Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Jonowa lampa rentgenowska

AlekZ 12 Mar 2010 23:28 25197 50
  • Jonowa lampa rentgenowska
    Szczerze mówiąc długo się zastanawiałem, czy powinienem w ogóle taki temat zamieszczać na tym forum, toteż piszę z kilkumiesięcznym opóźnieniem w stosunku do wykonanego eksperymentu.
    Ponieważ na forum temat lamp rentgenowskich przewija się, toteż w końcu uznałem, że mogę na ten temat co nieco napisać i...pokazać moją eksperymentalną lampę- wyłącznie w celach dydaktycznych.

    Lampy rentgenowskie, jonowe były historycznie pierwszymi praktycznymi źródłami promieniowania X, wytworzonymi przez człowieka. Były one jednak dość kapryśne i ustąpiły w XX wieku miejsca lampom Coolidge'a z wysoką próżnią i żarzoną katodą.
    Lampy takie posiadały wklęsłą, nieżarzoną katodę (najczęściej aluminiową), anodę i antykatodę z trudno topliwego metalu, o odpowiednio dużej liczbie masowej (najpierw platyna, potem wolfram i miedź). Anoda i antykatoda połączone były elektrycznie razem na zewnątrz bańki. W lampie panowało ciśnienie rzędu 0,001 milimetra słupa rtęci. Jest to z punktu widzenia techniki próżni stosunkowo kiepska próżnia. Dzięki temu po przyłożeniu wysokiego napięcia do lampy (minusem do katody, plusem do anody i antykatody) następowała jonizacja resztek gazu w lampie i przepływ prądu.
    Ciśnienie w lampie z jednej strony nie może być zbyt niskie (wówczas jonizacja ustaje i ustaje też przepływ prądu i emisja promieniowania, zaś napięcie na elektrodach rośnie), z drugiej zaś wzrost ciśnienia pogarsza próżnię na tyle, że wyładowanie staje się zbyt silne i maleje napięcie na elektrodach lampy. Skutkiem tego ustaje też emisja promieniowania rentgenowskiego.
    Wydawałoby się, że trudność tę można łatwo pokonać poprzez ustalenie ciśnienia w lampie podczas jej pracy i odtopienie lampy od pompy.
    Niestety, wydzielanie gazów z elektrod lampy na początku jej eksploatacji lub ich pochłanianie podczas długotrwałej pracy z czasem zmienia ciśnienie gazu. Tak więc po odtopieniu podczas pracy lampy zmienia się ciśnienie.
    Znane są różne metody zapobiegania temu zjawisku. Były stosowane na przykład lampy z wtopionym drucikiem z palladu. Metal ten przepuszcza wodór, o ile jest ogrzewany do kilkuset stopni. Podczas ogrzewania palladu np. świeczką następował naciek wodoru do wnętrza lampy. Ilość dopuszczonego gazu dobierano eksperymentalnie. Przykład lampy z drutem palladowym jest tutaj:
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b3/X-ray_tube_2.jpg
    Znane też były lampy z małym kawałeczkiem węgla. Podczas ogrzewania węgiel tracił gazy i zwiększało się ciśnienie w lampie.
    Metoda z węgielkiem dawała się automatyzować.
    Jak już wspominałem, podczas spadku ciśnienia w lampie następuje zwiększenie napięcia na elektrodach. Dotapiając do lampy dodatkową komorę z węgielkiem i dodając iskiernik uzyskiwano lampę, w której następowała samoczynna regulacja ciśnienia. Oto, gdy ciśnienie w lampie malało (lampa stawała się tzw. "twarda") wówczas rosło napięcie na elektrodach lampy. W pewnym momencie było już tak duże, że następował przeskok iskry, która "traktowała" też węgielek. Tak potraktowany węgielek wydzielał gaz, prąd lampy rósł, napięcie zaś spadało.
    Iskiernik przestawał iskrzeć, lampa zaś pracowała sobie dalej. Gdy ciśnienie malało następował znów przeskok iskry itd. Czasem miast węgielka używano azbestu.
    Przykład takiej lampy pokazuje poniższy link:
    http://wpcontent.answers.com/wikipedia/common...y_tube.jpg/400px-Cosser_Crookes_xray_tube.jpg
    Ta lampa ma także radiator metalowy.

