Posiadam hydrofor 300 l wraz z pompą SKA (samozasysającą).
Schemat instalacji poniżej.
Presostat załącza hydrofor na 0,2 MPa, wyłącza na 0,4 MPa.
Ponieważ denerwowało mnie, że po pobraniu 3 litrów wody pompa załączała się (i to na parę sekund), postanowiłem wziąć się do roboty.
1. Wyłączyłem pompę, zakręciłem zawór odcinający i spuściłem całą (lub prawie całą) wodę z hydroforu kranikiem B. Właściwie, to miałem kłopoty z określeniem, czy cała woda została spuszczona (o tym później).
2. Podpompowałem trochę powietrza (kranikiem B). Ku mojemu zdziwieniu z tego kranika podczas pompowania lekko sączyła się woda. Podpompowałem ręcznie, bo nie miałem sprężarki, skromnie - do 0,02 MPa. Następnie załączyłem pompę. Pompa napompowała hydrofor do 0,4 MPa w ok. minutę.
Po wyłączeniu się pompy ku mojemu zdziwieniu przez kołnierz K zaczęło jakby lecieć powietrze przez paręnaście sekund, po czym to ustąpiło (i dało się wyczuć jakby zapach palonej gumy). Mam przeczucie graniczące z pewnością, że zawór zwrotny nie trzyma.
Teraz instalacja działa lepiej - pompa załącza się powiedzmy po pobraniu 40litrów i pracuję dłużej.
Pytanie 1 - Czemu stamtąd leciało `powietrze`? Czy to z powodu nie trzymania przez zawór zwrotny powietrze (jego część) cofnęła się z hydroforu?
Pytanie 2 - Ten zawór posiada rewizję. Mogę ewentualnie go rozebrać i zobaczyć, co w nim piszczy, chociaż próbowałem rewizję odkręcić, ale ani drgnęło, a boje się szarpnąć mocno, bo może coś się rozszczelnić, instalacja ma ok. 30 lat, wolałbym nie mieć powodzi w piwnicy;
Pytanie 3 - Po wylaniu całej wody z hydrofora (w przypadku, gdyby zawór zwrotny działał prawidłowo) pompy nie trzeba ponownie zalewać wodą przed włączeniem?
Schemat instalacji poniżej.
Presostat załącza hydrofor na 0,2 MPa, wyłącza na 0,4 MPa.
Ponieważ denerwowało mnie, że po pobraniu 3 litrów wody pompa załączała się (i to na parę sekund), postanowiłem wziąć się do roboty.
1. Wyłączyłem pompę, zakręciłem zawór odcinający i spuściłem całą (lub prawie całą) wodę z hydroforu kranikiem B. Właściwie, to miałem kłopoty z określeniem, czy cała woda została spuszczona (o tym później).
2. Podpompowałem trochę powietrza (kranikiem B). Ku mojemu zdziwieniu z tego kranika podczas pompowania lekko sączyła się woda. Podpompowałem ręcznie, bo nie miałem sprężarki, skromnie - do 0,02 MPa. Następnie załączyłem pompę. Pompa napompowała hydrofor do 0,4 MPa w ok. minutę.
Po wyłączeniu się pompy ku mojemu zdziwieniu przez kołnierz K zaczęło jakby lecieć powietrze przez paręnaście sekund, po czym to ustąpiło (i dało się wyczuć jakby zapach palonej gumy). Mam przeczucie graniczące z pewnością, że zawór zwrotny nie trzyma.
Teraz instalacja działa lepiej - pompa załącza się powiedzmy po pobraniu 40litrów i pracuję dłużej.
Pytanie 1 - Czemu stamtąd leciało `powietrze`? Czy to z powodu nie trzymania przez zawór zwrotny powietrze (jego część) cofnęła się z hydroforu?
Pytanie 2 - Ten zawór posiada rewizję. Mogę ewentualnie go rozebrać i zobaczyć, co w nim piszczy, chociaż próbowałem rewizję odkręcić, ale ani drgnęło, a boje się szarpnąć mocno, bo może coś się rozszczelnić, instalacja ma ok. 30 lat, wolałbym nie mieć powodzi w piwnicy;
Pytanie 3 - Po wylaniu całej wody z hydrofora (w przypadku, gdyby zawór zwrotny działał prawidłowo) pompy nie trzeba ponownie zalewać wodą przed włączeniem?