Po pierwsze to wpis jakiegoś trola, po drugie nawet gdyby takie baterie były to nie była by w stanie odprowadzić ciepła, lub uśmiercałby wszystkich w pobliżu. Nawet gdyby wspomniane problemy dałoby się w jakiś sposób (mnie nie znany) wyeliminować to zostaje kwestia wszelakich terrorystów i materiałów niebezpiecznych których jako szary człowiek nie dostaniesz do ręki.
PS. wyobraź sobie iphona z taką baterią - już teraz nie są oni w stanie "ujarzmić" grzania lipo a gdyby takie coś miało istnieć to wyparowałby cały budynek i okolica.
@drobok Nie do końca. Taką baterię można bardzo łatwo i tanio zrobić. Potrzebujesz rurek z trytem, do kupienia na Aliexpress za grosze. Wsadzasz kilka takich rurek między 2 ogniwa słoneczne (również do kupienia za grosze), i jakoś łączysz to żeby się nie rozpadło. Można owinąć taśmą. Gotowe. Powyższe działa na dokładnie tej samej zasadzie, tylko że jest w ładnej obudowie.
drobok napisał:
po drugie nawet gdyby takie baterie były to nie była by w stanie odprowadzić ciepła,
Ta bateria praktycznie nie generuje ciepła. Ma bardzo małą moc.
drobok napisał:
lub uśmiercałby wszystkich
Nie połykać.
drobok napisał:
materiałów niebezpiecznych których jako szary człowiek nie dostaniesz do ręki.
@Kraniec_Internetów Więc właśnie. żeby zrobić sensowna energetycznie taką baterie (powiedzmy 12 VDC /2 A ), potrzeba by było ok. 0,5 g gazowego trytu, wpuszczonego pomiedzy dwa ogniwa FV. 15 tys bucksw bateryjka. Dziekuję
Miniaturowe RTG z Pu238 były stosowane w początkowym etapie rozwoju rozruszników serca. Bateryjkę wszczepiano pacjentowi. Więc nie wiem gdzie tu sensacja...
Z resztą ogniwa β jak i fotowoltaiczne, ale nie oparte bezpośrednio na absorpcji promieniowania gamma, a wykorzystujące luminofor (to na zdjęciu to właśnie ten typ) też występowały w wersjach miniaturowych.
Źle na to patrzysz. To jest bateria mająca w założeniu działać dziesiątki lat. Wydajność prądowa jest bardzo mała, chociaż może pojedynczą diodę LED zaświeci. Ale jak już zaświeci, to masz 30 lat świecenia. Bateria alkaliczna AA (zwykły paluszek) ma pojemność około 2500mAh, a połączylibyśmy 2 szeregowo. Przy poborze diody LED dałoby to pobór z baterii jakieś 20mA, więc dioda świeciłaby jakieś 125-150 godzin, czyli niecały tydzień.
Ale jakiej aktywności źródło trytowe kupisz w miarę tanio? Tu nie chodzi o sztukę dla sztuki, typu jarząca się dioda przez 10 lat. Pakuje się dość tani, wysokoaktywny izotop z rozpadem α lub β, obkłada się go scyntylatorem, a dalej już klasyczne ogniwo fotowoltaiczne. Ot i cała tajemnica baterii ze zdjęcia.
Większe ilości trytu to już materiał tzw. podwójnego zastosowania, gdyż może stanowić booster w ładunkach rozszczepialnych.
Tu nie chodzi o sztukę dla sztuki, typu jarząca się dioda przez 10 lat.
Dioda to bezużyteczny przykład. Ale jakiś czujnik w środku lasu z nadajnikiem? Gdybyś z jakiegoś powodu miał taki zamontować, to będziesz tam latał co tydzień zmienić bateryjkę, wyczyścić ogniwo FV albo sprawdzić czy przewodu z ogniwa do czujnika nie zeżarły wiewiórki?
Art.B napisał:
Ale jakiej aktywności źródło trytowe kupisz w miarę tanio?
Nie musi być dużej aktywności. Ma być wystarczającej aktywności do zastosowań w jakich planujesz go użyć.
Dodano po 39 [sekundy]:
To, że to jest "bateria atomowa" wcale nie oznacza że dysponuje jakąś kosmiczną mocą.
Kosmiczne moce to miały RTG w radzieckich latarniach morskich. Ale one jechały na Sr-90. Chodzi mi tylko o to, że ta rureczka z trytem ma tak nikłą aktywność, że żadnego sensownego ogniwa z niej nie zrobisz. W komercyjnych miniaturowych ogniwach stosuje się po prostu inne izotopy.
Materiał radioaktywny (paliwo) jest umieszczony w pojemniku do którego wprowadzone jest jedno złącze termopary. Drugie złącze termopary wprowadzone jest do czynnika chłodzącego (np. przyłączone do radiatora). Rozpad radioaktywny uwalnia energię, która w wyniku zderzeń zmienia się w energię termiczną ogrzewającą jeden koniec termopary. Różnica temperatur między złączami, w wyniku efektu Seebecka, wywołuje siłę elektromotoryczną i przepływ prądu. Większe różnice temperatur powodują wytworzenie większej mocy.
Nie wierzę, że zasilanie oparte na termoparze ma większą moc niż takie oparte na ogniwach PV.
Art.B napisał:
W komercyjnych miniaturowych ogniwach stosuje się po prostu inne izotopy.
Pu-238, Am-141, Ni-63, Pm-147, Co-60.
Co do Twojej wiary w większą sprawność generatorów fotowoltaicznych, popatrz sobie na źródła zasilania sond kosmicznych, ew. wspomnianych radzieckich RTG zasilających latarnie morskie w Arktyce. Sr-90 jest przy tym bajecznie tani, jako odpad w procesie separacji Pu-239.
