Zasilacz pracował stabilnie (po naprawie)...
Lecz po kolejnym podłączeniu do sieci ze zwartym zielonym kablem do masy zamiast od razu załączyć się to poleciały tranzystory E13007 i tranzystor w przetwornicy SB, mostek prostowniczy i bezpiecznik.
Czy możliwe jest, ze mostek przepalając się ładuje kondensatory "odwrotnie" i lecą kolejne półprzewodniki?
Nie wiem czemu spaliło się tyle tego skoro bezpiecznik specjalnie założyłem słabszy tylko (2,5A) może dlatego poleciał i podczas przepalania się dal tak posiekany prąd, ze więcej się popaliło elementów zasilacza?
Kondensatory założone po mostku są 2X 330uF/200V kapkę podeschnięte i maja po 250uF, a tak fajnie już pracował...
Lecz po kolejnym podłączeniu do sieci ze zwartym zielonym kablem do masy zamiast od razu załączyć się to poleciały tranzystory E13007 i tranzystor w przetwornicy SB, mostek prostowniczy i bezpiecznik.
Czy możliwe jest, ze mostek przepalając się ładuje kondensatory "odwrotnie" i lecą kolejne półprzewodniki?
Nie wiem czemu spaliło się tyle tego skoro bezpiecznik specjalnie założyłem słabszy tylko (2,5A) może dlatego poleciał i podczas przepalania się dal tak posiekany prąd, ze więcej się popaliło elementów zasilacza?
Kondensatory założone po mostku są 2X 330uF/200V kapkę podeschnięte i maja po 250uF, a tak fajnie już pracował...