Od kilku miesięcy u mnie w mieszkaniu (mieszkam w bloku) dzieją się dziwne rzeczy. Opiszę wam krótko o co chodzi dokładnie. Na początku (kilka miesięcy temu) zauważyłem że szczególnie w godzinach nocnych żarówki w moim pokoju czasami tak lekko przygasną na sekundę i później jest ok. Myślałem że to może ja mam już coś ze wzrokiem, ale z biegiem czasu zauważyliśmy to wszyscy i to nie tylko w jednym pokoju ale także w innych pomieszczeniach. Od jakiś 2 tygodni jest już masakra światło potrafi przygasić się dość mocno, albo mruga przez sekund tak jakby były bardzo krótkie spadki napięcia czy coś w tym stylu. Wszystkie inne urządzenia w domu działają OK tylko z tym światłem takie cyrki. Instalacja była sprawdzana jakoś pod koniec wakacji 2010 i wszystko było ok. Nie zauważyłem też że takie miganie światła/przygaszanie ma miejsce podczas uruchamiania jakiegoś urządzenia. Nawet zrobiłem test-wyłączyłem wszystko co się dało w domu i tylko zostawiłem zapalone światło w pokoju i to przygaszanie światła i tak wystąpiło. Za bardzo się na tym nie znam więc opisałem jak potrafię.