Witam!
Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że moja wiedza z zakresu elektroniki jest dosyć skromna.
Ale do rzeczy. Mam takie Aby zobaczyć materiał na tym forum musisz być zalogowany, w których po kilku dniach przestał świecić cały jeden kolor. Otworzyłem sterownik (programator? nie wiem jak to nazwać fachowo) i zauważyłem jeden zimny lut na tyrystorze. Lutownica, 5 minutek i naprawione.
Podłączyłem lampki do sieci (nie zamykając jeszcze sterownika) i wszystko ładnie świeci. Niestety, gdy schylałem się do gniazdka, by odłączyć lampki, przypadkiem zahaczyłem o kabel i płytka sterownika przesunęła się po biurku i dotknęła śrubokręta w tak niefortunny sposób, że zrobiło się spięcie i wywaliło bezpiecznik w pokoju.
Na płytce spaliła się ścieżka. Zastąpiłem ją miedzianym drucikiem (chyba poprawnie, bo jest przejście między lutami), ale niestety lampki nie świecą. Widocznie musiał się uszkodzić jakiś element elektroniczny. Pytanie tylko który (załączam fotki)? Kondensator (10uF/25V) i diody mogę spokojnie gdzieś kupić, ale z tyrystorami PCR406 i 'tym czymś podłużnym, płaskim na środku' może być problem.
Jest sens się w to bawić?
Aby zobaczyć materiał na tym forum musisz być zalogowany Aby zobaczyć materiał na tym forum musisz być zalogowany Aby zobaczyć materiał na tym forum musisz być zalogowany
Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że moja wiedza z zakresu elektroniki jest dosyć skromna.
Ale do rzeczy. Mam takie Aby zobaczyć materiał na tym forum musisz być zalogowany, w których po kilku dniach przestał świecić cały jeden kolor. Otworzyłem sterownik (programator? nie wiem jak to nazwać fachowo) i zauważyłem jeden zimny lut na tyrystorze. Lutownica, 5 minutek i naprawione.
Podłączyłem lampki do sieci (nie zamykając jeszcze sterownika) i wszystko ładnie świeci. Niestety, gdy schylałem się do gniazdka, by odłączyć lampki, przypadkiem zahaczyłem o kabel i płytka sterownika przesunęła się po biurku i dotknęła śrubokręta w tak niefortunny sposób, że zrobiło się spięcie i wywaliło bezpiecznik w pokoju.
Na płytce spaliła się ścieżka. Zastąpiłem ją miedzianym drucikiem (chyba poprawnie, bo jest przejście między lutami), ale niestety lampki nie świecą. Widocznie musiał się uszkodzić jakiś element elektroniczny. Pytanie tylko który (załączam fotki)? Kondensator (10uF/25V) i diody mogę spokojnie gdzieś kupić, ale z tyrystorami PCR406 i 'tym czymś podłużnym, płaskim na środku' może być problem.
Jest sens się w to bawić?
Aby zobaczyć materiał na tym forum musisz być zalogowany Aby zobaczyć materiał na tym forum musisz być zalogowany Aby zobaczyć materiał na tym forum musisz być zalogowany