Takie pytanie mam.
Powiedzmy że mamy dwie pary obiektów w kosmosie oddalone mocno od siebie.
Czyli obiekty niebieskie są blisko siebie ale daleko od obiektów czerwonych.
Obiekty czerwone mają masę więc się przyciągają. Podobnie niebieskie.
Ale czerwone są bardzo daleko od niebieskich więc między nimi występują tylko mikroskopijne siły grawitacyjne.
Obiekty czerwone (jak i niebieskie) żeby na siebie nie spaść to muszą krążyć wokoło wspólnego środka ciężkości. Co nie znaczy że krążą. Może nie krążą i zaraz spadną.
Pytanie właśnie skąd obiekty wiedzą czy krążą wokoło siebie, i czy mają spaść na siebie.
Bo obserwator stojący na niebieskim obiekcie, widzi drugi obiekt niebieski jako statyczny. Nie widzi tego obracania.
Zobaczy tylko obracanie się obiektów czerwonych wokoło siebie.
Tak samo obserwator na obiekcie czerwonym.
Oczywiście to co widzi to tylko jego widok z jego punktu obserwacji. Ten z czerwonego obiektu może widzieć obracanie się obiektów niebieskich, choć w rzeczywistości one mogą być statyczne a obracają się obiekty niebieskie (wraz z obserwatorem).
Obserwacja nie dostarcza więc informacji co krąży a co nie, bo wynik obserwacji zależy od punktu obserwacji,
A jednak obiekty niezależnie od obserwatora, same wiedzą czy się względem siebie obracają czy nie. I spadają na siebie albo nie. Skąd to wiedzą?
Jedyne wytłumaczenie jakie mi przychodzi do głowy to istnienie względności ruchu obrotowego względem jakiegoś eteru.
Wyjaśni mi to ktoś?
PS. Dołączyłem do grona płaskoziemców zakładając ten temat?
Powiedzmy że mamy dwie pary obiektów w kosmosie oddalone mocno od siebie.
Czyli obiekty niebieskie są blisko siebie ale daleko od obiektów czerwonych.
Obiekty czerwone mają masę więc się przyciągają. Podobnie niebieskie.
Ale czerwone są bardzo daleko od niebieskich więc między nimi występują tylko mikroskopijne siły grawitacyjne.
Obiekty czerwone (jak i niebieskie) żeby na siebie nie spaść to muszą krążyć wokoło wspólnego środka ciężkości. Co nie znaczy że krążą. Może nie krążą i zaraz spadną.
Pytanie właśnie skąd obiekty wiedzą czy krążą wokoło siebie, i czy mają spaść na siebie.
Bo obserwator stojący na niebieskim obiekcie, widzi drugi obiekt niebieski jako statyczny. Nie widzi tego obracania.
Zobaczy tylko obracanie się obiektów czerwonych wokoło siebie.
Tak samo obserwator na obiekcie czerwonym.
Oczywiście to co widzi to tylko jego widok z jego punktu obserwacji. Ten z czerwonego obiektu może widzieć obracanie się obiektów niebieskich, choć w rzeczywistości one mogą być statyczne a obracają się obiekty niebieskie (wraz z obserwatorem).
Obserwacja nie dostarcza więc informacji co krąży a co nie, bo wynik obserwacji zależy od punktu obserwacji,
A jednak obiekty niezależnie od obserwatora, same wiedzą czy się względem siebie obracają czy nie. I spadają na siebie albo nie. Skąd to wiedzą?
Jedyne wytłumaczenie jakie mi przychodzi do głowy to istnienie względności ruchu obrotowego względem jakiegoś eteru.
Wyjaśni mi to ktoś?
PS. Dołączyłem do grona płaskoziemców zakładając ten temat?