Wynajmuję mieszkanie i mam problem z instalacją elektryczną. Polega on na tym, że momentami napięcie w gniazdkach jest na poziomie nawet 210 V. Został wymieniony bezpiecznik, bo poprzedni był bardzo stary i dziwnie grzechotał przy większym obciążeniu instalacji. Przy nowym z kolei rozłącza się napięcie (bezpiecznik nie wyskakuje, ale urządzenia przestają działać) oraz bardzo się nagrzewa i później trzeba odczekać aż troszkę ostygnie, "zresetować" i wtedy wraca napięcie. Dzieje się tak głównie, gdy działa mało urządzeń. Przy większym obciążeniu działa w miarę normalnie.
W mieszkaniu jest instalacja aluminiowa, dwa obwody(świało/gniazdka) i dzieje się to tylko w tym jednym (obwodzie z gniazdkami). Czy przyczyną owego problemu może być ten bezpiecznik, czy raczej jest to kwestia jakiejś usterki po drodze w obwodzie? Czy może jest sens instalowania różnicówki w takiej niezbyt dobrze sprawującej się instalacji(zasugerował to elektryk, ale sam nie był tego pewny)?
W mieszkaniu jest instalacja aluminiowa, dwa obwody(świało/gniazdka) i dzieje się to tylko w tym jednym (obwodzie z gniazdkami). Czy przyczyną owego problemu może być ten bezpiecznik, czy raczej jest to kwestia jakiejś usterki po drodze w obwodzie? Czy może jest sens instalowania różnicówki w takiej niezbyt dobrze sprawującej się instalacji(zasugerował to elektryk, ale sam nie był tego pewny)?