopięcia sinusoidalny o okresie około 3Hz niezależnie od obrotów silnika. Problem wykryłem jadąc na 2-ce bez nogi na gazie kiedy to silnik zaczął pulsować i szarpać. Sprzęgło gaz do połowy a światło w kabinie nadal pulsuje. Rano zajżałem a tam 17V!!! Altrnator ma w środku jakąś czarną skrzynkę koloru srebrnego której jeszcze nie wykręcałem. Ma tam kilka wyjść i wejść. Pomijając mase ma jakiś zacisk z którego wychodzi przewód trafia do kondensatora (taki czarny kwadratowy) i jest on dalej uziemiony. Drugie wyjście to najgrubszy przewód i on biegnie do rozrusznika i akku. ładowania. Zaraz obok cieniutki niebieski. Nie wiem do czego on jest... Do wzbudzania alternatora? Bo jak go odłącze odpale to jest wszystko ok silnik chodzi stabilnie światła nie pulsują a ładowanie znika... tzn nie ma go bo sdprawdzam miernikiem ponadto odłączyłem akku. w czasie pracy z odłączonym tym niebieskim i silnik zgasł. Podłączyłem ten niebieski odpaliłem i jest ładowanie jakże rewelacyjne chyba zimowe... 17V... Pasek zaczyna aż krzyczeć że mu cięzko światła pulsują silnik zwalnia i zaczyna chodzić jak syrena (wolniej szybciej) jak zapale światła lub popatrze na kontrolki to delikatnie przesadzając-dyskoteka. Myślę o wymianie tego czegoś srebrnego co siedzi w obudowie alternatora jeśli jest to prostownik i stabilizator w jednym.... Myślę że pomoże. Miał ktoś może taki problem? Może jakieś pomysły?
A i jak miałbym to wymienić to jak sie to nazywa....
A i jak miałbym to wymienić to jak sie to nazywa....