Co do transformatora to przypuszczam, że nawijają w pierwszej kolejności uzwojenie, a potem nawijają rdzeń.
Wracając do tematu te dwie "wiązki" diod prostowniczych należy zastąpić dwoma bardziej solidnymi diodami o prądzie co najmniej 10A i napięciu pracy 50-100V, podobnymi do tej z obrazka poniżej. Diody te mają gwint M5 i można je przykręcić do radiatora. Z tego co widzę diody w prostowniku połączone są razem anodami i jeśli diody będą miały anodę na korpusie to można je umieścić na wspólnym radiatorze. Jest tylko mały problem, gdzie umieścić sensowny radiator w obudowie tego prostownika bo z miejscem kiepsko.
Inne rozwiązanie to zastosowanie diod nowszej generacji o prądzie co najmniej 10A w obudowie TO220 lub TO247 i też należy je umieścić na radiatorze. Są też podwójne diody w obudowie TO220 / TO247 i można też taką zastosować mocując ją oczywiście na radiatorze. W przypadku podwójnej diody należy wybrać diodę ze wspólną anodą.
JacekCz napisał: W wielu miejscach elektroniki jak się daje równolegle półprzewodniki (chyba najczęściej tranzystory bipolarne i diody większej mocy), szeregowo się wprowadza małą rezystancję, aby nierównowaga (spadek napięcie przewodzenia z temperaturą) się nie powiększała. Tu tytułem wykładu
Można zrozumieć takie rozwiązanie w przypadku zasilacza czy wzmacniacza dużej mocy. Tylko po co utrudniać sobie życie składając w tym przypadku prostownik z pojedynczych diod, zamiast zastosować diody o odpowiednim prądzie? Po prostu prostownik trąci mocno prowizorką.
Co do naprawy to koszt jednej takiej diody jak na obrazku to kilka złotych. Radiator można pozyskać z komputera radiator chłodzący procesor. Tylko czy będzie dla niego miejsce w tej obudowie?