Przemysł półprzewodnikowy i obserwatorzy tego rynku wyrazili zaniepokojenie po tym jak prezydent USA, Donald Trump, podał że chce nałożyć 25% cło na import towarów z Chin - sektor wart 50 miliardów dolarów. Wiele z tych elementów to kluczowe dobra w łańcuchu dostaw sektora półprzewodnikowego. Amerykańskie firmy są przeciwne cłom i wojnie handlowej pomiędzy dwoma największymi gospodarkami świata. Wielu obawia się, że jej jedynym rezultatem będzie zmniejszenie sprzedaży układów i urządzeń elektronicznych.
Administracja Trumpa z prezydentem na czele wskazuje, że cła są konieczne by zmniejszyć wart 375 miliardów dolarów deficyt w eksporcie i przeciwdziałać chińskim działaniom, które są szkodliwe dla przemysłu w USA, wliczając w to konieczność transferu własności intelektualnej do Chin. Grupa handlowa SEMI, która reprezentuje dostawców wyposażenia i zaopatrzenia dla producentów urządzeń półprzewodnikowych oraz producentów oprogramowania EDA zauważa, że wzmocnienie ochrony praw do własności intelektualnej to dobry krok, ale cła nie są dobrym do tego mechanizmem.
Jay Chittooran z SEMI wskazuje, że 80% produktów półprzewodnikowych, które są na liście opublikowanej w kwietniu nadal na niej pozostało. Są to tak kluczowe towary jak wyposażenie do testów, czy części zamienne.
Zrzeszenie Przemysłu Półprzewodnikowego (SIA) z USA popiera stanowisko SEMI. SIA zrzesza producentów układów scalonych. "Amerykański przemysł półprzewodnikowy dzieli obawy Donalda Trumpa dotyczące wymuszania transferu technologii do Chin (...) to uważamy, że zaproponowane taryfy nałożone na półprzewodniki z Chin, z których większość jest projektowana w USA, będą miały przeciwny skutek i nie będą skuteczną odpowiedzią na działania Chin w zakresie praw do własności intelektualnej i polityki Chin odnośnie przemysłu" mówił przedstawiciel prasowy SIA. "Chcemy współpracować z administracją prezydencką - chcemy wyjaśnić dlaczego wprowadzenie ceł w proponowanej formie będzie szkodliwe dla naszej konkurencyjności".
Analitycy przemysłu półprzewodnikowego zgodnie wypowiadają się, że takie cła będą miały wątpliwą skuteczność, jeśli chodzi o rozwiązanie problemów Amerykanów z chińską polityką dotyczącą przemysłu nowoczesnych technologii.
Bill McClean (na zdjęciu po prawej), dyrektor IC Insight mówi, że wprowadzenie ceł przełoży się na zwiększenie cen dla konsumentów oraz spowolnienie rozwoju sektora. Będzie to miało negatywny wpływ na każdy sektor gospodarki, włączając w to elektronikę.
"Przemysł elektroniczny w ciągu ostatnich 20 lat skupia się coraz mocniej na klientach. Cła mogą mieć ogromny wpływ na ten sektor" mówi McClean. "Niestety, podobna sytuacja może nastąpić niebawem pomiędzy USA i Meksykiem oraz USA i Kanadą. To wszystko skończyć może się bardzo nieprzyjemnie. Mam nadzieję, że wszystkie strony dojdą do jakiejś ugody, zanim sytuacja wymknie się spod kontroli".
Handel Jones, CEO firmy International Business Strategies, komentuje po powrocie z służbowej wizyty w Chinach, że ich staraniem obecnie jest stanie się niezależnymi od Stanów Zjednoczonych w zakresie nowoczesnych technologii. Jak mówi Jones Państwo Środka generalnie nie potrzebuje dostawców z USA do produkcji smartfonów, poza kilkoma drobnymi elementami np. do toru radiowego. Chiny będą miały swoje własne rozwiązania lub sprawdzone źródła w Europie, Korei Południowej lub gdzie indziej na świecie w przeciągu dwóch lat.
