Według tego, co tam podano (oporność słuchawek, schemat), ten układ powinien dać na słuchawce napięcie około 0,9V w stanie włączenia T15 (prąd płynie przez R42=3k, słuchawki mają 250Ω), i pewnie nieco powyżej 0V w stanie wyłączenia (bo wtedy płynie prąd przez C15 do bazy T13), co powinno dać napięcie skuteczne na słuchawkach może 0,4V. Ponieważ sygnał jest w zasadzie 0/1, wzmacniacz nie musi być liniowy - najprościej byłoby podłączyć tranzystor PNP (baza i emiter wprost do gniazdka Sł, baza na górze), a kolektor poprzez słuchawki do -12V (ten układ ma ujemne napięcie zasilania) - to może być BC557, bo prąd w stanie włączenia będzie tylko 48mA - jest tylko kwestia, czy to dla słuchawek i baterii nie będzie za dużo (przy założeniu wypełnienia 50% średnia moc strat 280mW). Lepiej byłoby zrobić wzmacniacz z wyjściem push-pull - mniejsza moc tracona, a składowa zmienna napięcia prawie taka sama.
Współczesne słuchawki zwykle mają oporność 32Ω - jeśli dwie podłączy się równolegle, to będzie 16Ω. Do takich słuchawek to raczej jakiś BC636, i to o jak największym wzmocnieniu (grupa -25, bo chyba -40 nie ma), ale to już byłoby bez sensu - słuch raczej by tego nie wytrzymał (te słuchawki bardzo głośno grają już przy małej mocy), słuchawki też pewnie nie, a i zużycie baterii byłoby bardzo duże. Ale może takie słuchawki poprzez opornik? Na początek BC557 i opornik 1k, a jak będzie za cicho, to kolejno można próbować 470R, 330R, 220R. Można jeszcze tak: tranzystor BC557 jak do słuchawki, opornik (na początek 1k) od kolektora do -12V, a słuchawki (takie współczesne) szeregowo z kondensatorem (np 22uF) i to równolegle do tego opornika (uwaga na '+' i '-' kondensatora: '-' do kolektora). Wtedy prąd słuchawek nie będzie miał składowej stałej.