Cześć. Zwracam się do Was z pytaniem o prawdopodobną przyczynę problemu z odpalaniem Fiata Panda, 1.1 54 konie, 2005 rok z LPG tartarini na mieszalniku. Sprawa wygląda tak: Auto kręci normalnie, szybko, regularnie, miarowo rozrusznikiem. Ale bez skutku. W aucie poczyniłem następujące kroki:
-Nowy, porządny akumulator
-Nowy czujnik położenia wałka rozrządu (bosch)
-Nowe przewody (ngk) i świece zapłonowe (ngk)
Jak zacząłem ''manewrować'' przy wtyczce od czujnika położenia wałka, to samochód zapalił (pewnie przypadek), ale po ponownym zgaszeniu kręcił już dłużej i ledwo zapalił. Gdy tylko auto się zagrzeje odpala od dotknięcia. Kompresja pomierzona od 11 do 12,5 bar więc nie jest powodem ciężkiego odpalania. Pompę słychać zaraz po włączeniu zapłonu, poza tym czuć woń benzyny w trakcie kilku prób odpalania. Iskra jest. Przepustnica brudna, ale jest brudna od bardzo dawna więc nie jest bezpośrednią przyczyną niepalenia.
Błędów brak, jak odepnę czujnik położenia wałka to nic się nie zmienia na pracującym silniku, (po pewnej chwili załapuje błąd P0340, po podpięciu wtyczki i skasowaniu błędu nie powraca), jak silnik już zagrzany, z odpiętym czujnikiem pali tak jak z podpiętym, żadnej różnicy.
Obroty wału korbowego podczas odpalania to ~350 obr/min, wskaźniki temperatury wody, ciśnienia w kolektorze w normie. Temperatura powietrza zasysanego również. Adaptacja koła fonicznego przebiegła bez problemu.
Dziś znów byłem go próbnie przepalić po nocy stania i nic, kręci i dalej to samo. Ale po kilkunastu próbach odpalił, wskoczył na 1600 obr a potem ładnie schodził aż zszedł całkiem do 0 czyli zgasł, A potem znów ciężko miał zapalić, znów schodził z obrotów i jak przytrzyma się stopę na gazie, samochód nie zgaśnie i chodzi już normalnie, nie faluje. Jeździ bardzo sprawnie na gazie i na benzynie. Jakieś podpowiedzi? Pomysły?
-Nowy, porządny akumulator
-Nowy czujnik położenia wałka rozrządu (bosch)
-Nowe przewody (ngk) i świece zapłonowe (ngk)
Jak zacząłem ''manewrować'' przy wtyczce od czujnika położenia wałka, to samochód zapalił (pewnie przypadek), ale po ponownym zgaszeniu kręcił już dłużej i ledwo zapalił. Gdy tylko auto się zagrzeje odpala od dotknięcia. Kompresja pomierzona od 11 do 12,5 bar więc nie jest powodem ciężkiego odpalania. Pompę słychać zaraz po włączeniu zapłonu, poza tym czuć woń benzyny w trakcie kilku prób odpalania. Iskra jest. Przepustnica brudna, ale jest brudna od bardzo dawna więc nie jest bezpośrednią przyczyną niepalenia.
Błędów brak, jak odepnę czujnik położenia wałka to nic się nie zmienia na pracującym silniku, (po pewnej chwili załapuje błąd P0340, po podpięciu wtyczki i skasowaniu błędu nie powraca), jak silnik już zagrzany, z odpiętym czujnikiem pali tak jak z podpiętym, żadnej różnicy.
Obroty wału korbowego podczas odpalania to ~350 obr/min, wskaźniki temperatury wody, ciśnienia w kolektorze w normie. Temperatura powietrza zasysanego również. Adaptacja koła fonicznego przebiegła bez problemu.
Dziś znów byłem go próbnie przepalić po nocy stania i nic, kręci i dalej to samo. Ale po kilkunastu próbach odpalił, wskoczył na 1600 obr a potem ładnie schodził aż zszedł całkiem do 0 czyli zgasł, A potem znów ciężko miał zapalić, znów schodził z obrotów i jak przytrzyma się stopę na gazie, samochód nie zgaśnie i chodzi już normalnie, nie faluje. Jeździ bardzo sprawnie na gazie i na benzynie. Jakieś podpowiedzi? Pomysły?