Witam Serdecznie. Postaram się po krótce opisać swój problem, i czynności jakie wykonałem i prosiłbym o jakieś podpowiedzi, co należy zrobić bo nie mam już do tego siły
Otóż posiadam VW Golfa MK2 z 1991 roku z silnikiem benzynowym o pojemności 1595cm (51kW/70KM) - oznaczenie PN
Otóż z początku, miałem jedynie problemy z rozruchem na zimnym silniku, tzn odpalał, ale po puszczeniu gazu obroty spadały i silnik gasł. Problem zanikał po przejechaniu kilku skrzyżowań, kiedy to silnik zaczynał się nagrzewać - wtedy bezproblemowo trzymał ok tysiąca obrotów i wiedziałem że już nie zgaśnie.
Niestety kilka dni temu w Szczecinie, była straszna ulewa, studzienki nie wyrabiały ze zbieraniem wody i stało się, połowa silnika była schlapana, w końcu auto zaczęło się dusić, straciło na mocy aż w końcu padło. Znajomy polecił osuszyć kopułkę co też uczyniłem, samochód dało się po tym zabiegu uruchomić i wrócić do domu.
Od tamtej pory zauważyłem następujące usterki: Silnik gasł nawet w wysokich temperaturach, w praktyce na połowie skali temperatury dopiero z trudem utrzymywał niecałe tysiąc obrotów ale dusił się (1000obr/min, 900obr/min, 1000obr/min i tak w kółko, z tłumika słychać było dziwne strzelanie, coś w stylu "puf, chwila przerwy, "puf" i tak w kółko, oraz nadmiernie było czuć benzynę z okolic tłumika - wcześniej tego nie było) Polecono mi, aby odkręcić cały aparat zapłonowy, i w domu poczyścić styki na nim jak i na kopułce rozdzielacza. Początkowo przeczyściłem ponownie kopułkę rozdzielacza co nie przyniosło efektów, samochód dalej zachowywał się jak po tamtym zalaniu. Przyszła kolej na wyciągnięcie aparatu zapłonowego, który był strasznie skorodowany i tu zaczyna się mój problem. W prawdzie nie rozbierałem go na szczęści pierwsze - odkręciłem od niego tylko to urządzenie (zdjęcia niżej) celem delikatnego zeszlifowania całej obudowy z tej rdzy. Wydawało mi się już, że wszystko powinno być okej, wkręciłem wszystko na miejsce i tutaj wielka niespodzianka - samochód w ogóle nie zapala, kręci rozrusznikiem, z tłumika co chwilę słychać strzał podobny jak opisany wyżej, ale do uruchomienia silnika nie dochodzi. Czy ktoś byłby w stanie pomóc mi zdiagnozować ewentualną usterkę?
Może przy szlifowaniu obudowy całego aparatu, przez otwory po śrubach wdarł się pyłek i to jest winowajca? Nie mam pojęcia jak to wygląda w środku, czy jest to tylko jakieś okablowanie, czy jakieś elementy ruchome które nie mogą mieć grama pyłku. Prosiłbym o pomoc jak złożyć to z powrotem.W prawdzie za około miesiąc czasu prawdopodobnie wymienię kopułkę, palec, bo i tak muszę wymienić gaźnik (podobno w moim siadł bimetal, i dlatego nie trzymał wcześniej obrotów na zimnym silniku) aczkolwiek chciałbym przywrócić go do stanu używalności, nawet takiego jak już po zalaniu. Prosiłbym o pomoc
Z góry dziękuję...
Tak wyglądała kopułka zaraz po wyjęciu z samochodu...
Natomiast tak już, zaraz po przeczyszczeniu jej tyle ile się dało...
Dodam, że kopułka mimo pęknięcia funkcjonowała - sprawdzałem po czyszczeniu przed wyjęciem aparatu zapłonowego i silnik jeszcze odpalał (Mimo to wymienię ją jak najszybciej w miarę możliwości...
A oto fotki aparatu zapłonowego zaraz po wyciągnięciu z auta
Jak widać był on w stanie (przynajmniej wizualnym) nagannym...
Po skończeniu czyszczenia wygląda to tak:
Jak widać stan wizualny zdecydowanie lepszy, natomiast techniczny...
Niestety od momentu wyciągnięcia właśnie całego aparatu mam problemy z uruchomieniem silnika. Może coś złożyłem nie tak? Może w środku przeszkadza pyłek który mógł dostać się otworami śrub podczas szlifowania? Może źle włożyłem siłownik podciśnienia?