No chyba nie bardzo.
Tam wypromieniowane było ciepło i energii dostarczała bateria termoelektryczna.
Z tego wynalazku powyżej jest energii zdolnej zasilać co najwyżej zegarek.
Energia elektryczna dostarczana jest przez trzy radioizotopowe generatory termoelektryczne (MHW-RTG). Każdy generator ma 50,8 cm długości, 40,6 cm średnicy, masę 39 kg i zawiera około 4,5 kg plutonu 238 w postaci dwutlenku. Ogniwa termoelektryczne generatorów wykonane są z krzemu i germanu, a osłona zbudowana jest z berylu. Na początku misji generatory wytwarzały napięcie stałe o wartości 30 V i łącznej mocy około 475 W. Dostarczana energia zmniejsza się z czasem z powodu rozpadu radioaktywnego plutonu i degradacji elementów ogniw termoelektrycznych[5].
Tempo spadku mocy wynosi średnio około 4,3 W rocznie, co zmusza do stopniowego wyłączania systemów pokładowych i instrumentów naukowych[8]. W styczniu 2015 roku generatory sondy Voyager 1 wytwarzały energię o mocy 254,6 W, a generatory Voyagera 2 energię o mocy 255,8 W[9].
475W/30V daje 16A. Zawsze myślałem, że termopary mają bardzo nikłą wydajność prądową. Prócz tego można w zastosowaniu jak w Voyagerze zastosować zamiast termopary ogniwo Peltiera. Z resztą o czym ja piszę. Goście z NASA chyba znają się lepiej
Jawi_P napisał:
Z tego wynalazku powyżej jest energii zdolnej zasilać co najwyżej zegarek.
@Kraniec_Internetów Termopary maja zupełnie niezłą wydajność Już podczas II Wojny Światowej Rosjanie używali tzw . ,,Kociołków partyzanckich". Był to duży prymus naftowy, ogrzewajacy baterię termoogniw i garnek z zupą. (potrafiło to zasilić radiostacje RBM 1 ( anodowe 200 VDC poprzez przetwornicę wibratorową). Zapytajcie Aksakala.
Większą niż ogniwa Peltiera? W porównaniu do nich są też odporne na przegrzanie, bo chyba nie da się ich przegrzać.
Ale ok, może w przyszłości znajdę czas to poszukam o termoparach.
Mam nadzieję, że producenci akumulatorów do smartfonów jakoś trafią na Elektrodę i dzięki Waszym jakże prostym rozwiązaniom nareszcie zbudują wydajne akumulatory.
Bo niby coś tam produkują, niby nad czymś pracują w tych zapyziałych laboratoriach i uniwersytetach, ale efektów nie ma... A tutaj? Gotowe rozwiązania od ręki podane na tacy za free!
Respect!
To, że dostępne na rynku moduły Peltiera polutowane są jakimś niskotopliwym "syfilisem" nie rzutuje w żadnym stopniu na dopuszczalny zakres temperatur roboczych ogniw przeznaczonych do pracy w innych warunkach. Po prostu baterie termoelektryczne wykonuje się w technologii zgodnej z wymaganymi parametrami pracy.
A czym różni się efekt Peltiera od efektu Seebecka?
Eh, myślałem że efekt Peltiera dotyczy półprzewodników, a efekt Seebecka - 2 metali. A jednak nie. Jeden efekt jest odwrotnością drugiego tak jak zasada lewej dłoni jest odwrotnością zasady prawej dłoni.
Jeżeli więc tego typu ogniwa można robić zarówno z półprzewodników (które nie lubią wysokich temperatur) oraz z metali (którym to prawie obojętne), to które połączenie jest wydajniejsze?
Tu jest wzór na napięcie:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zjawisko_Seebecka Największy współczynnik ma (spośród wymienionych w tabeli, będący tani i niepromieniotwórczy oraz powszechnie dostępny) ma żelazo. Najmniejszy zaś wolfram. Takie połączenie dałoby napięcie 16V na każdy stopień Kelwina. A jak z wydajnością prądową?
Dodano po 4 [minuty]:
Kraniec_Internetów napisał:
A jak z wydajnością prądową?
Czy wydajność prądowa zależy tylko od mocy z jaką ogrzewamy jedną stronę ogniwa i chłodzimy drugą?
Można taką baterią atomowo-fotowoltaiczną doładowywać jakieś klasyczne ogniwo w urządzeniach typu foto pułapka czy inne cyklicznie działające urządzenie. Zaleta jest taka że nie potrzeba słońca ani nie ma problemu typu że ogniwo fotowoltaiczne osrały ptaszki i przestało działać z przyczyn środowiskowych.
Nawet jeśli to nie fejk zastosowania są bardzo niszowe. Bo chyba nikt się nie odważy na rozrusznik serca z trytem kiedy mamy baterie litowe z żywotnością do 10 lat.
Dyskusja dotyczy zastosowania baterii atomowych, w tym trytowych, w domowej elektronice. Uczestnicy podnoszą kwestie bezpieczeństwa, efektywności oraz dostępności materiałów. Wskazują, że takie baterie mogą być używane w niszowych aplikacjach, jak zasilanie czujników w trudno dostępnych miejscach, ale ich moc jest ograniczona. Wspomniano o zastosowaniach w sondach kosmicznych oraz o kosztach związanych z pozyskiwaniem trytu. Uczestnicy podkreślają, że tryt jest drogi i trudny do zdobycia, a jego wykorzystanie w domowych projektach może być niepraktyczne. Wskazano również na inne izotopy, takie jak Pu-238, Ni-63, które są używane w generatorach termoelektrycznych. Podsumowanie AI na podstawie dyskusji. Może zawierać błędy.