Mam taki problem. Przy zmiennym zachmurzeniu. Jak przechodzą obłoki i wychodzi słońce, regulator ładowania tracer 6415 nd zanim ustabilizuje napięcie puszcza jedno, dwu sekundowe piki napięcia nawet do 61V . Niestety resetuje się wtedy przetwornica i skutkuje to chwilowym odłączeniem prądu. Jak mogę się przed tym zabezpieczyć? Ma ktoś jakiś pomysł?
8x 180Ah samochodowe spięte w 48V. Przetwornica podpięta bezpośrednio pod akumulatory.
Napięcie końcowe ładowania może osiągać 56V w takiej konfiguracji. Jeśli obserwujesz 61V to poza "świrowaniem" kontrolera musi być jeszcze inna przyczyna - zły stan akumulatorów albo przewody o za małym przekroju i niewłaściwe połączenia (rozgałęzienie przewodów przy kontrolerze).
BTW - czemu nie wykorzystujesz zacisków wyjściowych kontrolera do podłączenia obciażenia?
Akumulatory mają miesiąc więc raczej można je wykluczyć. Przetwornica jest podpięta pod akumulatory bo jak ją podpinam pod regulator to wwala na nim błąd. Podejrzewam że przetwornica ma za duży pobór prądu na starcie. Wygląda to tak że po przejściu chmury regulator potrzebuje chwilkę czasu by ustabilizować napięcie ładowania na normalnym poziomie i jest to ta chwila w której się resetuje przetwornica. Oczywiście dzieje się tak gdy akumulatory są już prawie naładowane.
Masz to samo co ja, regulator jest dobry. Przy wyjściu słońca za chmur napięcie podnosi się do 60V i regulator stwierdza że jest za wysokie napięcie i odłącza może tak robić w kółko. Przetwornica widać na graniczne napięcie 60V i dlatego czasami się odłącza, u mnie tego nie robi. Jedyne wyście to grzałka w CWU na 48V bądź jakiś inne obciążenie po przekroczeniu 57V i to wystarczy tylko na chwilę, bo regulator zaraz ustabilizuje V i A.
Jeżeli akumulatory są już naładowane i mimo że są sprawne to przy dużym wzroście napięcia a tym samym i prądu bardzo łatwo przekroczyć ich napięcie max. i może dodatkowy opór rzędu 0,005 ohma czy też kilka równolegle lub bocznik 80 -100A wpięty pomiędzy regulatorem a aku ograniczyłby ten zwiększony chwilowy prąd i napięcie na aku nie zdąży przekroczyć wartości max. oczywiście przetwornice pozostawiając wpiętą bezpośrednio do aku.
Będzie to skutkowało stratą kilku Watów w normalnych warunkach pracy a kilkudziesięciu w stanach awaryjnych ale powinno wyeliminować wyłączenia przetwornicy.
Akumulatory mają miesiąc więc raczej można je wykluczyć.
Przewody mają jaki przekrój? Jakie prądy ładowania osiągasz?
Pokaż zdjęcie połączenia regulatora z akumulatorami.
cebek napisał:
Przetwornica jest podpięta pod akumulatory bo jak ją podpinam pod regulator to wwala na nim błąd.
Jesteś w stanie odczytać jaki?
cebek napisał:
Podejrzewam że przetwornica ma za duży pobór prądu na starcie.
Rozruch przez żarówkę nie pomaga?
hostii napisał:
Masz to samo co ja, regulator jest dobry.
"Dobry" jak przysłowiowy chleb za sztyry.
3301 napisał:
Jeżeli akumulatory są już naładowane i mimo że są sprawne to przy dużym wzroście napięcia a tym samym i prądu bardzo łatwo przekroczyć ich napięcie max.
Napięcia końcowego ładowania nie można obniżyć przez zmianę nastaw regulatora ładowania?
