Witam serdecznie,
fiat 126p fl, rocznik 1990, cewka z oddzielnym wyjściem dla każdej ze świec.
Problem był taki, że stanął na dłuższej trasie i skończyło się holem. Raz była iskra, raz jej nie było. Wymiana kabla od rozrusznika do cewki i jedziemy dalej. 3 rozruchy jednego dnia - na tym ostatnim pojechałem na działkę i jak zgasiłem, tak musiałem czekać aż cewka ochłonie, bo nie chciał zaskoczyć. Odpalił i do garażu. Wymiana cewki i kondensatora przy niej, kabli zapłonowych i świec - wszystko nowe.
Elektryk sprawdzał cewki - stara i nowa są w porządku. W fazie 'testów' jeździłem jeszcze na takiej walcowej ze stalową chyba obudową - najwyższa ze wszystkich cewek temperatura, po 10 km z opóźnieniem reagował na gaz a bez niego chodził na granicy zgaśnięcia. Ochłonął kilka godzin i działa.
Prąd ładowania w normie na postoju i wyłączonym silniku - nie mierzony podczas jazdy.
Pierwszy rozruch na ssaniu za pierwszym przekręceniem, następne przy ciepłym silniku bez ssania trzeba dłużej kręcić.
Jeździć jeździ, ale im więcej rozruchów, tym cewka gorąca do wrzątku nawet. Czy to normalne? Może to mieć jakiś związek z alternatorem - wytarte szczotki?
Z góry dzięki za pomoc i rozwiązanie przedstawione w miarę zrozumiałym języku:]
fiat 126p fl, rocznik 1990, cewka z oddzielnym wyjściem dla każdej ze świec.
Problem był taki, że stanął na dłuższej trasie i skończyło się holem. Raz była iskra, raz jej nie było. Wymiana kabla od rozrusznika do cewki i jedziemy dalej. 3 rozruchy jednego dnia - na tym ostatnim pojechałem na działkę i jak zgasiłem, tak musiałem czekać aż cewka ochłonie, bo nie chciał zaskoczyć. Odpalił i do garażu. Wymiana cewki i kondensatora przy niej, kabli zapłonowych i świec - wszystko nowe.
Elektryk sprawdzał cewki - stara i nowa są w porządku. W fazie 'testów' jeździłem jeszcze na takiej walcowej ze stalową chyba obudową - najwyższa ze wszystkich cewek temperatura, po 10 km z opóźnieniem reagował na gaz a bez niego chodził na granicy zgaśnięcia. Ochłonął kilka godzin i działa.
Prąd ładowania w normie na postoju i wyłączonym silniku - nie mierzony podczas jazdy.
Pierwszy rozruch na ssaniu za pierwszym przekręceniem, następne przy ciepłym silniku bez ssania trzeba dłużej kręcić.
Jeździć jeździ, ale im więcej rozruchów, tym cewka gorąca do wrzątku nawet. Czy to normalne? Może to mieć jakiś związek z alternatorem - wytarte szczotki?
Z góry dzięki za pomoc i rozwiązanie przedstawione w miarę zrozumiałym języku:]