Art.B napisał: A jak nazwiesz planowany odstrzał większości populacji?
Odstrzałem. Po prostu. Przecież już pisałem - co roku odstrzeliwuje się ponad 150 tysięcy dzików (w niektórych latach ta liczba była bliska nawet 200 tysiącom) przy populacji liczącej około 300 tysięcy to daje mniej więcej połowę stanu liczbowego populacji. I tak się dzieje od lat. I dziwnym trafem ta populacja nie spada. Jeśli pozostawią te kilkadziesiąt tysięcy dzików to populacja odtworzy się w ciągu jednego, dwóch sezonów. Mimo tej "rzezi" np. na terenie RDLP w Lublinie populacja dzika w ciągu ostatnich 3 lat wzrosła o ponad 100%. Dziwne, skoro tak masowa depopulacja ma się odbyć.
Zresztą te teksty w stylu "w ciągu trzech tygodni ma zostać odstrzelone ponad 210 tysięcy dzików" to są chyba głównie po to, żeby co niektórzy mieli na co pokląć, a właściwie kogo przeklinać.

Nie jest fizycznie możliwe wykonanie tak masowego odstrzału w ciągu tak krótkiego czasu, bo myśliwi często nie mogą odstrzelić znacznie mniejszych ilości zwierzyny jaką mają w planach łowiecki na
cały rok a tymczasem mają bez trudu zrobić podobny "wynik" w trzy tygodnie? Raczycie chyba żartować...
Art.B napisał: Najpierw patologiczne towarzystwo zwane myśliwymi dokarmia zwierzęta na granicy lasu i pół uprawnych, przyczyniając się do zwiększenia ich populacji, a potem jakiś mądry inaczej wpada na pomysł wybicia większości populacji.
Taa i to pewnie dzięki temu, że dokarmiali dziki to teraz ruja u samic trwa niemal cały rok, powodując, że dziki wyprowadzają nawet 3 mioty rocznie, zamiast jednego jak do tej pory? A może przyczyna jest inna? Już pisałem, za wzrost populacji dzików w ostatnich latach odpowiadają zwiększone areały zasiewów roślin typu kukurydza i rzepak. Po pierwsze dostarczają przez większość roku dzikom paszy o bardzo dużej wartości energetycznej - wiesz ile dzik musiał zjeść żołędzi, żeby dostarczyć sobie tyle energii co w jednej kolbie kukurydzy jest? - co znacznie podniosło żywotność tych zwierząt i ułatwiło im rozród. Na dodatek spory wzrost areału wspomniany roślin spowodował masową ekspansję grzybów z rodzaju Fusarium, które rozwijają się na ziarnach kukurydzy i - w mniejszym stopniu - rzepaku wytwarzając tzw. mikotoksyny, a wśród nich zearalenon. Ma on bardzo duży wpływ na rozrodczość samic dzika bo to naturalny estrogen, który powoduje zaburzenia cykli płciowych, co zostało zaobserwowane już dawno u zwierząt hodowlanych. Na dzika działa w ten sposób, że zwierzęta te spożywając skażone ziarno uprawianych roślin (na polu kukurydzy zostaje mnóstwo spleśniałych kolb) stymuluje rozród u coraz młodszych samic, a u tych starszych powoduje ciągłe ruje przez cały rok. Na dodatek zasiewy kukurydzy i rzepaku są stosunkowo wysokie (w porównaniu do łanów zbóż, traw, czy roślin okopowych) co stanowi naturalną osłonę dla dzika, którą ten skrzętnie wybiera, bo może tam łatwo żerować przez całą dobę. Jeszcze jednym czynnikiem jest zmiana klimatu, która powoduje, że okresy zimowe są stosunkowo łagodne, co także zwiększa znacząco przeżywalność zwłaszcza młodych osobników - choćby mniejsza pokrywa śnieżna i nieduże zmrożenie ziemi ułatwia żerowanie młodym. Poza tym w ostatnich latach rośnie udział upraw ozimych, zwłaszcza rzepaku, który dobrze rozwinięty dostarcza sporo dobrej paszy dzikom w okresie zimowym, za którą nawet nie muszą ryć głęboko w ziemi. Ogólnie biologia dzika zmienia się i chętnie zaczyna on przenosić się na tereny rolne oraz - w coraz większym stopniu - na tereny miejskie (z podobnych powodów, dla których dzik teraz często żeruje na polach).