Między regulatorem a akumulatorami jest kabel 25mm2 o długości około 1 metr. maksymalny prąd jaki zaobserwowałem dochodził do 50A. Na moje amatorskie oko problem tkwi w czasie reakcji regulatora na szybkie zmiany prądu. Próbowałem zmieniać ustawienia ale nie daje to efektu. Najlepiej było by wpiąć coś co nie pozwoli na wzrost napięcia powyżej zadanego progu, tylko nie wiem jak to zrobić.
http://www.aasolar.co.nz/Instructions%20iTracer.pdf - popatrz na stronę 28 i obniż napięcia (faza Boost).
to nic nie da, bo przekraczane jest napięcia w którym regulator odłącza ładowanie (high voltage disconnect). Z drugiej strony tych ustawień nie można zmieniać bo baterie będą nie naładowane. Jedynym sposobem to jakieś obciążenie żeby maksymalny amperaż nie "uderzył" w baterie bo to powoduje wzrost napięcia na bateriach i odłączenie przetwornicy i regulatora także. Ja mam ustawione na 60V.
Tymi ustawieniami już się bawiłem i nic to nie daje. Bardziej chodzi tu o bezwładność samego regulatora, bo gdy jest bezchmurne niebo to ładuje akumulatory bez przekraczania górnego napięcia przetwornicy. Zastanawiam się czy jest jakieś urządzenie które wpięte pomiędzy regulator a akumulatory, będzie szybko i płynnie załączać obciążenie żeby napięcie na akumulatorach nie wzrastało powyżej ustalonego progu.
Zastanawiam się nad podobnym zabezpieczeniem.
Mam off-grid-a do grzania wody, dodatkowo instalacja DC 200V, napięcie ogranicza regulator MPPT, po zagrzaniu wody do zadanej temp. rozłącza grzałkę i wtedy napięcie idzie ostro do góry.
Myślę nad czymś takim; podpiąć równolegle warystor, na jego wyjściu dać obciążenie, np. żarówkę(będzie widać jak ''zbiera'' prąd), dodatkowo na minusie wpiąć szeregowo diodę.
Taki układ powinien dodatkowo zabezpieczać przełączniki po stronie DC przed powstawaniem łuku, ograniczając i ''zbierając'' nadmiar prądu.
Co o tym myślicie, jaki warystor zastosować i czy czas reakcji będzie wystarczająco szybki?
Taki warystor musiałby mieć moc zbliżoną do max. mocy PV, w przeciwnym wypadku obejrzymy efekty typu "światło, dźwięk i mnóstwo dymu". To samo dot. innych ograniczników napięcia jak diody transil czy zenera. Nawet jak rozwiążemy problem z mocą regulatora to ciągle zostaje kwestia jej rozproszenia. Tego typu zabezpieczenia powinny mieć napiecia powyżej max jakie kiedykolwiek może powstać (wsp. temp. może je podnieśc o kilkadziesiat %) by nie stanowić "sztucznego obciązenia" dla PV. Też zetknąłem sie z problemem zbyt dużego napięcia i rozwiązałem go trochę przez przypadek budując system grzania wody. Tzn. sam się rozwiązał bo moc PV i grzałek oraz regulator jaki do nich buduję nie pozwoli na jej nagły wzrost napięcia, zawsze trzyma się pewnego zakresu. Ponieważ regulator zwiera jedną z grzałek połączonych szeregowo nie ma też problemu "pików" podczas przełączania.
Rozwiazaniem wielu w/w problemów może być po prostu jakaś mała grzałka włożona do bojlera oraz komparator. Gdy napiecie przekroczy określony próg komparator załacza grzałkę której moc dobieramy tak aby po jej właczeniu nie spadło zbyt mocno. W przypadku rozłaczenia głównej grzałki w bojlerze z powodu przekroczenia max. temperatury dodatkowa grzałka powinna mieć taka moc by bojler się dalej nie narzewał (czyli rekompensowac straty ciepła via izolacja termiczna).
Taki praktyczny przykład: grzałka 230V/900W ma opór R=60 Ω. Przy napieciu 56V wydzieli sie na niej 56*56/30=104W i jeżeli na takie napięcie zareaguje komparator maksymalnie taką moc "zdejmie" ona z układu. Konkretna moc zależy od natężenia prądu jaki się na niej ustali i to warunkuje także uyskane napiecie pracy. Jeżeli np. 1.5 A to U=I*R=1.5*30=45V więc rzeczywista moc wyniesie P=45*1.5=67.5W.