    Lampy jonowe miały szereg wad. Jak już pisałem, ciśnienie zmieniało się znacznie podczas pracy, co powodowało zmianę natężenia promieniowania oraz jego twardości. Po drugie, lampy zapewniały stosunkowo małe natężenie promieniowania X. Tym chyba należy tłumaczyć ich popularność w szkolnych zestawach demonstracyjnych. Lampy takie można jeszcze spotkać wśród szkolnych pomocy naukowych z lat 70. Starsi użytkownicy zapewne pamiętają temat, skoro na forum znajduje się taki wątek:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?t=1589973&highlight=alekz&sid=

    Wykonując eksperyment- budując lampę stawiałem sobie pytanie, czy dałoby się taką lampę skonstruować w zupełnie prymitywnych warunkach i na szczęście odpowiedź brzmi: nie. Dlaczego na szczęście? Zależało mi bowiem, ażeby nie mogły eksperymentować osoby nieodpowiedzialne. Przestrzegam gorąco przed mało odpowiedzialnymi pomysłami i zabawami.

    Moja lampa jest w konstrukcji dość zbliżona do lamp pokazanych w linkach. Nie decydowałem się do lampy dodawać węgielka, gdyż po kilku krótkich eksperymentach miała dołączyć do egzemplarzy "archiwalnych" na półkę.
    Utrzymanie w niej prawidłowego ciśnienia podczas wielu godzin pracy było zupełnie zbędne.
    Katodę stanowi odpowiednio obcięte denko po puszce od piwa. Warunkiem koniecznym było jego staranne oczyszczenie z nadruków i brudu.
    Następnie wyznaczyłem z grubsza, gdzie takie zwierciadło wklęsłe ma ognisko, świecąc na nie lampką i szukając kartką, gdzie wystąpi ostry punkt. Dzięki temu wiedziałem jak daleko od katody ma być umieszczona pochyła antykatoda z tantalu. Umieszczona z boku anoda umożliwia łatwiejszy zapłon lampy. Nie miałem jakichś szczególnych wytycznych co do jej umiejscowienia.
    Wykonanie tej lampy poprzedziło wykonanie biedniejszej wersji próbnej. Dzięki temu przekonałem się, że praca lampy na próżniowej pompie obrotowej jest niemożliwa, co zamyka drogę nierozważnym eksperymentatorom. Dopiero praca na pompie turbomolekularnej lub dyfuzyjnej i to w wąskim zakresie ciśnień pozwala na wytwarzanie promieniowania. Widać wówczas wyraźne świecenie szkła na zielono (dla szkła sodowego).
    Podczas wykonywania lampy docelowej użyta została co prawda wyłącznie pompa obrotowa, ale stosowany był też getter, bez którego nie udałoby się uzyskać niezbędnej próżni. Getter ten był dopylany ostrożnie, w ten sposób, ażeby pochłonąć tyle gazów ile potrzeba dla pracy lampy. Getter barowy z biegiem czasu jednak pożera resztki gazu i lampa jest zbyt "twarda". Z tego względu ostatecznie zastosowałem inny typ pochłaniacza, który chłonie gazy tylko póki jest ciepły (kilkaset stopni).

    Wykonana lampa dawała wyraźne cienie przedmiotów na folii wzmacniającej do typowych klisz. Jednak nie udało mi się tego sfotografować aparatem.
    Jonowa lampa rentgenowska

    Fajne! Ranking DIY
    Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz kartę SD 64GB.
    O autorze
    Specjalista - lampy próżniowe
    Offline 
    Specjalizuje się w: technika próżniowa
    AlekZ napisał 1298 postów o ocenie 1000, pomógł 60 razy. Mieszka w mieście Marki. Jest z nami od 2003 roku.
  • #2
    gradek83
    Poziom 37  
    Dla mnie to to jest kosmos no ale tak się zastanawiam czy taka lampa jest bezpieczna znaczy się czy to promieniowanie X nie zaszkodzi ci ? :)
    Ogólnie naświetlanie zapewne trwa krótką chwilę ale czy dawka moc takiej lampy jest jakoś kontrolowana ?
  • #3
    EAndrzej
    Poziom 21  
    Witam.

