Witam.
Na wstępie chciałbym przybliżyć nieco problem.
Zaczęło się od informacji o uszkodzonym sektorze rozruchowym - system nie chciał się podnieść. Stwierdziłem, że najprostszym rozwiązaniem będzie szybki reinstall systemu, jednak proces instalacji trwał około 7 godzin, co już nie wróżyło dobrze. Po instalacji system właściwie nie chciał się załadować, a jeżeli już to zrobił, to właściwie był nie do użytku. Sytuacja identyczna zarówno w przypadku systemu Windows XP, jak i Windows 7.
Postanowiłem sprawdzić jak się zachowa się komputer przy uruchomieniu na Linuxie z USB (bez użycia dysku). Wszystko w jak najlepszym porządku.
Następnie przeszedłem do próby ocenienia wydajności dysku programem MHDD.
Próbowałem wyzerować dysk, jednak w trakcie tego procesu prędkość dysku spadała tak drastycznie (w pewnym momencie było to 63 kB/s), że według moich wyliczeń zerowanie dysku trwałoby około 3 miesięcy.
Nie jestem w stanie stwierdzić co działo się z laptopem przed tym wydarzeniem, ponieważ oczywiście nie należy do mnie, a jedynie zostałem poproszony o "naprawę".
Osobiście obstawiam na uszkodzenie dysku, chciałem kupić nowy, jednak zastanawiam się, czy jest możliwe, że w jakiś sposób uszkodzony jest cały kontroler, który odpowiada za przesył danych dysk -> płyta główna.
Jeżeli jest tu ktoś mądry to bardzo bym prosił o ocenę skanu dysku oraz jego SMART, ponieważ potrafię to zrobić, ale nie potrafię zinterpretować wyników i nie wiem, czy taka ilość błędów może powodować tak słabą pracę dysku (a w zasadzie jej totalny brak).
Darowałem sobie opis specyfikacji laptopa, ponieważ nie ma to żadnego sensu.
Jeżeli chodzi o dysk, to jest to zwykły 2,5 calowy WD (WD5000BEVT)
Na wstępie chciałbym przybliżyć nieco problem.
Zaczęło się od informacji o uszkodzonym sektorze rozruchowym - system nie chciał się podnieść. Stwierdziłem, że najprostszym rozwiązaniem będzie szybki reinstall systemu, jednak proces instalacji trwał około 7 godzin, co już nie wróżyło dobrze. Po instalacji system właściwie nie chciał się załadować, a jeżeli już to zrobił, to właściwie był nie do użytku. Sytuacja identyczna zarówno w przypadku systemu Windows XP, jak i Windows 7.
Postanowiłem sprawdzić jak się zachowa się komputer przy uruchomieniu na Linuxie z USB (bez użycia dysku). Wszystko w jak najlepszym porządku.
Następnie przeszedłem do próby ocenienia wydajności dysku programem MHDD.
Próbowałem wyzerować dysk, jednak w trakcie tego procesu prędkość dysku spadała tak drastycznie (w pewnym momencie było to 63 kB/s), że według moich wyliczeń zerowanie dysku trwałoby około 3 miesięcy.
Nie jestem w stanie stwierdzić co działo się z laptopem przed tym wydarzeniem, ponieważ oczywiście nie należy do mnie, a jedynie zostałem poproszony o "naprawę".
Osobiście obstawiam na uszkodzenie dysku, chciałem kupić nowy, jednak zastanawiam się, czy jest możliwe, że w jakiś sposób uszkodzony jest cały kontroler, który odpowiada za przesył danych dysk -> płyta główna.
Jeżeli jest tu ktoś mądry to bardzo bym prosił o ocenę skanu dysku oraz jego SMART, ponieważ potrafię to zrobić, ale nie potrafię zinterpretować wyników i nie wiem, czy taka ilość błędów może powodować tak słabą pracę dysku (a w zasadzie jej totalny brak).
Darowałem sobie opis specyfikacji laptopa, ponieważ nie ma to żadnego sensu.
Jeżeli chodzi o dysk, to jest to zwykły 2,5 calowy WD (WD5000BEVT)