Zauważyłem że w środku podczas kręcenia paluchem obraca się jakiś mechanizm. Być może element zaznaczony na zdjęciu należy wsunąć w danym momencie (w jakiejś pozycji ustawionym palcu?) Proszę Was o pomoc, ponieważ sam już z tym sobie nie poradzę
Otóż z początku, miałem jedynie problemy z rozruchem na zimnym silniku, tzn odpalał, ale po puszczeniu gazu obroty spadały i silnik gasł. Problem zanikał po przejechaniu kilku skrzyżowań, kiedy to silnik zaczynał się nagrzewać - wtedy bezproblemowo trzymał ok tysiąca obrotów i wiedziałem że już nie zgaśnie.
Niestety kilka dni temu w Szczecinie, była straszna ulewa, studzienki nie wyrabiały ze zbieraniem wody i stało się, połowa silnika była schlapana, w końcu auto zaczęło się dusić, straciło na mocy aż w końcu padło. Znajomy polecił osuszyć kopułkę co też uczyniłem, samochód dało się po tym zabiegu uruchomić i wrócić do domu.
Od tamtej pory zauważyłem następujące usterki: Silnik gasł nawet w wysokich temperaturach, w praktyce na połowie skali temperatury dopiero z trudem utrzymywał niecałe tysiąc obrotów ale dusił się (1000obr/min, 900obr/min, 1000obr/min i tak w kółko, z tłumika słychać było dziwne strzelanie, coś w stylu "puf, chwila przerwy, "puf" i tak w kółko, oraz nadmiernie było czuć benzynę z okolic tłumika - wcześniej tego nie było) Polecono mi, aby odkręcić cały aparat zapłonowy, i w domu poczyścić styki na nim jak i na kopułce rozdzielacza. Początkowo przeczyściłem ponownie kopułkę rozdzielacza co nie przyniosło efektów, samochód dalej zachowywał się jak po tamtym zalaniu. Przyszła kolej na wyciągnięcie aparatu zapłonowego, który był strasznie skorodowany i tu zaczyna się mój problem. W prawdzie nie rozbierałem go na szczęści pierwsze - odkręciłem od niego tylko to urządzenie (zdjęcia niżej) celem delikatnego zeszlifowania całej obudowy z tej rdzy. Wydawało mi się już, że wszystko powinno być okej, wkręciłem wszystko na miejsce i tutaj wielka niespodzianka - samochód w ogóle nie zapala, kręci rozrusznikiem, z tłumika co chwilę słychać strzał podobny jak opisany wyżej, ale do uruchomienia silnika nie dochodzi. Czy ktoś byłby w stanie pomóc mi zdiagnozować ewentualną usterkę?
Może przy szlifowaniu obudowy całego aparatu, przez otwory po śrubach wdarł się pyłek i to jest winowajca? Nie mam pojęcia jak to wygląda w środku, czy jest to tylko jakieś okablowanie, czy jakieś elementy ruchome które nie mogą mieć grama pyłku. Prosiłbym o pomoc jak złożyć to z powrotem.W prawdzie za około miesiąc czasu prawdopodobnie wymienię kopułkę, palec, bo i tak muszę wymienić gaźnik (podobno w moim siadł bimetal, i dlatego nie trzymał wcześniej obrotów na zimnym silniku) aczkolwiek chciałbym przywrócić go do stanu używalności, nawet takiego jak już po zalaniu. Prosiłbym o pomoc
Tak wyglądała kopułka zaraz po wyjęciu z samochodu...
Natomiast tak już, zaraz po przeczyszczeniu jej tyle ile się dało...
Dodam, że kopułka mimo pęknięcia funkcjonowała - sprawdzałem po czyszczeniu przed wyjęciem aparatu zapłonowego i silnik jeszcze odpalał (Mimo to wymienię ją jak najszybciej w miarę możliwości...
A oto fotki aparatu zapłonowego zaraz po wyciągnięciu z auta
Jak widać był on w stanie (przynajmniej wizualnym) nagannym...
Po skończeniu czyszczenia wygląda to tak:
Jak widać stan wizualny zdecydowanie lepszy, natomiast techniczny...
Zauważyłem że w środku podczas kręcenia paluchem obraca się jakiś mechanizm. Być może element zaznaczony na zdjęciu należy wsunąć w danym momencie (w jakiejś pozycji ustawionym palcu?) Proszę Was o pomoc, ponieważ sam już z tym sobie nie poradzę