    Zapytam również o kwestie bezpieczeństwa. Obserwuję kolegi prace z lampami na elektrodzie i widzę duże doświadczenie i znajomość zagadnienia co jednak nie wyklucza przy zbyt dużym zapale i zaangażowaniu w eksperyment możliwość zapomnienia o szkodliwość promieni X. Czy w czasie emisji stosuje kolega jakieś środki ochronne i czy natężenie emisji jest w jakiś sposób mierzone ewentualne monitorowane.
  • #4
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    Włączenie tej lampy odbywało się pod kontrolą radiometru. Moc dawki w odległości 40 cm od lampy nie przekraczała 15 mSv na godzinę. Oznacza to, że stojąc naprzeciw antykatody lampy w tej odległości od niej w ciągu prawie 3 minut przyjąłbym dawkę równą dawce przy prześwietleniu płuc.
    Po pierwsze, nie znajdowałem się ani tak blisko lampy, ani vis-a vis antykatody. W miejscu, gdzie się znajdowałem moc dawki nie przekraczała 0,7mSv/h. W ciągu godziny pracy dostałbym dawkę porównywalną z prześwietleniem płuc. Jednakże łączny czas pracy lampy nie był większy niż 20 minut. Potem lampa poszła na zawsze na półkę jako eksponat i nie zamierzam już jej więcej włączać.
  • #5
    submariner
    Poziom 32  
    Takze fascynuje sie pracami kolegi AlekZ i jestem pełen podziwu . Myślę ,ze to on jest fachowcem i wie co robi wiec jako laicy niekoniecznie musimy go pouczać np o środkach bezpieczeństwa, czasem zdarzało mi się przeprowadzać niebezpieczne eksperymenty i jakoś zawsze najwięcej troszczyli się o mnie ci którzy niewiele na ten temat wiedzieli :).
    Pojawiły się opracowania takich lamp rentgenowskich na badzie diody wysokiego napięcia np ey86 czy to ma szanse zadziałać?
  • #6
    jag61
    Specjalista d/s ochrony radiologicznej
    :arrow:AlekZ - podziwiam Twoje umiejętności - ale chciałbym mimo wszystko zwrócić uwagę na Rozporządzenie MZ
    w sprawie szczegółowych warunków bezpiecznej pracy z urządzeniami radiologicznymi
    - z uwzględnieniem § 31 i § 32 ..
    Wartości referencyjne dawek są podane w Dz.U. nr 194 poz 1625 z 2005r - załącznik nr 1.
    Ogólnie - "zabawy" z lampami rtg do bezpiecznych nie należą - zwłaszcza przy braku odpowiedniej wiedzy (to dla innych ;) )........
  • #7
    Krokus22
    Poziom 19  
    Podobne właściwości miały szkolne materiały dydaktyczne w postaci rurek pod obniżonym ciśnieniem (powietrze) oraz młynek Crooksa. Podłączając pod 30-40kV DC w rurkach z ciśnieniem ok 0.001 mmHg szkło wspaniale świeciło się na zielono, przy znikomej jonizacji gazu. Podłączając natomiast wysokie napięcie stałe do lampy EL34 albo prostowniczych PY88 również widać piękne zielone ścianki. Proszę nie mylić z zagazowaniem lampy, naprawdę powstają promienie X. Jeśli ktoś nieodpowiedzialny jest zainteresowany tematem, to i tak może wyrządzić sporo krzywdy. Pozdrawiam i gratuluję rewelacyjnego wykonania!
  • #8
    msichal
    Poziom 21  
    Przecież c4r0 pracował z prawdziwymi lampami RTG i jakoś żyje, a nawet tu jeszcze czasami pisze ;)

