vodiczka napisał: Pisząc o samochodach prywatnych miałem na myśli samochody osobowe a nie dostawcze i służb ratunkowych. Nie tylko medycznych ale również gazowych czy energetycznych. Niepełnosprawni mają (lub mogą mieć) oznaczone samochody. Wyjątków dopuszczonych do ruchu będzie więcej np. nieoznaczone samochody policyjne, samochody lekarzy...
Nie każdy używa prywatnego samochodu do robienia zakupów.
A co z prywatnymi samochodami którymi ktoś wiezie kogoś do szpitala? Albo zwierzę do weterynarza? Albo jedzie prywatnym (nie dostawczym) do awarii jakiejś? I nie chodzi mi o samochód ekipy energetycznej, tylko prywatny samochód elektryka freelancera.
A co do nieoznakowanych policyjnych, to jaki one by miały sens?
Jako nieoznakowane podlegały by kontroli (straż miejsca na pewno by chciała zatrzymać taki samochód uznając go za zwykły prywatny). Druga sprawa: nieznakowany policyjny nie ma sensu skoro nie było by prywatnego ruchu ulicznego.
No ale co do idei to oczywiście rozumiem ją. Tylko po prostu nie widzę sensownego sposobu wdrożenia jej.
vodiczka napisał: Dlatego zakładam, ze bezpłatna komunikacja to tylko efekt propagandowy, dopiero połaczona z zakazem ruchu samochodów osobowych da jakiś skutek. I mam świadomość, że oprócz wyjątków, które należy dopuścić do ruchu, część "zwykłych" kierowców złamie zakaz.
Niestety wierzysz w cuda. Wierzysz że władza która zakaże ruchu prywatnym samochodom, wprowadzi bezpłatną komunikację (albo nawet płatną z podatków)?
Gdy będzie zakaz ruchu prywatnego, to komunikacja będzie płatna a ceny nawet będą mogły wzrosnąć (bo nie będzie konkurencji, i ludzie będą uzależnieni od komunikacji zbiorowej).
vodiczka napisał: Większość pali z biedy. Dotacje do nowoczesnych pieców niewiele dadzą bo biedak nawet gdyby otrzymał taki piec za darmo, nie będzie miał pieniędzy na zakup odpowiedniego paliwa.
Pamiętam ubogiego pracownika szwalni. Przynosił do domu olbrzymie ilości ścinków materiałów, którymi palił w piecu. On miał darmowe "paliwo", właściciel szwalni rozwiązany problem usuwania odpadów poprodukcyjnych.
Gdzieś czytałem wyliczenia wartości opałowej śmieci i wnioski że się tym nie opłaca palić.
Tylko że zwykle takie kalkulacje są robione przy założeniu rynkowych cen pracy i surowców.
Natomiast biedak ma inne założenia czy warunki.
Widzę to sam jak coś dłubię w elektronice.
Gdy coś robię na poważnie to mi się nie chce dłubać płytek czy używać elementów z wylutu. Nawet nie tyle nie chce, co po prostu wiem że to nieopłacalne.
Wylutowanie trwa, a koszt wlutowanego elementu to jakieś grosze.
Bo tu działa rynkowy koszt pracy i rynkowa cena elementów.
Ale gdy coś dłubię hobbystycznie w jakieś święta, to działa to inaczej.
Wtedy z kolei nie opłaca się kupować elementów, mimo że teoretycznie wyszły by taniej. Powód: w święta sklepy zamknięte. Nie wiadomo z góry jaki element będzie potrzebny więc lepiej użyć kilku z wylutu niż kupować różne tylko po to żeby na końcu użyć tylko jednego z nich.
Koszt pracy nie ma znaczenia bo właśnie w dłubaniu chodzi o to żeby czas leciał.
I tak samo działa logika biedaka. Całkowicie słuszna logika.
Jego koszty pracy jest niewielki. Czyli koszt zebrania śmieci.
Palenie nimi jest niewygodne ale skoro czasu nie liczy to pali.
Nie pochwalam, ale piszę to żeby ktoś nie wyskakiwał z tekstami że śmieci są nieefektywne i ogrzewanie nimi wychodzi drożej.
Bo drożej wyjdzie tylko przy cenach rynkowych. Gdybyśmy musieli te śmieci dostarczać ciężarówkami i opłacać ludzi do obsługi.
Biedak nie ponosi takich kosztów, i dlatego dla niego się liczy tylko koszt surowca.
Śmieci 0zł/tonę. Węgiel nawet najtańszy ze 200zł/tonę.
I choćby tych śmieci szło mu 10 razy więcej niż węgla, to mu się to opłaci.
Ktoś pisał w innym temacie że w jego mieście straż miejsca dostała jakiś laserowy czujnik składu spalin. I tak to napisał jakby to było coś złego.
A ja bym wolał żeby u mnie zamiast zakazu palenia tym czy tamtym, był zakaz emisji określonych gazów w określonym stężeniu.
Bo wtedy wyeliminowany został by właśnie ten smog.
Bo celem jest eliminacja smogu, a nie eliminacja ludzi którzy palą węglem
prawidłowo.
Bo dlaczego zakazywać palenia węglem jeżeli można nim palić czysto?
Niestety u nas to zawsze się zakazuje właśnie tego co ma najmniejszy wpływ na to co się chce zakazem uzyskać.
Przykład już był. Na 6000 kontroli powodu kopcenia 4500 to było nieprawidłowe palenie węglem.
Więc zakaz palenia śmieci nic nie dał. Trzeba było zakazać emisji trujących związków. I to by załatwiło jednocześnie palenie śmieci jak i nieprawidłowe palenie węglem. Pozostawiając prawidłowe palenie węglem w spokoju.