A tu się koledzy mylicie...istniały fabryczne polonezy 1,5 turbo. Było to w okolicach 1987r i były dwie wersje: jedna chyba A grupowa, odprężona, po większych modyfikacjach, z tego co pamiętam ok 220KM, o dziwo na gaźniku FOS Łódź i ze skrzynią rajdową (niesynchronizowaną) oraz mostem ze szperą, oraz N grupowa, mająca stokilkadziesiąt koni, posiadająca w miarę niewiele zmian w stosunku do serii. Obie wersje chodziły na turbinie made by WSK Rzeszów. Co do trwałości i ekonomiczności takiego rozwiązania to już inna bajka...
Wał podparty na trzech panewkach to pięta ahillesowa Poldka.
O wiele sensowniejszym "pacjentem" do operacji uturbienia jest moim zdaniem silnik z łady, najlepiej 1300. Silnik OHC, wał na 5 panewkach, krótkoskokowy i co najważniejsze TANI! Karter od dołu nie różni się wizualnie od FIAT/Lancia 2.0 DOHC (miałem oba rozebrane, więc wiem co piszę). Oliwę na turbo można wypuścić spod czujnika ciśnienia, a powrót wspawać w miskę. Przydała by się chłodnica oleju, i nie ma co przesadzać z ciśnieniem oleju, bo tłoki nie są kute i bez natrysku oliwy na denka szybko "odpłyną". Tłoki pasowałoby pokryć dyfuzyjnie MoS2, co jest łatwo wykonalne w domowych warunkach. Gaźnik od Łady jest beznadziejny... Optymalnie byłoby dać uszczelniony np. od fiata 132, powinien pasować na oryginalny kolektor, ale głowy nie daję, oraz elektryczną pompę paliwa i regulator ciśnienia paliwa w zależności od ciśnienia doładowania. Turbinę można dać np. Garret T3. W sumie powinno toto śmigać, ale ile wytrzyma i ile spali to pojęcia nie mam.
Jak będę miał trochę czasu to mogę wrzucić skany artykułu o Poldku 1,5turbo z Auto techniki motoryzacyjnej z '87.
Pozdrawiam.