    Ogólnie bardzo ciekawe, zawsze podziwiałem te własnoręcznie robione lampy, zapewne trzeba mieć ogromną wiedzę odnośnie obróbki szkła, żeby zrobic cos takiego.
  • #9
    c4r0
    Poziom 36  
    AlekZ napisał:
    W miejscu, gdzie się znajdowałem moc dawki nie przekraczała 0,7mSv/h. W ciągu godziny pracy dostałbym dawkę porównywalną z prześwietleniem płuc. Jednakże łączny czas pracy lampy nie był większy niż 20 minut.
    To i tak nieźle, ja tam zawsze się starałem żeby nic a nic nie docierało (za wyjątkiem kilku zdjęć ;) ). Ogólnie jestem pełen podziwu ... po raz kolejny :) Na prawdę cuda wyczyniasz. Moje pytanie brzmi, jakiego rzędu napięciem zasila się takie lampy? Nie zauważyłem nigdzie wzmianki o tym.

    submariner napisał:
    Pojawily sie opracowania takich lamp rentgenowskich na badzie diody wysokiego napiecia np ey86 czy to ma szanse zadzialac?
    Tu coś takiego znajdziesz: http://c4r0.skrzynka.org/_hv/index.php?page=hv/sstc Działa :)
  • #10
    mklos1
    Poziom 25  
    Gratuluję pomysłu na dydaktykę, a przede wszystkim sukces w uruchomieniu.

    Ale oczywiście jak poprzednicy dołożę swoje ostrzeżenie. Pracowałem przez około rok w zespole konstruującym rentgenowskie maszyny inspekcyjne dla przemysłu. Nawet profi lampa nie gwarantuje bezpieczeństwa. Przykład. Lampa szczelinowa w tunelu i przejeżdżający przed nią obiekt. Zaobserwowaliśmy, że w przypadku niektórych produktów silne rozpraszanie, szczególnie słoików z bardzo wodnistą zawartością, w tunelu znacznie! wzrasta promieniowanie. Promieniowanie potrafi sprawiać psikusy. Na Twoim miejscu obudowałbym lampę solidną ołowiową puszką z małą szczeliną i jeżeli chcesz dalej pracować z promieniowaniem, obowiązkowo zaopatrzyć się w jakiś przyrząd do pomiaru promieniowania (można kupić lub być może wypożyczyć) lub chociaż znaczniki, które zwykle nosi personel pracowni RTG.
  • #11
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    Tak jak już pisałem, eksperyment był jednorazowy i lampa poszła na półkę jako eksponat. Lampa podczas pracy żądała około 40-60kV. Oczywiście, im twardsza próżnia tym wyższe napięcie potrzebne do pracy lampy.
  • #12
    submariner
    Poziom 32  
    Cr40 te zdjęcia wykonałeś przy pomocy tej lampy?
    Jeśli tak to gratuluje i tez taka chce zbudować. Jak i gdzie zdobyć taka folie wzmacniającą?
  • #13
    c4r0
    Poziom 36  
    Te, które są w części o SSTC tak. Te, które są w dziale "x-rays" przy pomocy prawdziwej lampy rentgenowskiej (z użyciem zwykłej lampy nie da rady takich efektów uzyskać), wszystko jest tam napisane. Folie nawet na allegro ostatnio są.
  • #14
    badworm
    Poziom 18  
    Krokus22 napisał:
    albo prostowniczych PY88 również widać piękne zielone ścianki. Proszę nie mylić z zagazowaniem lampy, naprawdę powstają promienie X. Jeśli ktoś nieodpowiedzialny jest zainteresowany tematem, to i tak może wyrządzić sporo krzywdy. Pozdrawiam i gratuluję rewelacyjnego wykonania!