"Deficyt w handlu międzynarodowym jest problemem, ale większym problemem jest zapewnienie, że chińskie firmy będą kupowały produkty z USA" mówi Jones. "Obecne podejście amerykańskiego rządu do Chin ma dokładnie odwrotny efekt" podsumowuje analityk.
Źródło: https://www.eetimes.com/document.asp?doc_id=1333396
Administracja Trumpa z prezydentem na czele wskazuje, że cła są konieczne by zmniejszyć wart 375 miliardów dolarów deficyt w eksporcie i przeciwdziałać chińskim działaniom, które są szkodliwe dla przemysłu w USA, wliczając w to konieczność transferu własności intelektualnej do Chin. Grupa handlowa SEMI, która reprezentuje dostawców wyposażenia i zaopatrzenia dla producentów urządzeń półprzewodnikowych oraz producentów oprogramowania EDA zauważa, że wzmocnienie ochrony praw do własności intelektualnej to dobry krok, ale cła nie są dobrym do tego mechanizmem.
Jay Chittooran z SEMI wskazuje, że 80% produktów półprzewodnikowych, które są na liście opublikowanej w kwietniu nadal na niej pozostało. Są to tak kluczowe towary jak wyposażenie do testów, czy części zamienne.
Zrzeszenie Przemysłu Półprzewodnikowego (SIA) z USA popiera stanowisko SEMI. SIA zrzesza producentów układów scalonych. "Amerykański przemysł półprzewodnikowy dzieli obawy Donalda Trumpa dotyczące wymuszania transferu technologii do Chin (...) to uważamy, że zaproponowane taryfy nałożone na półprzewodniki z Chin, z których większość jest projektowana w USA, będą miały przeciwny skutek i nie będą skuteczną odpowiedzią na działania Chin w zakresie praw do własności intelektualnej i polityki Chin odnośnie przemysłu" mówił przedstawiciel prasowy SIA. "Chcemy współpracować z administracją prezydencką - chcemy wyjaśnić dlaczego wprowadzenie ceł w proponowanej formie będzie szkodliwe dla naszej konkurencyjności".
Analitycy przemysłu półprzewodnikowego zgodnie wypowiadają się, że takie cła będą miały wątpliwą skuteczność, jeśli chodzi o rozwiązanie problemów Amerykanów z chińską polityką dotyczącą przemysłu nowoczesnych technologii.
Bill McClean (na zdjęciu po prawej), dyrektor IC Insight mówi, że wprowadzenie ceł przełoży się na zwiększenie cen dla konsumentów oraz spowolnienie rozwoju sektora. Będzie to miało negatywny wpływ na każdy sektor gospodarki, włączając w to elektronikę.
"Przemysł elektroniczny w ciągu ostatnich 20 lat skupia się coraz mocniej na klientach. Cła mogą mieć ogromny wpływ na ten sektor" mówi McClean. "Niestety, podobna sytuacja może nastąpić niebawem pomiędzy USA i Meksykiem oraz USA i Kanadą. To wszystko skończyć może się bardzo nieprzyjemnie. Mam nadzieję, że wszystkie strony dojdą do jakiejś ugody, zanim sytuacja wymknie się spod kontroli".
Handel Jones, CEO firmy International Business Strategies, komentuje po powrocie z służbowej wizyty w Chinach, że ich staraniem obecnie jest stanie się niezależnymi od Stanów Zjednoczonych w zakresie nowoczesnych technologii. Jak mówi Jones Państwo Środka generalnie nie potrzebuje dostawców z USA do produkcji smartfonów, poza kilkoma drobnymi elementami np. do toru radiowego. Chiny będą miały swoje własne rozwiązania lub sprawdzone źródła w Europie, Korei Południowej lub gdzie indziej na świecie w przeciągu dwóch lat.
"Deficyt w handlu międzynarodowym jest problemem, ale większym problemem jest zapewnienie, że chińskie firmy będą kupowały produkty z USA" mówi Jones. "Obecne podejście amerykańskiego rządu do Chin ma dokładnie odwrotny efekt" podsumowuje analityk.
Źródło: https://www.eetimes.com/document.asp?doc_id=1333396
Fajne? Ranking DIY