No, ale oczywiście wzrost populacji dzików to wina przede wszystkim wina tych "patologicznych myśliwych".
Art.B napisał: Braknie w ekosystemie dzika,
Nie zabraknie. Chwilowe przetrzebienie populacji to nie to samo co eksterminacja gatunku. Tym bardziej, że dzik to nie bizon i się do współżycia z człowiekiem przystosować potrafi i to dobrze (dowodem dziki ryjące po śmietnikach w dużych miastach).
Art.B napisał: będą chrząszcze
To prawda, dziki jedzą chrząszcze. Zapewne także te, które większość życia spędzają na polach uprawnych, albo w okolicach miast? Te na pewno ochronią drzewostan.

Na poważnie, z ostatnich badań populacji dzików wynika, że udział roślin uprawnych w bazie pokarmowej dzików wzrósł z 30% do ponad 70% i wciąż rośnie. Czy dzik, który karmi się przede wszystkim zbożami z pól czy odpadkami ze śmietnika (w przypadku dzików "miejskich") pełni funkcję sanitarną dla lasów? No chyba, że odpadki kuchenne, albo zgniłe kolby na polach mają wpływ na populację kornika drukarza...
Art.B napisał: Oczywiście o ustawie Szyszki nie pamiętasz? W mojej okolicy w pół roku wycinali co mogli
Pamiętam o ustawie Szyszki, ale dalej nie widze związku z lasami. Przecież ustawa ta nie dotyczyła wycinki lasów, a jedynie drzew na posesjach prywatnych. A ludzie wycinali masowo głównie z tego powodu, że pewne kręgi wywołały masową histerię z powodu tej ustawy i ludzie się bali, że znowu śruba zostanie przykręcona. W mojej okolicy zaczęli masowo wycinać dopiero wtedy, gdy w mediach pojawiły się pomruki o powrocie do starych przepisów czy też ich dalszym zaostrzeniu (co postulowali niektórzy zieloni). Wycinka drzew na posesjach a wycinka lasów podlega zupełnie innym przepisom, a nie słyszałem, żeby zmieniono w analogiczny sposób ustawę o lasach. Poza tym - w mojej osobistej opinii, wycinka pojedynczych drzew na swojej działce powinna odbywać się bez udziału państwowego aparatu represji.
Art.B napisał: Oraz jego małą powtarzalnością w zależności od złoża, a nawet partii wydobycia.
]
Skład ropy naftowej także rożni się w zależności od złoża, wyróżniamy w końcu kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt, gatunków ropy naftowej (poza najpopularniejszymi WTI, Ural i Brent) i jakoś przemysł petrochemiczny potrafi sobie z tym poradzić.
Art.B napisał: o tyle palenie nim w kotłach budynków mieszkalnych i małych kotłowniach to zbrodnia. Niestety, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne nie dopalają się czysto w paleniskach małych kotłów.