    Na stanowisku służącym do badania wytrzymałości statycznej powietrza na przebicie (Politechnika Gdańska, Katedra Wysokich Napięć i Aparatów Elektrycznych) znajduje się ostrzeżenie o promieniowaniu rentgenowskim. Może ono tam powstać gdyż wysokie napięcie rzędu kilkudziesięciu-stu kV jest prostowane przy pomocy lamp prostownicznych - stanowisko pozwala badać wytrzymałość powietrza zarówno przy napięciu stałym jak i przemiennym. O ile mnie pamięć nie zawodzi to promieniowanie X mogło powstać w sytuacji, gdyby najpierw wyłączono żarzenie lamp a dopiero potem napięcie probiercze.
  • #15
    ghost666
    Tłumacz Redaktor
    Alek, jakiej energii generowałeś w ten sposób promieniowanie? Piszesz że na lampie było 40..60kV, to już sporo nawet jak na lampę rentegowską, no ale chyba nie uzyskałeś promieniowania 40..60keV ;).
    Poza tym, może wiesz ogólnie, na ile ta energia była stabilna?
  • #16
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    Najkrótsza długość fali odpowiadałaby: λ=12,35/Ua =0,205 Angsrema dla 60kV. Jednakże lampa wytwarza także całe mnóstwo fal dłuższych. Zresztą, jak wiadomo, oprócz widma ciągłego emitowane jest także promieniowanie charakterystyczne, zależne od rodzaju antykatody.
    Maksimum energii przypadnie między 1...5*λ, średnia długość fali w widmie jest równa około 2*λ.
    Zważywszy, że lampa była typu jonowego, w której próżnia, a co za tym idzie natężenie płynącego przezeń prądu i napięcia na elektrodach jest zmienna, z całą pewnością natężenie promieniowania i jego widmo zmieniało się w czasie pracy lampy.
  • #17
    grzesiekw12
    Poziom 20  
    A ja mam jeszcze pytanie co do kenotronów prostujących napięcie zasilające właściwą lampę rtg. Czy owa lampa też jest silnym źródłem promieniowania i była w jakiś sposób ekranowana, wiem że była umieszczona w oleju transformatorowym w specjalnej ramce bakelitowej zaopatrzonej w konektory. Przykład takiej lampki tutaj:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1469112.html
    Byłem świadkiem rozbicia takiej lampy i muszę powiedzieć że sądząc po fragmentacji i grubości szkła, oraz odgłosie implozji to panuje w niej niezła próżnia.
  • #18
    ghost666
    Tłumacz Redaktor
    Alek, to może spróbuj dać odpowiednie okienko na wyjściu i pobawić się w dyfraktometrię?
  • #19
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    Grzesiekw12:
    Oczywiście w takiej lampie prostowniczej również zachodziła emisja promieniowania rentgenowskiego. Poprzez konstrukcję lampy (katoda osłonięta metalem), być może także szkło ołowiowe bańki można było jednak znacznie ograniczyć "sianie" z takiego prostownika.

    Co do huku (implozji), jaki ma miejsce podczas rozbijania lampy to jest on praktycznie identyczny podczas rozbijania lampy, w której jest kiepska próżnia rzędu 1 Tr, jak i w takiej, w której jest bardzo dobra próżnia, np. 10^-8 Tr (czyli sto milionów razy lepsza próżnia niż w tej pierwszej). Tłumaczę to przy każdej nadarzającej się sposobności, bo mylne wyobrażenie o huku w lampie z wysoką próżnią jest niestety bardzo częste.

    Przypuśćmy, że są dwie identyczne bańki próżniowe- w jednej jest powietrze pod ciśnieniem 1 Tr, w drugiej wspomniane 10^-8 Tr, które to ciśnienia działają do zewnątrz baniek.
    Na obie te bańki działa z zewnątrz ciśnienie atmosferyczne, wynoszące 760 Tr (1kg/cm^2 bańki). Wobec tego wypadkowe ciśnienie, działające do wewnątrz lampy jest w pierwszym wypadku równe 759 Tr, w drugim 759,99999999 Tr. Różnica ciśnień, działających do wewnątrz do wewnątrz obu rozpatrywanych baniek jest więc zaledwie około 1 Tr, tj. tylko około 0,13%. Praktycznie więc, na każdy centymetr kwadratowy powierzchni każdej z omawianych baniek wywierany jest nacisk 1 kilograma. W przypadku identycznego, nagłego rozbicia obu baniek huk będzie identyczny, pomimo tak diametralnie różnych ciśnień gazów wewnątrz baniek.

    Ghost666
    Dziękuję, nie skorzystam:D
  • #20
    kriss51
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Ciekaw jestem jakie promieniowanie miał kineskop ale od tyłu w TV RUBIN, bo takowe tam wystepowało??
  • #22
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    Nie warto. Nie dość, że trzeba przekazywać ruch do obszaru próżni (przewijanie taśmy) to jeszcze musi być wydajny system pomp próżniowych- przynajmniej obrotowa i dyfuzyjna (w linku zamiast dyfuzyjnej widzę turbomolekularną o wartości ca. 30000 zł). Także okienko próżnioszczelne nie jest tanie. Zapewne próżnia w komorze, wskutek gazowania kleju z taśmy nie jest lepsza niż 10^-5 Tr.
  • #23
    Kubald
    Poziom 15  
    ghost666 napisał:
    Alek, to może spróbuj dać odpowiednie okienko na wyjściu i pobawić się w dyfraktometrię?