Taki warystor musiałby mieć moc zbliżoną do max. mocy PV, w przeciwnym wypadku obejrzymy efekty typu "światło, dźwięk i mnóstwo dymu". To samo dot. innych ograniczników napięcia jak diody transil czy zenera. Nawet jak rozwiążemy problem z mocą regulatora to ciągle zostaje kwestia jej rozproszenia. Tego typu zabezpieczenia powinny mieć napiecia powyżej max jakie kiedykolwiek może powstać (wsp. temp. może je podnieśc o kilkadziesiat %) by nie stanowić "sztucznego obciązenia" dla PV. Też zetknąłem sie z problemem zbyt dużego napięcia i rozwiązałem go trochę przez przypadek budując system grzania wody. Tzn. sam się rozwiązał bo moc PV i grzałek oraz regulator jaki do nich buduję nie pozwoli na jej nagły wzrost napięcia, zawsze trzyma się pewnego zakresu. Ponieważ regulator zwiera jedną z grzałek połączonych szeregowo nie ma też problemu "pików" podczas przełączania.
Rozwiazaniem wielu w/w problemów może być po prostu jakaś mała grzałka włożona do bojlera oraz komparator. Gdy napiecie przekroczy określony próg komparator załacza grzałkę której moc dobieramy tak aby po jej właczeniu nie spadło zbyt mocno. W przypadku rozłaczenia głównej grzałki w bojlerze z powodu przekroczenia max. temperatury dodatkowa grzałka powinna mieć taka moc by bojler się dalej nie narzewał (czyli rekompensowac straty ciepła via izolacja termiczna).
Taki praktyczny przykład: grzałka 230V/900W ma opór R=60 Ω. Przy napieciu 56V wydzieli sie na niej 56*56/30=104W i jeżeli na takie napięcie zareaguje komparator maksymalnie taką moc "zdejmie" ona z układu. Konkretna moc zależy od natężenia prądu jaki się na niej ustali i to warunkuje także uyskane napiecie pracy. Jeżeli np. 1.5 A to U=I*R=1.5*30=45V więc rzeczywista moc wyniesie P=45*1.5=67.5W.
Do wyjścia US podłączamy tranzystor dużej mocy załączajacy obciążenie i mamy układ w którym można precyzyjnie regulować napięcie przy jakim się włączy. Wytracaną moc można regulować podłączając jako obciążenie żarówki czy inne urządzenia oporowe. Gdyby użyć elektrycznego czajnika o mocy 2 kW to przy napieciach 50-60V da sie zdjąć ponad 200W mocy, a woda w czajniku będzie doskonałym chłodzeniem.
To jest uniwersalne rozwiązanie "sztucznego obciążenia" jednak w przypadku krótkich (ułamek sekundy) pików o dużej mocy można spróbować diod transil na napięcie 60V. Potrafią one wytrzymać nawet 1 kW ale bardzo krótko, przy dłuższym obciążeniu spali je nawet kilka W. Ponieważ są bardzo tanie można zaryzykować widowisko "światło, dźwięk i trochę dymu" Gdyby należało rozpraszać względnie małą moc kilkadziesiąt W ale przez dłuższy czas można zastosować np. 5 połączonych szeregowo diod zenera 12V/10W wyposażonych w radiatory. Taki układ może rozpraszać tylko 50W ale za to przez dowolny czas. W odróżnieniu od transil przeciążone zenery dużej mocy zanim sie spalą bardzo mocno się nagrzeją co da sopro czasu na ich wyłaczenie.
Przy okazji wymysliłem proste i bardzo skuteczne rozwiązanie problemu zasygnalizowanego przez kol. anaba255. Nie trzeba żadnej elektroniki, po prostu równolegle do styków termostatu podłączamy dodatkową grzałkę dobraną tak by równoważyła moc traconą przez nagrzany bojler. Gdy kolektor się nagrzeje termostat sie rozłączy, a prąd będzie płynął przez tą dodatkową grzałkę czyli nie będzie żadnych pików napięcia, iskrzenia itp. efektów. Przy okazji rozwiązany zostanie także problem długich wyjazdów: wystarczy przekręcić termostat na minimum i bojler będzie non-stop dogrzewany małą mocą wiec po powocie będziemy mieli ciepłą wodę bez ryzyka zamiany bojlera w rakietę Więcej na ten temat napiszę w swoim wątku o bojlerze i dwu grzałkach bo akurat omawiamy tam zabezpieczenie przed iskrzeniem.
Taki warystor musiałby mieć moc zbliżoną do max. mocy PV, w przeciwnym wypadku obejrzymy efekty typu "światło, dźwięk i mnóstwo dymu".
