Witam. Mam taki problem.
Autko VW Polo III 1,9D 47KW z silnikiem AET. (taki sam był w feliciach, seatach itd).
Auto zerwało mi pasek dwa tygodnie po tym jak je kupiłem - na szczęście miałem drugi w bagażniku (używany, trochę zużyty, był w aucie jak je kupiliśmy (?!))
Po jakimś czasie (~tygodnia) pękł ten drugi. Pomyślałem, ok, może był zmęczony już, albo w drugą stronę go założyłem. Sprawdziłem w katalogu, 5PK1220.
Pojechałem do sklepu, tam kupiłem pasek, założyłem, wszystko ok, po czym po kilku minutach pracy zaczął się cyrk. Napinacz dopiął pasek tak bardzo, że zaczął haczyć o koło pompy wody. Pasek zaczął trzeć o pasek, smród, dym, zgasiłem.
Koło 3(napinacz) o koło 6(pompa wody).
Zdjąłem, sprawdzam, sprzedali mi 5PK1225. Pomyślałem, że to to, gość się zaczął kłucić w sklepie, że te sprzedaje od dawien dawna do tych silników i jest ok. Pomyślałem dobra, niech Ci będzie, pojechałem do innego sklepu, kupiłem Gates 5PK1220, dałem prawie 40zł a pasek wyglądał na dużo trwalszy. Założyłem. Ledwo wszedł. Różnica między kołem 3 a 6 - teraz 1,5cm. Pochodził 10 min, zgasiłem, sprawdzam, różnica z 3 mm. Znów coś nie tak.
Wściekłem się, pomyślałem, ok, zobaczymy co się stanie. Jeździłem 2 tygodnie, padł. Kupiłem teraz pasek 5PK1212, czyli jeszcze krótszy. Ale już go nie wymieniłem. Okazało się, że koło nr 1 - od wału jest kołem posiadającym tzw. "sprzęgło" - tłumik drgań skrętnych, czyli koło w kole, pomiędzy guma. Guma była całkowicie wytopiona.
Temat rozwiązał się sam, założyłem nowe koło pasowe na wał, stare, wraz z zużyciem gumy, zmniejszyło swoją średnicę o jakieś 5mm na całym obwodzie, powodowało bicie całego układu paska i poluźniało pasek na tyle, że tarł sam o siebie. Dla pewności, czy np. nikt nie zamontował lewego napinacza, wymieniłem napinacz i cały pręt prowadzący. Rolka w stanie bdb.
Założyłem na nowym kole pasowym na wale pasek 5PK1220, odległość kół 3 i 6 znów 4cm, po kilku minutach pracy znów spadło do ok. 1cm. Dziś rano pasek zaczął piszczeć. Krew mnie zalała...
Wziąłem ten pasek 5PK1212 (już o 13mm krótszy od pierwszego i 8mm krótszy od oryginału), założyłem i różnica koło 3 i 6 ok.6cm.
Przejechałem 10km, podnoszę maskę i znów spadła do 1,5cm.
Ręce mi opadają. Krótszego paska niż 1212 nie założę (chyba).
Co się dzieje? Czy może być, że paski się rozciągają w jakiś sposób? Czy to normalne, że się układają i po chwili te dystanse się zmieniają?
Sprawdzałem koła pasowe. Wału ok(1), rolka ok(3), alternator ok (4), pompa wody (6) też ok. Wszystkie chodzą płynnie i delikatnie. Jedynie koło pasowe wspomagania(5) ma delikatny luz. Czy to może być przyczyna? Czy te koła po kilku minutach pracy powinny być gorące? Nie mam do tego już siły. Obudowy rozrządu nigdzie nie haczą...
Autko VW Polo III 1,9D 47KW z silnikiem AET. (taki sam był w feliciach, seatach itd).
Auto zerwało mi pasek dwa tygodnie po tym jak je kupiłem - na szczęście miałem drugi w bagażniku (używany, trochę zużyty, był w aucie jak je kupiliśmy (?!))
Po jakimś czasie (~tygodnia) pękł ten drugi. Pomyślałem, ok, może był zmęczony już, albo w drugą stronę go założyłem. Sprawdziłem w katalogu, 5PK1220.
Pojechałem do sklepu, tam kupiłem pasek, założyłem, wszystko ok, po czym po kilku minutach pracy zaczął się cyrk. Napinacz dopiął pasek tak bardzo, że zaczął haczyć o koło pompy wody. Pasek zaczął trzeć o pasek, smród, dym, zgasiłem.
Koło 3(napinacz) o koło 6(pompa wody).
Zdjąłem, sprawdzam, sprzedali mi 5PK1225. Pomyślałem, że to to, gość się zaczął kłucić w sklepie, że te sprzedaje od dawien dawna do tych silników i jest ok. Pomyślałem dobra, niech Ci będzie, pojechałem do innego sklepu, kupiłem Gates 5PK1220, dałem prawie 40zł a pasek wyglądał na dużo trwalszy. Założyłem. Ledwo wszedł. Różnica między kołem 3 a 6 - teraz 1,5cm. Pochodził 10 min, zgasiłem, sprawdzam, różnica z 3 mm. Znów coś nie tak.
Wściekłem się, pomyślałem, ok, zobaczymy co się stanie. Jeździłem 2 tygodnie, padł. Kupiłem teraz pasek 5PK1212, czyli jeszcze krótszy. Ale już go nie wymieniłem. Okazało się, że koło nr 1 - od wału jest kołem posiadającym tzw. "sprzęgło" - tłumik drgań skrętnych, czyli koło w kole, pomiędzy guma. Guma była całkowicie wytopiona.
Temat rozwiązał się sam, założyłem nowe koło pasowe na wał, stare, wraz z zużyciem gumy, zmniejszyło swoją średnicę o jakieś 5mm na całym obwodzie, powodowało bicie całego układu paska i poluźniało pasek na tyle, że tarł sam o siebie. Dla pewności, czy np. nikt nie zamontował lewego napinacza, wymieniłem napinacz i cały pręt prowadzący. Rolka w stanie bdb.
Założyłem na nowym kole pasowym na wale pasek 5PK1220, odległość kół 3 i 6 znów 4cm, po kilku minutach pracy znów spadło do ok. 1cm. Dziś rano pasek zaczął piszczeć. Krew mnie zalała...
Wziąłem ten pasek 5PK1212 (już o 13mm krótszy od pierwszego i 8mm krótszy od oryginału), założyłem i różnica koło 3 i 6 ok.6cm.
Przejechałem 10km, podnoszę maskę i znów spadła do 1,5cm.
Ręce mi opadają. Krótszego paska niż 1212 nie założę (chyba).
Co się dzieje? Czy może być, że paski się rozciągają w jakiś sposób? Czy to normalne, że się układają i po chwili te dystanse się zmieniają?
Sprawdzałem koła pasowe. Wału ok(1), rolka ok(3), alternator ok (4), pompa wody (6) też ok. Wszystkie chodzą płynnie i delikatnie. Jedynie koło pasowe wspomagania(5) ma delikatny luz. Czy to może być przyczyna? Czy te koła po kilku minutach pracy powinny być gorące? Nie mam do tego już siły. Obudowy rozrządu nigdzie nie haczą...