Witam.
Chciałem kupić kosiarkę elektryczną do działki o powierzchni 350 m². Nie mam na niej dużo nasadzeń. Wybrałem elektryczną, bo już taką kosiłem większe areały i radziłem sobie z kablem bez problemu. Poza tym jest w zasadzie bezobsługowa w przeciwieństwie do spalinowej. Jest cichsza i tańsza w eksploatacji. Przymierzałem się do kosiarki Jakmet ze względu na bardzo dobre opinie. Pojechałem ją więc oglądnąć. Okazało się, że prowadząc ją kopię nogami w kosz, który jest dość duży, więc zrezygnowałem. W sklepie były również kosiarki al-ko, z którymi nie było takiego problemu. Kółka nie są łożyskowane, ale sprzedawca powiedział, że takie kółka w zasadzie przydają się w kosiarkach elektrycznych, które są dużo cięższe. Zastanawiam się na kosiarkami:
AL-KO Comfort 40 E - 1600 Wat, szerokość robocza 40 cm, z mulczowaniem.
AL-KO Comfort 34 E - 1200 Wat , szerokość robocza 34 cm, bez mulczowania.
Collector 39 E - 1400 Wat, silnik indukcyjny, szerokość robocza 34 cm.
Stihl RME 235 - 1200 Wat, szerokość robocza 33 cm, 1200 Wat, bez mulczowania.
Na forach znalazłem różne opinie na temat kosiarek. Są tacy, którzy twierdzą, że nie ma sensu wydawać dużo kasy na kosiarkę do 350 m². Kupić tanią bo w elektrycznej nie ma się co zepsuć szczególnie jak ma silnik indukcyjny. Tylko nóż do ostrzenia lub wymiany i jest w tym jakaś racja. W dzisiejszych czasach nawet sprzęt renomowanych firm się psuje. Dawniej za marką szła jakość teraz nie koniecznie. Serwis i części takich marek jak Stihl jest drogi. Nóż do Al-ko kosztuje kilkadziesiąt złotych do Stihla ponad 100. Mam w domu baterie łazienkowe Grohe i wężyka do nich w markecie budowlanym nie kupię. Jeden wężyk kosztuje 80 zł.
Poradźcie więc proszę czy iść w tani podstawowy sprzęt czy w taki jaki wymieniłem. Może mają coś do powiedzenia użytkownicy w/w kosiarek?
Chciałem kupić kosiarkę elektryczną do działki o powierzchni 350 m². Nie mam na niej dużo nasadzeń. Wybrałem elektryczną, bo już taką kosiłem większe areały i radziłem sobie z kablem bez problemu. Poza tym jest w zasadzie bezobsługowa w przeciwieństwie do spalinowej. Jest cichsza i tańsza w eksploatacji. Przymierzałem się do kosiarki Jakmet ze względu na bardzo dobre opinie. Pojechałem ją więc oglądnąć. Okazało się, że prowadząc ją kopię nogami w kosz, który jest dość duży, więc zrezygnowałem. W sklepie były również kosiarki al-ko, z którymi nie było takiego problemu. Kółka nie są łożyskowane, ale sprzedawca powiedział, że takie kółka w zasadzie przydają się w kosiarkach elektrycznych, które są dużo cięższe. Zastanawiam się na kosiarkami:
AL-KO Comfort 40 E - 1600 Wat, szerokość robocza 40 cm, z mulczowaniem.
AL-KO Comfort 34 E - 1200 Wat , szerokość robocza 34 cm, bez mulczowania.
Collector 39 E - 1400 Wat, silnik indukcyjny, szerokość robocza 34 cm.
Stihl RME 235 - 1200 Wat, szerokość robocza 33 cm, 1200 Wat, bez mulczowania.
Na forach znalazłem różne opinie na temat kosiarek. Są tacy, którzy twierdzą, że nie ma sensu wydawać dużo kasy na kosiarkę do 350 m². Kupić tanią bo w elektrycznej nie ma się co zepsuć szczególnie jak ma silnik indukcyjny. Tylko nóż do ostrzenia lub wymiany i jest w tym jakaś racja. W dzisiejszych czasach nawet sprzęt renomowanych firm się psuje. Dawniej za marką szła jakość teraz nie koniecznie. Serwis i części takich marek jak Stihl jest drogi. Nóż do Al-ko kosztuje kilkadziesiąt złotych do Stihla ponad 100. Mam w domu baterie łazienkowe Grohe i wężyka do nich w markecie budowlanym nie kupię. Jeden wężyk kosztuje 80 zł.
Poradźcie więc proszę czy iść w tani podstawowy sprzęt czy w taki jaki wymieniłem. Może mają coś do powiedzenia użytkownicy w/w kosiarek?