Wszystko to co napisali jest możliwe w wypadku braku jakiegokolwiek zabezpieczenia. Jeżeli ważny jest czas to zwykły sprytny pstryczek elektryczek jest w stanie powstrzymać jakieś podejścia od strony złącza diagnostycznego lub podmiany sterownika, nie wpominając na przykład o dobrze zamontowanym alarmie z odcięciem, dobrze zrobionym dwuobwodowym immobiliserze czy blokadzie skrzyni biegów. Wtedy trzeba jednak trochę auta rozebrać i pogrzebać ewentualnie wziąć na hol lub lawetę a nie tylko podejść z kawką i wyborczą pod marketem. Fajnie w teorii wyglada uruchamianie auta w 30s, ostatnio wieczorem byłem na awaryjnym uruchomieniu fiata brava w terenie. Zaniemówił paroletni alarm, brak możliwości odpalenia samochodu, piloty nie reagują. Mając jakieś tam skromne 16-to letnie doświadczenie, walizkę narzędzi, lampę akumulatorową i oryginalne kluczyki potrzebowałem bez opierd...nia się prawie 30 minut na zlokalizowanie i połączenie dwóch odcięć {pompa paliwa i zapłon}, bo przeciwnie do tych bajek z mchu i paproci musiałem rozebrać troszeczkę tego auta, grabiały mi palce i jakoś jedna przenośna lampa to jednak nie to co halogen warsztatowy. Tak dobrze założyła to zabezpieczenie pewna firma z Tychów { nie będę jej robił reklamy}. Wszystko jest możliwe, ale na pewne rzeczy potrzeba czasu i sprzyjających okoliczności w większym lub mniejszym stopniu. Bardzo dobrym lekarstwem na takie szybkie kradzieże są też dyskretne układy antyporwaniowe z identyfikacją transponderową, praktycznie niewidoczne, a wyłączające samochód np. po 30s od odpalenia i zamknięcia drzwi, jestem ciekawy co w takiej sytuacji zrobi nieprzygotowany złodziej?, bo nie sądzę, że weźmie śrubokręt i zacznie szukać tego co zgasiło mu silnik przy wyjącej syrenie i mrugających światłach gdzieś na środku skrzyżowania. Papier wszystko przyjmie, a realia są już często całkiem inne, także takie dziennikarskie sensacje radzę traktować z lekkim przymrużeniem oka.