Niekoniecznie, nie potrzebuję obniżać napięcia do tych 200V, wystarczy 240V, nawet 250V, jest to napięcie daleko poza punktem mocy paneli. Powinna wystarczyć żarówka 100W, żeby nie przeciążyć warystora użył bym o mocy 200W.
gaz4 napisał:
Przy okazji wymysliłem proste i bardzo skuteczne rozwiązanie problemu zasygnalizowanego przez kol. anaba255. Nie trzeba żadnej elektroniki, po prostu równolegle do styków termostatu podłączamy dodatkową grzałkę dobraną tak by równoważyła moc traconą przez nagrzany bojler. Gdy kolektor się nagrzeje termostat sie rozłączy, a prąd będzie płynął przez tą dodatkową grzałkę czyli nie będzie żadnych pików napięcia, iskrzenia itp. efektów. Przy okazji rozwiązany zostanie także problem długich wyjazdów: wystarczy przekręcić termostat na minimum i bojler będzie non-stop dogrzewany małą mocą wiec po powocie będziemy mieli ciepłą wodę bez ryzyka zamiany bojlera w rakietę Więcej na ten temat napiszę w swoim wątku o bojlerze i dwu grzałkach bo akurat omawiamy tam zabezpieczenie przed iskrzeniem.
Termostat podpięty jest bezpośrednio pod regulator, który i tak zasila grzałkę prądem przemiennym, ale jest drugie wyjście, na które kierowany jest prąd po zagrzaniu bojlera. Nie mam miejsca na drugą grzałkę, lecz żarówkę mogę tam podłączyć.
Należy pamiętać, że napięcie w punkcie mocy jest ruchome i gdy PV jest zimne jest większe niż na tabliczce znamionowej. Jak napisałem swego czasu też myślałem o ograniczeniu max napiecia i nawet zrobiłem odpowiedni układ testowy. Podłączyłem go w czasie pochmurnej pogody i wszystko wskazywało na to, że działa. Parametry były obliczone "na styk", czyli tak by odbierał moc traconą przy napięciu niewiele niższym od Uoc ale... w pewnej chwili zobaczyłem spektakl "światło dźwięk i dym". Dzień był zimny, ok. 0 stopni więc PV miało podobna temp. Gdy Słońce nagle zaświeciło zza gęstych chmur wybiło napięcie Uoc znacznie powyżej znamionowego, tymczasowy radiator okazał się za mały i tranzystor po prostu wybuchł. Później próbowałem to naprawić poprzez zmianę napięcia oraz lepszy odbiór ciepła ale to nie mialo sensu: cały układ de facto pracował powyżej znamionowego Uoc czyli niewiele zmieniał. Teraz nawet nie próbuję nic w tym temacie robić i po prostu wstawiłem warystory na napięcie dużo wyższe od Uoc z uwzgl. współczynnika temperaturowego w czasie mrozu czyli >50% większe od podanego na tabliczce znamionowej. Dodanie do warystora żarówki jest błedem bo te elementy nie nadają sie do takiego traktowania, jeżeli mamy wytracać niewielką moc to lepsze są 10W diody zenera połaczone szeregowo - układ b. prosty w budowie, wzglednie tani oraz odporny na niewielkie przeciążenia (o ile radiatory odbiorą ciepło).
Według mnie układ powinien być proporcjonalny, a nie dyskretnie włączający obciążenie.
Proponowałbym poczytać: "regulator napięcia równoległy".
To taka dioda zenera dużej mocy. Można bazować na IGBT lub MOSFET.
Użytkownik zgłasza problem z przetwornicą Meanwell TS 1500, która resetuje się podczas chwilowych skoków napięcia do 61V generowanych przez regulator ładowania Tracer 6415 ND, szczególnie przy zmiennym zachmurzeniu. Inni uczestnicy dyskusji sugerują, że przyczyną mogą być niewłaściwe połączenia, zły stan akumulatorów lub zbyt duży pobór prądu przez przetwornicę na starcie. Proponowane rozwiązania obejmują zastosowanie dodatkowego oporu, warystora, diod transil, a także obciążenia, które mogłoby stabilizować napięcie. Użytkownicy podkreślają, że istotne jest, aby zabezpieczenia były odpowiednio dobrane do maksymalnej mocy systemu, aby uniknąć uszkodzeń. Podsumowanie AI na podstawie dyskusji. Może zawierać błędy.