Dopalają. Kotły węglowe spełniające kryteria Ecodesing (a zasadniczo tylko takie są obecnie dostępne w obrocie, przynajmniej w myśl rozporządzenia ministra) mają emisję LZO na poziomie 6% tego co wciąż użytkowane kotły pozaklasowe. A nie jest to jeszcze szczyt możliwości technicznych w zakresie spalania węgla w kotłach indywidualnych. Jeśli wszystkie kotły węglowe zostałyby wymienoone na te spełniające kryteria Ecodesign to mielibyśmy redukcję emisji LZO na poziomie około 94 punktów procentowych. To wystarczyłoby, żeby stężenie tychże w powietrzu nie przekraczało dopuszczalnych norm. Dlatego nie widzę problemu w węglu. Większy problem widze w zasobach finansowych Polaków, które powodują, że zamiast kotła z Ecodesign wybierają pozaklasowy blaszak sprzedawany jak tzw podgrzewacz CWU, żeby ominąć rozporządzenia ministra - ale wybierają go nie z powodu zamiłowania do kopcenia tylko z powodu atrakcyjnej ceny - dla wielu jest to jedyny produkt w zakresie ich możliwości finansowych.
A zmiana węgla na gaz w ogrzewnictwie indywidualnym? To zmiana jednego zanieczyszczenia na drugie. Gaz nie ma problemu z LZO, ale za to powoduje duże emisję NOx i towarzyszącemu im ozonu przygruntowego. Z tego co wiem to one wcale łagodniejsze od LZO dla naszego zdrowia nie są - ale są "prawilne" bo powstają z "czystego" gazu a nie z "brudnego" węgla. W jednym z wątków dotyczących ogrzewania pewien forumowicz wstawił dane na temat zanieczyszczeń powietrza w Niemczech, gdzie jest duży udział indywidualnych kotłów gazowych (co ważne kogeneracji także nie mają zbyt dużo więc udział ciepła sieciowego jest nieduży) - mają oni podobne problemy z NOx i O3 co my z LZO - także często są tam przekroczone normy - także zimą co oznacza, że nie jest to wina tylko transportu.
O takich drobiazgach jak to, że np. nie mamy wystarczającej pojemności magazynowej gazu ani możliwości jej rozbudowy do takich wielkości żeby zastąpić cały węgiel w ogrzewnictwie to już nie będę wspominał nawet...
Co do śmieci - kolejny popularny chłopiec od bicia - w rzeczywistości kontrole Straży Miejskich ujawniają, że spalanie odpadów to tylko około 10% zgłoszonych przypadków. I choć jest to oczywiście naganne i trzeba z tym procederem bezwzględnie walczyć to jednak nieprawidłowe spalanie węgla jest procentowo znacznie większym problemem niż odpady.
Dodano po 13 [minuty]:
Art.B napisał: Wróble też "hodujesz" w celu ich wybicia? Psa i kota tez?
Dobre pytanie.

To teraz jeszcze zapytam się czym różni się ta "rzeź wcześnie hodowanych dzików" od hekatomby jaką każdego dnia ponoszą zwierzęta hodowlane typu świnie czy bydło? Czemu zieloni i inni aktywiści idą na pola przeszkadzając w polowaniu na "biedne" dziki a nikt nie próbuje tarasować wjazdu do rzeźni, gdzie codziennie tysiące zwierząt - hodowanych tylko w celu ich uśmiercenia i zjedzenia - codziennie jest zabijanych? Czemu ci aktywiści nie domagają się zakazu hodowania zwierząt dla mięsa? Czemu nie ma masowych protestów przeciwko hodowli klatkowej drobiu, gdzie kury są hodowane w warunkach jakich nie powstydziliby się komendanci Gułagu? Czemu nikt nie napada na wielkie obory, gdzie bydło - utrzymywane w systemie zamkniętym - jest wykorzystywane niemalże jak fabryka mleka, mając do minimum ograniczone odruchy behawioralne i jest faszerowane wszelaką chemią w celu stymulacji jak największej wydajności mlecznej? A gdy tylko ta wydajność nieco się obniży to się ją do rzeźni wysyła i na jej miejsce następna przychodzi...
Czemu zatem "hodowla" dzików czy nawet wróbli w celu ich późniejszego wybicia jest naganna, a hodowla i okrutne traktowanie a później zabijanie zwierząt hodowlanych już naganne nie jest?
Zresztą taki "hodowany" dzik i tak ma o niebo lepiej niż jego hodowlana kuzynka...