    Ja osobiście jestem ciekaw, jakby wyglądał dyfraktogram zrobiony przy użyciu takiej lampy. Bo jednak sądzę, że nic ciekawego by z niego się nie dało wyczytać. :) Pomijając fakt geometrii, to w XRD używa się lamp z miedzią (rzadziej Mo) i folii niklowej jako filtru, przepuszczającej dwie, blisko leżące długości fali (Kα1 i Kα2). Kβ jest wycinana.

    Jednak fakt odbicia takiego "quasi-domowego" promieniowania na krysztale jest zapewne warty zobaczenia. No, ale lampa już pewnie leży u AlkaZ na półce i nie będzie więcej włączona. :)

    Jeśli ktoś byłby zainteresowany tematyką XRD, zapraszam na PW - trochę siedzę w tej tematyce.
  • #24
    ertes232
    Poziom 18  
    Mam pytanie troszke nie na temat .
    Czy u kolegi dałoby sie umiescic trafo WN np od rentgena w pojemniku szklanym i zrobic próznie i jakos to zatopic -
    jednym słowem - czy moze kolega zrobic trafo prózniowe ?

    pozdr.
  • #25
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    Obawiam się, że to nie jest dobry pomysł. Gazowanie z detali transformatora będzie znacząco psuć próżnię- nie da się pewno zejść poniżej 10^-2...10^-3 Tr.Następowałyby wyładowania w samej komorze transformatora.
  • #26
    methyl
    Poziom 16  
    Aby trafo HV od RTG działało bezawaryjnie musi być zalane olejem pod próżnią.
    Jedne trafo RTG już kiedyś tak załatwiłem, kiedy po jakimś czasie leżenia na sucho, zalałem je ponownie. Nie odpompowałem wskutek czego przebiło między warstwami uzwojenia. Nie trzeba odpompowywać do wysokich próżni. Olej transformatorowy z resztą skutecznie to uniemożliwi bo zacznie gazować sam z siebie.
    Myślę że zatopienie trafa w oleju i odpompowanie nawet do 20mmHg, będzie wystarczające. Chodzi głównie o usunięcie wolnych przestrzeni wypełnionych powietrzem.
    Fachowo, w trafach wielkich mocy i na wielkie napięcia robi się to dokładniej.
    Kadzie się podgrzewa i odpompowuje przez wiele godzin aby usunąć powietrze i wilgoć z oleju. Dla amatorskich zastosowań to zazwyczaj bez sensu.

    Jakby co mogę coś pomóc. Do odpompowania wystarczy aspirator wodny z alledrogo za 15 pln. Jakby była potrzebna jednak wyższa próżnia to też damy rade.
  • #27
    SmysA
    Poziom 14  
    Co do pytania o promieniowanie TV Rubin to zdarzyło mi się je zmierzyć w 1985 roku w wojsku na na kompanijnej świetlicy. Pomiar robiłem od przodu z odległości kilkudziesięciu centymetrów. Minęło sporo lat i pamiętam tylko że wskazanie należało uznać za niebezpieczne. Na szczęście z odległości kilku metrów wskazań już nie było.
  • #28
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #29
    methyl
    Poziom 16  
    Główna przewaga "praktyczna" modelu lampy Alka nad diodami próżniowymi to małe "ognisko" na antykatodzie na którym skupiane są elektrony. Przekłada się to na możliwość otrzymania w miarę ostrych radiogramów pozbawionych cech rozmycia. Próżniowe diody podłączone do HV oprócz niskiej wydajności i trwałości mają cechę przez którą sensowny radiogram jest uzyskać niezmiernie ciężko. Promieniują całą boczną powierzchnią wkoło.
    Zastosowanie diafragm nie rozwiązuje problemu. Wydajność była by makabrycznie marna.
  • #30
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto