Wcześniej gadał pięknie z kasetowym Blaupunktem Flensburg CC28, ale w radyjku skończył się złożony potencjometr. Włożyłem wczesnego Pioneera z odtwarzaczem CD, od razu spadła ilość odbieranych stacji i jakość sygnału. Doczytałem, że na dachu jest krótka antena, a pod nią wzmacniacz antenowy, do którego należy puścić zasilanie środkowym przewodem kabla koncentrycznego. Wykonałem separator jak na obrazku (proszę się nie sugerować wartością dławika, prawdziwy jest opis jego wykonania):
Oczywiście nie wyrywwałem wzmacniacza antenowego z dachu auta, natomiast powyższy separator zainstalowałem dość schludnie (w ekranie) wewnątrz radia. Sprawdziłem, czy na wyjściu sygnałowym w kierunku anteny mam zasilanie (+12V), a na wyjściu do radia nie ma napięcia stałego. Wszystko się zgadzało. Następnie dobrałem dławik metodą empiryczną, czyli wlutowałem i łapałem stacje na 1 metrze drutu (oczywiście na stole, poza autem). Tym sposobem dobrałem dławik i kondensatorki, które nie blokowały mi ok. 15 lokalnych stacji (sygnał jest dość silny, ok. 6km stąd jest spory maszt nadajnika). Sygnał i jakość była bardzo dobra.
Po podpięciu do instalacji auta łapię ok. 6 stacji, sygnał jest nieco słabszy. Wygląda to tak, jakby ta elektronika dachowa nie za bardzo chciała podać silniejszy sygnał do radia. No, ale z Blaupunktem chodziła jak należy. Być może Niemcy znowu zakombinowali jakiś patent np. z obniżonym napięciem podawanym do elektroniki dachowej. Istnieje teoria, że radio mogło zachęcać dachowy wzmacniacz do pracy na falach średnich i KF, a w przypadku UKF niekoniecznie. Oglądałem schemat od bliźniaczego Blaupunkta Lion CC28 i nie zdołałem tam znaleźć jawnego separatora na schemacie. Prawdopodobnie autorzy zastosowali nieco bardziej złożony patent.
Przez moment pomyślałem, że zrobię własny, standardowy wzmacniacz antenowy na dwóch tranzystorach, ale być może Koledzy już rozwikłali temat i jest jakiś prostszy patent, niż wyprucie elektroniki (jak sądzę sprawnej) z dachu. A tak zwana "duma elektroniczna" nie pozwala mi odpuścić, czy pójść na łatwiznę i skorzystać z jakichś gotowców. Pozdrawiam.
Oczywiście nie wyrywwałem wzmacniacza antenowego z dachu auta, natomiast powyższy separator zainstalowałem dość schludnie (w ekranie) wewnątrz radia. Sprawdziłem, czy na wyjściu sygnałowym w kierunku anteny mam zasilanie (+12V), a na wyjściu do radia nie ma napięcia stałego. Wszystko się zgadzało. Następnie dobrałem dławik metodą empiryczną, czyli wlutowałem i łapałem stacje na 1 metrze drutu (oczywiście na stole, poza autem). Tym sposobem dobrałem dławik i kondensatorki, które nie blokowały mi ok. 15 lokalnych stacji (sygnał jest dość silny, ok. 6km stąd jest spory maszt nadajnika). Sygnał i jakość była bardzo dobra.
Po podpięciu do instalacji auta łapię ok. 6 stacji, sygnał jest nieco słabszy. Wygląda to tak, jakby ta elektronika dachowa nie za bardzo chciała podać silniejszy sygnał do radia. No, ale z Blaupunktem chodziła jak należy. Być może Niemcy znowu zakombinowali jakiś patent np. z obniżonym napięciem podawanym do elektroniki dachowej. Istnieje teoria, że radio mogło zachęcać dachowy wzmacniacz do pracy na falach średnich i KF, a w przypadku UKF niekoniecznie. Oglądałem schemat od bliźniaczego Blaupunkta Lion CC28 i nie zdołałem tam znaleźć jawnego separatora na schemacie. Prawdopodobnie autorzy zastosowali nieco bardziej złożony patent.
Przez moment pomyślałem, że zrobię własny, standardowy wzmacniacz antenowy na dwóch tranzystorach, ale być może Koledzy już rozwikłali temat i jest jakiś prostszy patent, niż wyprucie elektroniki (jak sądzę sprawnej) z dachu. A tak zwana "duma elektroniczna" nie pozwala mi odpuścić, czy pójść na łatwiznę i skorzystać z jakichś gotowców. Pozdrawiam.