Witam,
mrrudzin napisał: Cytat:
tylko, że przy takim sposobie postępowania będziesz mieć zamiast układu równań stopnia drugiego (dla przedstawionego przez Ciebie niżej przykładu), gdy zastosuje się Metodę Prądów Oczkowych), jak widać, stopień układu równań - szósty ! ! !
A co będzie, jak Tobie zabraknie MatCDAa?
Ja również zrobił bym to np. za pomocą metody potencjałów - ale prowadzący zajęcia (nie obrażając nikogo) wymaga, aby zadania były rozwiązane tą metodą i w mathcadzie.
no dobrze, ale czy wcześniej objaśnił podstawowe metody rozwiązywania obwodów elektrycznych i nauczył praktycznego posługiwania się nimi, czyli;
- Metoda Praw Kirchhoffa,
- Metoda Prądów Oczkowych,
- Metoda Potencjalów Węzłowych, ?
Jeśli nie, to sprawa nadaje się do odpowiedniej komórki MSzW...
mrrudzin napisał: Odnośnie pisania opratorów - myśle że podkreślenie reaktancji wszystkich elementów biernych (czyli potraktowanie ich jako liczbę zespoloną tylko z częścią urojoną) rozwiązałoby sprawę od strony teoretycznej.
Niestety, ale tu nie mogę zgodzić się z takim podejściem do zagadnienia.
Operator obrotu, czyli jednostka urojona
musi być czynnikiem przy reaktancji w przypadku zapisu równania wynikającego z Metody Symbolicznej, czyli przy rachunku prowadzonym za pomocą liczb zespolonych.
mrrudzin napisał: Na marginesie:
Gdy kilka lat temu miałem zajęcia z elektrotechniki teoretycznej prowadzący ćwiczenia pisali dokładnie tak samo operatory.
Myśle że nie warto się w tej kwestii sprzeczać - gdyż każdy ma swoje racje, które są słuszne.
Musi, sam był tylko pseudoelektrykiem...
Nie można robić takiego odstępstwa w publikowanych materiałach, ponieważ, jak widać, prowadzi to do nieporozumień, a również nie najlepiej świadczy to o autorze takiej publikacji.
Rachunek Operatorów Profesora Mikusińskiego (gdzie również nie używał jednostki urojonej w formalnym zapisie) nie przyjął się i chyba został już zapomnianym, mimo usilnych starań jego zwolenników.
mrrudzin napisał:
Cytat:
Taaa... tylko, że powyższy przykład różni się diametralnie od wcześniejszego, ponieważ tu występują wymuszenia źródłami prądu stałego a nie sinusoidalnie zmiennego.
Zgadzam się. Jednak idea jest taka sama. Moge oczywiście zamieścić kilka przykładów z wymuszeniami sinusoidalnie zmiennymi - które również dały poprawne wyniki.
Poniżej rozwiązanie jednego z zadań:
Tym razem układ trójfazowy, obciążony rezystorami (R2) i kondensatorem w fazie L1. Punkty gwiazdowe zasilania i odbiorów podłaczone za pomocą rezystora R1
Zadania które przedstawiam są realizowane w ramach elektrotechniki na wydziale mechanicznym. Nie rozumiem idei takiego postępowania (nikt nic z tego nie rozumie).
To przecież oczywiste, analogia w odniesieniu dla prądu stałego (który łatwiej zrozumieć) jest tu jak najbardziej na miejscu, tylko dla wymuszeń sinusoidalnie zmiennych konieczne jest użycie bardziej wyrafinowanego i adekwatnego aparatu matematycznego (czyt. Metody Symbolicznej).
Jednak w przypadku użycia metod topologicznych jest to przez zbędny formalizm mocno wydumane, skoro również w MathCADzie można zapisać jednostkę urojoną wprost (tylko należy zadeklarować co ma ją być
i czy
j), oraz użyć ją w zapisie równań z MPO, czy MPW, a więc również w macierzach.
Zysk; znacznie bardziej zwarty zapis przy mniejszej ilości pośrednich zmiennych, a to zawsze procentuje przy wykonywaniu obliczeń w programach wysokiego poziomu i interpretowanych, a takim również jest MathCAD.
I często gęsto, nim ów formalizm zostanie opisanym, to biegły praktyk będzie mieć owo zadanie dawno rozwiązane (często w umyśle, co zdarza mi się niekiedy czynić).
Jak nie na Wydziale Elektrycznym to tym gorzej dla delikwenta, ponieważ powinien nauczyć praktycznego posługiwania się podstawowymi narzędziami Elektrotechniki Teoretycznej (przecież dla nieelektryka to nie będzie nigdy teoria, a konieczna praktyka), a nie wpajać metody dobre oraz poprawne teoretyczne i dobre do badań naukowych, ale nie dla codziennej praktyki inżynierskiej.
Ostatnio miałem przyjemność dość długo dyskutować (na weselnych poprawinach) z Pierwszym po Pierwszym na statku (mechanik) i Jemu potrzebna jest tam na morzu wiedza praktyczna z elektrotechniki, by ją użyć w konkretnym celu, a nie rozdmuchane teorie.
Dlatego też, mimo ukończenia PWSM, (teraz już inaczej) ukończył w trybie pilnym i eksternistycznym Wydział Elektryczny PG.
Takie postępowanie, co już raz tu byłem napisałem, idzie w kierunku formalizmu cyborga (uchowaj Boże, by taki miał podejmować ważne dla życia ludzi decyzje) i w przypadku braku dostępu do komputera i odpowiedniego programu nie poradzi sobie z prostym obwodem o dwóch wymuszeniach i trzech gałęziach, a co już zauważyć można w postępowaniu młodego pokolenia.
Pozdrawiam