Najlepszym rozwiazaniem jest przydzielenie mu na kawalka pasma (jak jestes wredny to na sztywno

) i niech na tym sobie szaleje ile chce... W ogole cala siec nalezalo by dynamicznie dzielic aby nie bylo problemow....
Mozesz tez walnac regule w firewallu blokujaca wszystkie porty poza okreslonymi (na standardowo uzywane uslugi) w godzinach dziennych, a od np. 24 do 8 rano dajaca calkowicie wolne wyjscie na swiat.
p.s. Picia to oczym piszesz to
IMO najgorsze k*restwo jakie moze byc. Chodzi o nie informowanie usera o wprowadzonych zmianach. Dostaje piany jak admin zaczyna traktowac LAN jako swoje male krolestwo, a uzytkownikow jak chlopow panszczyznianych. Owszem ma obowiazek pilnowac, sterowac, koordynowac etc. ale IMO jego psim obowiazkiem jest informowanie o wprowadzonych zmianach. Prosta zasada - jesli płace to wymagam. A place za dostep do internetu, a nie za dostep do 2-3 uslug (np. www, irc, GG).
Nie dalej jak 2 tyg. temu w pewnym momencie siadlo mi na kompie niemal wszystko. Dzialaly tylko ww 3 uslugi. Konczylem akurat pewien projekt dla firmy z wawy i nagle nie moglem sie polaczyc z baza SQL.
3 dni szukania, kombinowania, stawania na glowie i prawie wrozenia. A czas leci....
Efekt? Musialem zadzwonic do wawy (podroz odpadala) i jakiemus lamerowi przez telefon tlumaczyc co ma pokolei wpisywac modlac sie jednoczesnie aby gdzies literowki nie zrobil bo nigdy nie dojde co jest nie tak. Koszt - 200zł. Nastepnego dnia pojechalem do providera dowiedzies sie co jest. Niechetnie mi wyjasnil, ze to jego sprawka - az sie zagotowalem. Po raz pierwszy podnioslem glos i z je**lem typa jak burą sukę (nie pamietam abym przez ostatnie kilka lat uzyl takiego slownictwa jakim go wtedy okreslilem). Jak sie juz uspokoilem to siegnalem do teczki wyjalem papiery i wystawilem mu rachunek na 250zł. (Dotad nie wiem czemu tylko tyle :/)
"Jak pan chce mozemy sie sadzic..."
Nie chcial...