Ostatnio padła we firmie maszyna JEM produkcji 1995r, nawet nie żaden konkretny model, po prostu "JEM fog machine" chyba najstarsza z możliwych...
Pierwsze co zrobiłem, to rozebrałem pompę i znajomy z warsztatu wypolerował mi tłoczek, założę się, że pochodzi następne 5 lat, jak nie padnie coś innego, np elektronika...
Wystarczy najmniejszy syfek, żeby zapchać pompę.
PS: A wada była taka, że tłoczek wytarł się delikatnie w jednym miejscu i po prostu się blokował. Nawet zmiana położenia dawała rezultat tylko na chwilę, bo pod wpływem drgań tłoczek w końcu i tak wracał na swoje wytarte położenie i się blokował...
Co do jakości (czy marki) płynu, to Panowie nie oszukujmy się.
Kiedyś zakupiłem jakieś (dosłownie) niebieskie gówno w pojemniku 5l za 59zł, które po tygodniu stania zrobiło się przezroczyste i moje 2szt Antari 80 chodzą do dziś dzień i nic im nie było...
Co do płynu DYMEX to jest to jedna z najstarszych firm produkujących płyn do dymu, Chinole z drabiną na truskawki chodzili kiedy DYMEX produkował płyn (najpierw) na potrzeby teatrów, a jak ktoś mi powie, że DYMEX zapycha maszyny, to niech na maila podeśle mi swoje foto, żebym mógł zaśmiać mu się w ryj!
Pozdrawiam.
Co do awaryjności maszyn to stanowczo odradzam wszelkie produkty FLASH (z resztą nie tylko dymiarki) bo na 8szt głów zamówionych od producenta jedna miała uszkodzoną tarczę kolorów, a druga wyłącznik sieciowy. A na zamówione 4szt pixelbarów, w dwóch nie świeciło na dzień dobry po kilka diod...